Trudno dziś kochać PiS

Odwrót spod Smoleńska
Reinkarnacja radykalnego Kaczyńskiego najbardziej zaskoczyła prawicowych publicystów. Niektórzy z nich ośmielili się sprzeciwić prezesowi.
Mirosław Gryń/Polityka

Lider PiS zapewne czuje się zdradzony. Inni są co najmniej zdziwieni, zwłaszcza jeśli pamiętają, jaką skomplikowaną drogę wspierania zygzaków politycznych lidera PiS wielu z tych publicystów przeszło. Jak wytrwale uzasadniało, tłumaczyło, walczyło, jak wiernie stało na froncie poparcia i uwielbienia.

Niektórzy, choćby Jadwiga Staniszkis czy Zdzisław Krasnodębski, łącząc się w bólu z Jarosławem Kaczyńskim, z jednej strony przekraczali kolejne progi czołobitności wobec niego, a z drugiej – narastającej nienawiści do konkurenta wyborczego i jego zaplecza politycznego. To było wraz z rozwojem kampanii coraz bardziej wyraziste, gdyż łączyło się z głębokim przekonaniem, że po Lechu Kaczyńskim prezydentem zostanie brat bliźniak, bo inaczej być nie może. Zresztą codzienne sondaże opinii publicznej, jak i pamięć przebiegu wyborów z 2005 r. to założenie mocno uwiarygodniały. Dzisiaj Staniszkis Kaczyńskiego nie rozumie.

Postępujący radykalizm części tej publicystyki zamienił ją w czystą propagandę w programach i filmach sygnowanych przez Jana Pospieszalskiego czy w publikacjach „Gazety Polskiej”. Również w różnych miejscach „Rzeczpospolitej” Pawła Lisickiego (która wówczas podsycała atmosferę posmoleńską, a dzisiaj ją u Kaczyńskiego krytykuje).

Ten rodzaj twórczości rozwijał się niejako wedle dwóch logik.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną