Makabryczne rytuały beatyfikacji i kanonizacji

Spektakl za szkłem
Przez wieki wynoszeniu na ołtarze papieży towarzyszyły makabryczne rytuały – usuwanie wnętrzności, pobieranie relikwii i wystawianie ciał na widok publiczny.
Papież Jan XXIII. Sarkofag z jego dobrze zachowanym ciałem jest miejscem licznych odwiedzin wiernych kościoła katolickiego.
Giampiero Sposito/Reuters/Forum

Papież Jan XXIII. Sarkofag z jego dobrze zachowanym ciałem jest miejscem licznych odwiedzin wiernych kościoła katolickiego.

Ojciec Pio. W 40. rocznicę śmierci ciało wydobyto z krypty, poddano zabiegom konserwacyjnym i z silikonową maską na twarzy pokazywano wiernym w przeszklonym sarkofagu przez półtora roku.
Danilo Balducci/ZUMA/Forum

Ojciec Pio. W 40. rocznicę śmierci ciało wydobyto z krypty, poddano zabiegom konserwacyjnym i z silikonową maską na twarzy pokazywano wiernym w przeszklonym sarkofagu przez półtora roku.

Fiolka z krwią Jana Pawła II przekazana przez kardynała Stanisława Dziwisza Robertowi Kubicy po jego fatalnym wypadku podczas rajdu Ronde di Andora.
EAST NEWS

Fiolka z krwią Jana Pawła II przekazana przez kardynała Stanisława Dziwisza Robertowi Kubicy po jego fatalnym wypadku podczas rajdu Ronde di Andora.

Puszka z sercem marszałka Józefa Piłsudskiego ustawiona w pokoju pracy zmarłego wodza, Belweder, maj 1935.
Repro.: Radoslaw NAWROCKI/Forum

Puszka z sercem marszałka Józefa Piłsudskiego ustawiona w pokoju pracy zmarłego wodza, Belweder, maj 1935.

Kaplica św. Sebastiana już dziś jest wielką atrakcją turystyczną. „Tu spocznie Jan Paweł II” – wyjaśniają przewodnicy w bazylice watykańskiej. A turyści niezmiennie pytają: „Czy też będzie coś widać?”. W tej chwili za szybą pod ołtarzem można oglądać szczątki bł. Innocentego XI (1676–89) – w czerwonym ornacie i srebrnej masce na twarzy XVII-wieczny papież wygląda nieco groteskowo. Przed nim w tej samej kaplicy spoczywał już Bonifacy IV, a także męczennicy Wiktor i Kandyd. Po beatyfikacji Jana Pawła II przeszklony sarkofag Innocentego trafi pod ołtarz Przemienienia Pańskiego, by zrobić miejsce dla trumny ze szczątkami polskiego papieża. Ta jednak zostanie umieszczona za marmurową płytą i nie będzie widoczna dla zwiedzających.

By obejrzeć papieskie szczątki w znakomitym stanie, trzeba pójść dalej, pod prawy filar kopuły, gdzie spoczywają od 10 lat zwłoki z uśmiechniętą twarzą „dobrego papieża” Jana XXIII (1958–63). Tu jednak, inaczej niż przed kaplicą św. Sebastiana, można przed relikwią uklęknąć w wystawionych ławeczkach, pomodlić się, wypraszać łaski i pogłębiać wiarę. Ostatniej soboty czyniło to w skupieniu kilka osób, choć między nimi a ołtarzem ciągnął gadatliwy tłum pstrykający zdjęcia, raz po raz przywoływany do porządku przez watykańskie służby. Szczątki Jana Pawła II ominie tego rodzaju sensacyjna popularność, choć od niemal pięciu lat były przedmiotem najdzikszych spekulacji i zakusów.

Fałszywe serce Celestyna

Przekazanie Robertowi Kubicy po jego fatalnym wypadku fiolki z krwią Jana Pawła II ożywiło obawy, że papieskie szczątki znów padną ofiarą makabrycznych praktyk. Rzecznik Watykanu ks. Federico Lombardi zapewnił, że przy okazji beatyfikacji „nie będzie pobierania nowych relikwii”. Tym samym Watykan położył wreszcie kres spekulacjom, które wybuchły, zanim jeszcze Jan Paweł II spoczął w grobie. Bp Tadeusz Pieronek stał się bohaterem światowych mediów, gdy „nie wykluczył, że serce polskiego papieża spocznie na Wawelu”. Cytat wraz informacją, że ponad połowa Polaków sobie tego życzy, a polscy proboszczowie już dzielą między siebie papieskie członki, obiegły świat, najczęściej opatrzone złośliwymi komentarzami o zabobonnej Polsce.

Co lepiej poinformowani, jak choćby znany watykanista Marco Politi, objaśniali, że ta odrażająca barbaria to część tradycji narodowej, która kazała Polakom wydrzeć serca z piersi Chopina i Piłsudskiego. Tymczasem to wcale nie polska specjalność. Przez wieki patroszono królów Francji, a ich serca zamurowywano w stopniach katedry Notre Dame w Paryżu – tylko Ludwikowie XIII i XIV kazali przekazać swoje jezuitom. Podobnie rzecz się miała z wieloma świętymi, przy czym proceder ten trwa do dziś. Wyjmowanie serc papieży ma jeszcze dłuższą historię, bo sięgającą co najmniej XIV w., a po raz ostatni dokonano tego 108 lat temu. Zwolennikom umieszczenia serca Jana Pawła II na Wawelu trudno byłoby się jednak na tę tradycję powołać.

Po pierwsze, w przypadku zmarłych papieży o wyjmowaniu organów wewnętrznych decydowały względy praktyczne, niemające nic wspólnego z produkcją relikwii. – Pod koniec XIV w., gdy utarła się tradycja, że od śmierci papieża do pochówku musi minąć dziewięć dni, mumifikacja stała się koniecznością, zwłaszcza że zwłoki były wystawiane na widok publiczny z odsłoniętą twarzą – mówi wybitny znawca papiestwa prof. Agostino Paravicini-Bagliani z Bergamo. Tzw. praecordia, czyli papieskie wnętrzności wraz z sercem, początkowo trafiały do grot watykańskich, a od XVI w. do końca XIX w. składano je w zalakowanych urnach w kościółku św. Wincentego i Anastazego przy placu, na którym potem stanęła słynna fontanna di Trevi. Spoczywają tam do dziś, co poświadcza marmurowa tablica.

Wprawdzie poeta Giuseppe Belli (1791–1863) w jednym ze swoich sonetów nazwał ów kościół „muzeum kiszek i podrobów”, ale złożone tam praecordia 22 beatyfikowanych i kanonizowanych papieży nigdy nie miały statusu relikwii. Jak zapewnia prof. Paravicini-Bagliani, urn tych nikt nigdy nie otwierał i nigdy nie oddawano im specjalnej czci. Kościół nie był do nich chyba specjalnie przywiązany, skoro w 2002 r. przekazał świątynię bułgarskim wyznawcom prawosławia wraz z całym dobrodziejstwem inwentarza. Jeśli chodzi o kult papieskich serc, istnieje tylko jeden, najpewniej fałszywy precedens: w kościele św. Klary w Feretino spoczywa serce św. Celestyna V (panował przez cztery miesiące w 1294 r.). Miejscowy biskup miał je znaleźć w pustym grobie w 1327 r., czyli w 31 lat po śmierci Celestyna, gdy miejscowa ludność burzyła się z powodu wywiezienia jego szczątków do pobliskiej L’Aquili.

Omdlenia przy katafalku

Z tradycją usuwania papieskich wnętrzności zerwał dopiero Pius X (1903–22). W jego ślady, dwukrotnie z opłakanym skutkiem, poszli wszyscy następcy. Pius X, być może świadom biologicznych skutków swojej decyzji, nakazał w testamencie, by jego ciało było wystawione na widok publiczny przez zaledwie osiem godzin i zostało jak najszybciej pochowane. O wiele mniej szczęścia miał Pius XII (1939–58) – zmarł w Castel Gandolfo, na dodatek zabezpieczenie ciała powierzono szarlatanowi. W czasie transportu do Rzymu zwłoki eksplodowały pod wpływem nagromadzonych gazów. Degradacja ciała postępowała tak szybko, że twarz papieża wystawionego na widok publiczny w Bazylice św. Piotra sczerniała, odpadł nos i trzeba było w nocy nakładać woskową maskę. Świadkowie mówili o potwornym fetorze bijącym od zwłok.

Podobne nieszczęście spotkało Pawła VI (1963–78). Również zmarł w Castel Gandolfo, i to w środku upalnego lata. Ciało natychmiast spuchło, twarz, co widać na zdjęciach, przybrała kolor wypalonej cegły, by potem zzielenieć, a fetor powodował, że gwardziści szwajcarscy czuwający przy katafalku mdleli, mimo że warta zmieniała się co kwadrans.

Natomiast nadspodziewanie dobrze udały się zabiegi prof. Gennaro Goglii nad ciałem Jana XXIII, tak tłumnie oglądanym dzisiaj w bazylice watykańskiej. Jak sam wyjawił, po śmierci papieża wpompował w krwiobieg mieszankę alkoholu etylowego, formaliny, siarczanu sodu i azotanu potasu. Dzięki temu, gdy w związku z beatyfikacją w 2000 r. otworzono grób Jana XXIII, ciało było w znakomitym stanie. Mimo to twarz i dłonie przykryto na wszelki wypadek warstwą wosku.

Ciału Jana Pawła II oszczędzono tak inwazyjnych zabiegów, nie będzie ono też wystawiane na widok publiczny podczas uroczystości beatyfikacyjnych 1 maja. Zamknięta trumna zostanie przeniesiona z Grot Watykańskich do bazyliki i pokazana wiernym, a potem, już bez ich udziału, zostanie umieszczona w kaplicy św. Sebastiana. Zrezygnowano nawet z ceremonii rekognicji, czyli rozpoznania, choć podobnej dyskrecji odmówiono dwóm ostatnio beatyfikowanym papieżom. Trumnę Piusa IX (1846–78) otwarto dwukrotnie, ostatnio z okazji beatyfikacji 11 lat temu. Prasę obiegły makabryczne zdjęcia czarnej jak ziemia twarzy papieża z białymi jak śnieg zębami.

Z kolei Jan XXIII został ekshumowany w tajemnicy przed rodziną, a nawet postulatorem procesu beatyfikacyjnego, zaś o tym, że jego oblicze 38 lat od śmierci wciąż się uśmiecha, poinformował po fakcie ówczesny sekretarz stanu kard. Angelo Sodano. Trzeba wierzyć na słowo, a i pamiętać, że przez wieki nienaruszony stan zwłok był jednym z dowodów świętości.

 

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną