Kraj

Kleks na umyśle

Co pan tu widzi? Testy psychologiczne do kosza

Tablice doktora Hermanna Rorschacha. Tablice doktora Hermanna Rorschacha. materiały prasowe
Psychologowie od kilku dekad spierają się, czy na podstawie tego, co człowiek zobaczy w atramentowym kleksie, da się zdiagnozować jego stan psychiczny. W Polsce za sprawą owych plam można na lata trafić do więzienia.
Jeden z plakatów akcji protestacyjnej organizowanej przez studentów i wykładowców wydziałów psychologii przeciwko stosowaniu testu Rorschacha w diagnostyce.Klub Sceptyków Polskich/materiały prasowe Jeden z plakatów akcji protestacyjnej organizowanej przez studentów i wykładowców wydziałów psychologii przeciwko stosowaniu testu Rorschacha w diagnostyce.

„Psychologia to nauka nie czary” – w koszulkach z takim napisem część wykładowców i studentów tego kierunku w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej, na Uniwersytetach Łódzkim, Warszawskim i Wrocławskim zamierza pojawiać się na zajęciach. To protest przeciwko stosowaniu przez psychologów tzw. testu plam atramentowych Rorschacha.

Część środowiska naukowego uważa ów test za narzędzie pseudonaukowe i niebezpieczne dla badanych. Całą tę sytuację dałoby się pewnie potraktować jako kolejną intrygującą dyskusję akademicką. Tyle że testy projekcyjne są bardzo często stosowane przez biegłych psychologów sądowych, jak również specjalistów zatrudnionych w Rodzinnych Ośrodkach Diagnostyczno-Konsultacyjnych, działających na zlecenie sądów rodzinnych. Od opinii tych pierwszych może zależeć, czy sąd uwierzy np. w oskarżenie o pedofilię. RODK z kolei m.in. wpływa na przyznawanie opieki nad dzieckiem w razie rozwodu rodziców.

Pomysłowy doktor

Hermann Rorschach, szwajcarski psychiatra, zmarł w 1922 r., mając zaledwie 37 lat. Ten niedoszły artysta malarz, który ostatecznie podążył w kierunku medycyny, już w szkole średniej nazywany był przez kolegów Kleksem. A to za sprawą fascynacji fantazyjnymi obrazami tworzonymi z plam atramentowych. Ta znana w młodości Rorschacha zabawa polegała na umieszczaniu kropli atramentu na kartce, składaniu jej na pół, by powstały symetryczne odbicia plam, niekiedy tworząc niesamowite kształty.

Rorschach wpadł na pomysł: dajmy pacjentom do obejrzenia atramentowe plamy (test składa się z 10 tablic z plamami – pięcioma czarno-białymi i pięcioma kolorowymi) i zapytajmy, co widzą. A te interpretacje, ocenione przez specjalistę, pomogą dotrzeć do najskrytszych zakamarków umysłu.

Takie podejście było zgodne z duchem freudowskiej psychoanalizy, mającej odkrywać to, co rzekomo zepchnięte i ukryte w podświadomości człowieka.

Polityka 09.2012 (2848) z dnia 29.02.2012; Kraj; s. 27
Oryginalny tytuł tekstu: "Kleks na umyśle"
Reklama