Kraj

Pojednanie z połajaniem

Po wizycie patriarchy Cyryla

Co zostanie z wizyty patriarchy Cyryla? Przede wszystkim symboliczne gesty.

Za najważniejszy uważam podpisanie na Zamku Królewskim wspólnego dokumentu cerkiewno-katolickiego przez patriarchę i szefa Konferencji Rzymskokatolickiego Episkopatu w Polsce abp. Józefa Michalika. Ten dokument nazwany wspólnym przesłaniem do narodów Polski i Rosji podzielono na trzy części. Dwie pierwsze koncentrują się na odnowie relacji polsko-rosyjskich i ludziom niezacietrzewionym nacjonalistycznie u nas czy w Rosji mogą się podobać, jako potrzebny krok w dobrym kierunku.

Tę kościelną odwagę – a może nawet dalekowzroczność – po obu stronach dostrzegam i podziwiam. Wspólne posłanie Cyryla i Michalika przejdzie do historii obu Kościołów instytucjonalnych, lecz wcale nie wiadomo, czy do historii obu narodów. To zależy od tego, czy znajdzie się wola i energia, by gesty i symbole napełnić treścią uchwytną i przekonującą dla zwykłych zjadaczy chleba. A do tego droga daleka i wyboista, bo idea dialogu, a co dopiero pojednania, jest już mocno atakowana w Polsce i Rosji. W obu Kościołach i społeczeństwach nacjonaliści zwalczają pojednanie, dialog, ekumenizm jako idee z gruntu fałszywe i szkodliwe tak w polityce, jak w religii. W Rosji już dezawuuje się Cyryla jako maniaka ekumenicznego, a w Polsce Michalika jako wyraziciela jedynie jego własnych opinii.

Z zupełnie innych powodów kłopot z przesłaniem będą mieli przeciwnicy wszelkiego nacjonalizmu i rzecznicy współpracy między narodami – środowiska liberalno-demokratyczne, a w nich także chrześcijanie. Kłopot dotyczy fragmentów końcowego trzeciego rozdziału dokumentu. Są tam oskarżenia współczesnego laickiego Zachodu o grzechy wynikające, zdaniem autorów, z ateizmu i laickości. W tej grubo uproszczonej wizji współczesności odzywają się antyliberalne lęki przywódców kościelnych. Lęki przed neutralną religijnie demokracją, przed wielością światopoglądów i stylów życia.

Ten lęk słyszałem w bulwersujących słowach Cyryla, kiedy straszył nadchodzącymi okropnościami, w „porównaniu z którymi wiek XX będzie sielanką”, jeśli Europa nie wróci do chrześcijańskich fundamentów. Ta twarda mowa z pewnością została dobrze usłyszana i przyjęta w Watykanie. Antyliberalny sojusz katolicko-prawosławny ma w Watykanie silne wsparcie. W tym sensie wizyta Cyryla i wspólny dokument wpisują się w politykę papieską, a może nawet torują Benedyktowi drogę do Rosji (czego nie pojęła na czas prawica pisowska). Dość szczerze powiedział o tym nuncjusz w Polsce abp Migliore: „jestem przekonany, że dziś Moskwa i Watykan są jeszcze bliżej”.

U nas dokument w części antyliberalnej będzie się podobał głównie prawicowcom typu Marka Jurka i wojownikom kulturowym, a w Rosji „antyzapadnikom”. Jednak z powodu tych samych antyliberalnych fragmentów może go odrzucić wielu ludzi dobrej woli, gotowych do wsparcia idei pojednania i dostrzegających wady demokracji, lecz niepodzielających panicznych lęków przed współczesną cywilizacją. Połączenie idei pojednania polsko-rosyjskiego z ideą antyliberalnego sojuszu katolicko-prawosławnego uważam za poważny błąd. Bo dokument brzmi tak, jakby wykluczał z dzieła pojednania i dialogu wielu ludzi – choćby protestantów i niewierzących. Nie odnajdą się oni w tak pomyślanym przesłaniu. Szkoda i żal.

Polityka 34.2012 (2871) z dnia 22.08.2012; Komentarze; s. 8
Oryginalny tytuł tekstu: "Pojednanie z połajaniem"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kultura

Rafał Wojaczek pod gwiazdą rozpaczną

Swego czasu stał się idolem i do dziś rozbudza namiętności wśród czytelników. Spośród wielu młodo zmarłych literackich straceńców i nadwrażliwców może jeszcze Halina Poświatowska wywołuje czytelnicze emocje. Blednie za to mit Edwarda Stachury, mało kto wraca do wierszy Andrzeja Bursy czy prozy Marka Hłaski. Dlaczego jedne literackie legendy trwają, inne zdają się rozwiewać?

Mirosław Pęczak
08.12.2001
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną