Rekordowo niski poziom - czy Wisła wysycha?

Wisła wyschła
Koniec świata! Główna polska rzeka skurczyła się w niektórych miejscach niemal o połowę. Co to będzie? I czy to prawda?
„W sumie Wisła potrzebna jest nam głównie jako scenografia. Ma spore znaczenie przyrodnicze i krajobrazowe. Znawcy podkreślają, że jest piękna i bardzo słabo poznana oraz rozpropagowana”.
Leszek Wróblewski/Forum

„W sumie Wisła potrzebna jest nam głównie jako scenografia. Ma spore znaczenie przyrodnicze i krajobrazowe. Znawcy podkreślają, że jest piękna i bardzo słabo poznana oraz rozpropagowana”.

Warszawskie Filtry zbudowane przez Lindleya w latach 80. XIX w. pobierają wodę nie z Wisły, jak się powszechnie sądzi, ale spod jej dna.
Marcin Łobaczewski/Reporter

Warszawskie Filtry zbudowane przez Lindleya w latach 80. XIX w. pobierają wodę nie z Wisły, jak się powszechnie sądzi, ale spod jej dna.

Każda rzeka, szczególnie tak duża jak Wisła, przypomina żywy organizm.
Albertyanks/Wikipedia

Każda rzeka, szczególnie tak duża jak Wisła, przypomina żywy organizm.

Stan Wisły rzeczywiście jest najniższy w historii znanych nam pomiarów, to znaczy od 1797 r. Dla ścisłości, hydrolodzy twierdzą, że rzetelne pomiary zaczęły się w 1818 r. – więc przyjmijmy, że Wisła ma najniższy stan od 194 lat. Tak czy inaczej, fakt ten wydaje się zatrważający. Nie dalej jak dwa lata temu warszawiacy stoczyli prawdziwy bój na wiślanych wałach, by uchronić stolicę przed powodzią, której ponadsiedmiometrowa fala zagrażała części miasta. Dzisiaj mamy do czynienia ze zjawiskiem odwrotnym. Wisła, królowa naszych rzek, wysycha; suchą nogą – skacząc po płyciznach i łachach wiślanego piachu – można się dostać niemal na środek jej normalnego nurtu. Najniższe ostatnie wskazanie wodowskazu warszawskiego w Porcie Praskim – to 58 cm.

Przy okazji wzbogacamy naszą wiedzę historyczną: naocznie możemy stwierdzić, co Szwedzi – którzy w lipcu 1656 r. wraz z Brandenburczykami stoczyli zwycięską bitwę o Warszawę – zamierzali z miasta zrabować. Już jesienią zeszłego roku, gdy stan Wisły był niski, rzeka odsłoniła pierwsze skarby. Obecny, znacznie niższy niż ubiegłoroczny, ukazał kolejne szwedzkie łupy: kawałki kolumn, fontann, gzymsów i frontonów, odłupane z wielu rezydencji stolicy i z Zamku Warszawskiego. Szwedzi ładowali je na statki zdążające do Gdańska, ale ponieważ w 1656 r. – latem i jesienią – stan Wisły też był bardzo niski, statki wpadały na mielizny i rozbijały się, pozostawiając łupy w jej nurcie. Teraz wydobywają je z wiślanego mułu archeolodzy i policjanci.

Wysychająca Wisła uaktywniła też rozmaitych łowców przygód, którzy próbują – dla fantazji – przedostać się na drugi brzeg per pedes, złomiarzy metali nieżelaznych, poszukiwaczy skarbów, liczących na odnalezienie kosztowności sprzed wieków i innych amatorów mocnych wrażeń. Jest też urodzaj na kajakarzy – wielu Niemców pływa kajakami po Wiśle, nie mogą się napatrzeć na taką dziką rzekę w środku Unii Europejskiej. Wunderbar! – mówią zachwyceni i raczej nie są świadomi powolnego umierania rzeki, bo nie oglądają polskiej telewizji. Trzeba przyznać, że Wisła w jesiennym świetle jest piękna, a suszy gołym okiem nie widać.

Jednak problem z Wisłą jest. Ma on, oczywiście, hydrologiczne podłoże.

Niżówka

Bardzo niski stan rzeki, czyli poziom jej lustra wskazywany najniższymi odczytami stanu wody wodowskazów, określany jest w hydrologii mianem niżówki. Z niżówką mamy obecnie do czynienia nie tylko na Wiśle, ale też na Odrze i Warcie. Jednak najgłębsza niżówka jest na Wiśle właśnie oraz na rzekach górskich, które najszybciej – z racji ukształtowania terenu i struktury podłoża – reagują na nadmiar lub brak opadów atmosferycznych. Dunajec, który w warunkach powodziowych najobficiej zasila Wisłę, zmienił się ze sporej rzeki w górski potok.

Przyczyną jest susza, która trwała niemal w całej Polsce ubiegłorocznej jesieni. Średnia opadów dla Polski to 650–700 mm wody rocznie (z pewnymi różnicami: dla gór, gdzie wartość ta jest wyższa, i dla obszarów nizinnych w centrum kraju, gdzie pada nieco poniżej średniej). Susza zaczęła się we wrześniu poprzedniego roku, głównie na południu – opady kształtowały się tam wtedy na poziomie 20–25 proc. tzw. normy wieloletniej obszaru. W październiku – opady bardzo niskie niemal w całej Polsce; około 50 proc. normy wieloletniej. Listopad 2011 r. był najbardziej suchym listopadem w całej historii pomiarów meteorologicznych. Opady – poniżej 25 proc. normy wieloletniej. W wielu miejscach przez cały miesiąc nie spadła nawet kropla deszczu. W grudniu było ciepło, więc nie utworzyła się pokrywa śnieżna, podobnie – niemal przez cały styczeń. Zima z mrozem zaczęła się dopiero pod koniec stycznia. Ostatniej zimy mało też śnieżyło. W rezultacie zabrakło wody, która normalnie przedostaje się w grunt i zasila rzeki nizin.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną