Tydzień w polityce według Paradowskiej

Egzorcyzmy i zaklęcia
Nareszcie. Doczekałam się. Antoni Macierewicz przyznał, że w sprawie katastrofy smoleńskiej państwo polskie się sprawdziło.

Wprawdzie uznał, że państwo się sprawdziło w ukrywaniu prawdy o tym dramatycznym zdarzeniu, ale jednak. Dotychczas wydawało się, że zdaniem PiS nie sprawdziło się w żadnej sprawie. Antoni Macierewicz, któremu hołd – i to wielokrotny – złożył sam prezes Kaczyński, sporo ma jeszcze do zrobienia. Ponieważ wszystko wskazuje na to, że jednak wybuchu nie było, a prokuratura może nawet śledztwo umorzyć i nie postawić nikomu zarzutów, posłowi Macierewiczowi niewątpliwie potrzebna jest pomoc niebios. Być może niebiosa nie pozostały głuche, bo za wycieraczką samochodu pana posła znalazły się nieoczekiwanie zdjęcia prezydenckiej salonki, w której był wybuch. Destrukcja salonki to główny element prezentacji nowej, ulepszonej wersji rozpadu samolotu w powietrzu. Tym razem wybuch – czy wybuchy, które wcześniej wędrowały a to po skrzydłach, a to po kadłubie – umiejscowiono dokładniej. Być może najdokładniej jak można, chociaż ktoś, kto włożył za wycieraczkę jedne zdjęcia, może włożyć następne i wiedzę znów wzbogacić.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj