Klątwa politycznego symetryzmu

Symetryści i poputczycy
Jest ich wielu. Są wyznawcami symetrii, według której nie ma większej różnicy między PiS a innymi partiami. Jeśli już, to taka, że PiS próbuje wreszcie coś zrobić. A zagrożenie demokracji to zawracanie głowy. PiS uwielbia symetrystów.
Ugrupowanie Kaczyńskiego zawsze zabiegało o przyjęcie jego pozornie demokratycznej mimikry za rzeczywiste oblicze.
Adam Chełstowski/Forum

Ugrupowanie Kaczyńskiego zawsze zabiegało o przyjęcie jego pozornie demokratycznej mimikry za rzeczywiste oblicze.

Polityczny symetryzm, jaki się w Polsce teraz masowo objawia, zasadza się na następującym myśleniu: PiS nie robi specjalnie niczego innego, niż robiła Platforma, obie partie są siebie warte. Bo PO też majstrowała przy wyborach sędziów do Trybunału Konstytucyjnego, też ma na swoim koncie różne afery i kompromitacje, także psuła państwo i uprawiała trywialne partyjniactwo. Zawłaszczała, przejmowała i wstawiała swoich ludzi do spółek Skarbu Państwa. Tak jak PiS.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną