Trump nie dał Warszawie gwarancji bezpieczeństwa. Czy można już mówić o niepokoju?
To rozczarowanie, ale nie dramat. Najważniejsze gwarancje dla Polski zawiera Traktat Waszyngtoński.
„Nie omawialiśmy gwarancji bezpieczeństwa” – to najbardziej zaskakujące stwierdzenie Donalda Trumpa z konferencji prasowej po spotkaniu z prezydentem Andrzejem Dudą.
Krzysztof Sitkowski/Kancelaria Prezydenta RP

„Nie omawialiśmy gwarancji bezpieczeństwa” – to najbardziej zaskakujące stwierdzenie Donalda Trumpa z konferencji prasowej po spotkaniu z prezydentem Andrzejem Dudą.

„Nie omawialiśmy gwarancji bezpieczeństwa” – to najbardziej zaskakujące stwierdzenie Donalda Trumpa z konferencji prasowej po spotkaniu z prezydentem Andrzejem Dudą. Mimo zapewnień szefa polskiego państwa, że będzie to jeszcze przedmiotem dalszych rozmów, można mówić o rozczarowaniu, bo polskim władzom zależało szczególnie na podkreśleniu amerykańskiego zaangażowania wojskowego w obronę Polski.

Taka deklaracja padła, ale w nieco słabszej formie. Prezydent USA powiedział bowiem, że jego kraj jest gotowy utrzymać pokój i bezpieczeństwo w Europie Wschodniej i że w tym celu wysłały tutaj tysiące żołnierzy. Nie powiedział jednak, że ci żołnierze zostaną tutaj tak długo, jak będzie utrzymywać się zagrożenie rosyjskie, a był o to pytany nie tylko przez dziennikarza, ale również przez polskich oficjalnych partnerów.

Wręcz przeciwnie, decyzje poprzednika Donalda Trumpa i projekty zgłaszane w Kongresie przez jego administrację pokazują, że amerykańskie zaangażowanie zbrojne w obronę wschodniej flanki, w tym Polski, stale rośnie. Na wyraźny sygnał przywiązania do NATO bardziej oczekują zachodnioeuropejskie stolice, i to nie tylko w kontekście obronnym, lecz szerszym, jako potwierdzenie transatlantyckiego kursu Trumpa.

Opublikowane przez Biały Dom fragmenty planowanego przemówienia zawierają jednak akapit krytykujący „biurokratyczne struktury”, który może być odebrany jako atak na Unię Europejską. Chwila cierpliwości i będzie jasne, co Trump rzeczywiście powie.

Patrioty dla polskiej armii?

Już jest natomiast jasne, że Polska wykorzystała wizytę, by przekonać USA o poważnym zaangażowaniu zbrojeniowym. Ogłoszony wybór dostawcy systemu rakietowego Homar (firmy Lockheed Martin) i potwierdzenie zamiaru zakupu Patriotów od firmy Raytheon, wraz z deklaracją USA dostępu do ważnych technologii obronnych, miały udowodnić prezydentowi-biznesmenowi, że Polska w zamian za amerykańską pomoc jest gotowa wyłożyć żywą gotówkę.

Tekst porozumienia – deklaracji intencji – o Patriotach jest niewiążąca, ale rysuje dwuetapową ścieżkę zakupu długo oczekiwanych i potrzebnych systemów antyrakietowych, choć nieco później, niż zapowiadał Antoni Macierewicz. Pierwsza część umowy na Patrioty w obecnej konfiguracji ma być gotowa w grudniu, druga (na docelową konfigurację systemu Wisła) w przyszłym roku. Pod warunkiem, że Polsce i USA uda się w ciągu niecałych sześciu miesięcy uzgodnić cały offset – za obie części.

Satysfakcja jest więc na razie niepełna, choć być może oczekiwania były na wyrost. Na pewno porozumienie rakietowe pokazuje, że Polska oczekiwała nierealistycznych gwarancji. Być może to samo dotyczy też kwestii obecności wojskowej i parasola obronnego USA.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną