Resort odwołuje sędziego, bo zadarł z partyjną ławniczką

Państwo sprawiedliwości ludowej
W państwie Kaczyńskiego i Ziobry władza partii i suwerena sprowadza się m.in. do tego, że wolą partyjnego ławnika, a stanowisko może stracić doświadczony sędzia RP.
Ławnicy z partyjnymi koneksjami mogą eliminować z orzekania zawodowych sędziów.
Roman Koszowski/Foto Gość/Forum

Ławnicy z partyjnymi koneksjami mogą eliminować z orzekania zawodowych sędziów.

Portal OKO.press opisał właśnie kulisy odwołania prezesa Sądu Okręgowego w Elblągu Marka Omelana. W połowie października 2017 roku Ministerstwo Sprawiedliwości „w trybie pilnym” pozbawiło go funkcji pod zarzutem „przewinienia służbowego”. Wedle resortu miał ujawnić informacje z przebiegu narady sędziowskiej – opis jej zawierały bowiem dokumenty, które prezes dołączył do wniosku o odwołanie jednego z ławników biorących udział w posiedzeniu, przesłanym do Rady Miasta.

Faktycznie, prezes wystąpił z takim żądaniem. Argumentował, że ławnik „w trakcie narady nad orzeczeniem zachował się w sposób urągający elementarnym zasadom kultury i etyki, czym dał jednoznaczny dowód, że nie powinien piastować tak odpowiedzialnej funkcji”. Powołał się na troskę „o wizerunek podległego sądu i najwyższe standardy, jakie powinny cechować pracę orzeczniczą sędziów, w tym ławników”, i ustawę o sądach powszechnych, mówiącą o „zachowaniu godzącym w powagę sądu”.

Ławnik partyjny na usługach Ziobry

Poszło o to, że podczas narady ławnik, która nie zgadzała się ze stanowiskiem pozostałych dwóch członków składu sędziowskiego (sędziego przewodniczącego i drugiej z ławników), miała – jak ustaliło OKO.press – „reagować emocjonalnie i używać wulgarnych słów”. Wniosek prezesa Omelana poparła Rada Ławnicza i Kolegium Sądu Okręgowego w Elblągu.

Wybuchowa ławnik przystąpiła jednak do ofensywy, donosząc do Ministerstwa Sprawiedliwości, jakoby we wniosku o jej odwołanie sędzia Omelan „ujawnił tajemnicę narady”. Resort, jak widać, w pełni się z nią zgodził i doświadczonego sędziego (33 lata pracy w zawodzie) usunął z funkcji.

Trudno się jednak ministerstwu dziwić. Interweniującym ławnikiem była zasłużona funkcjonariuszka partii samego ministra Zbigniewa Ziobry oraz dwóch wiceministrów (Jakiego i Wójcika), Iwona Szmurło. Sama określa się jako „członek założyciel Solidarnej Polski”, zasiada też w Radzie Głównej ugrupowania. Na dodatek na ławnika rekomendowała ją „Solidarność”.

Partyjna ławnik nie widzi nic zdrożnego ani w łączeniu orzekania z aktywnością polityczną (faktycznie, literalnie prawo nie zakazuje ławnikom przynależności do partii), ani w tym, że o interwencję zwróciła się do ministerstwa, którym kierują jej towarzysze.

Z całej historii płynie jeden przynajmniej wniosek. Otóż do tej pory zastanawiano się, jak udział ławników może wpływać na orzecznictwo sądów. Wszak ów tzw. czynnik społeczny w wymiarze sprawiedliwości jest siłą rzeczy niefachowy, a na dodatek wybierany przez upolitycznione często rady gmin spośród kandydatów zgłaszanych przez rozmaite organizacje bądź grupy obywateli.

Teraz okazało się, że jest i inne niebezpieczeństwo: ławnicy z partyjnymi koneksjami mogą eliminować z orzekania zawodowych sędziów. Na dodatek rządząca ekipa wciąż nawołuje do zwiększenia roli czynnika ludowego (proponowała wprowadzić ławników nawet do Sądu Najwyższego), a równocześnie jak może szczuje na sędziów. Najgorsze, że takie sądy ludowe bardzo podobają się ludowi.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj