Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Kraj

Prezydent wyzywa ministra

Prezydent mówi o „ubeckich metodach” Macierewicza. Ale czemu nie wprost do ministra?

Antoni Macierewicz i Andrzej Duda Antoni Macierewicz i Andrzej Duda Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Ostre słowa prezydenta o ministrze obrony w rzeczywistości świadczą o słabości głowy państwa.

Prezydent Rzeczpospolitej stwierdza, że minister rządu Rzeczpospolitej stosuje „ubeckie metody”. Smaczku, a i powagi sprawie dodaje fakt, że chodzi mu o szefa resortu obrony, a przecież to właśnie głowa państwa jest z mocy konstytucji zwierzchnikiem sił zbrojnych. Na dodatek ów minister kreuje się na nieustraszonego pogromcę „ubeków” właśnie, a obaj należą do tego samego środowiska politycznego.

Lecz może najważniejsze w sprawie jest to, że Andrzej Duda rzuca tak ostre – choć w sumie mało odkrywcze – słowa… na ulicy, wobec przypadkowej publiczności. Bo można oczywiście dywagować, czy zrobił to pod wpływem kipiących w nim i dotąd ukrywanych emocji, czy też był to jednak gest przemyślany? Jego zachowanie za argument na swoją rzecz uznają na pewno zwolennicy tezy – skądinąd wciąż niepopartej mocnymi dowodami – jakoby Andrzej Duda zaczął w końcu wybijać się na samodzielność.

Słabnie rola Andrzeja Dudy

Niezależnie jednak od wyniku takich rozważań jest oczywiste, że nie ulica jest miejscem do takich oświadczeń na tym szczeblu i w tak drażliwej materii. Pytanie więc, czy Andrzej Duda równie zdecydowanie wyraża się o Macierewiczu podczas rozmów z, na przykład, Jarosławem Kaczyńskim, nie wspominając o Beacie Szydło? Czy z samym Macierewiczem właśnie? Tego raczej nigdy się nie dowiemy. Lecz niezależnie od odpowiedzi incydent dowodzi wciąż słabej, by nie powiedzieć: żenującej pozycji prezydenta Andrzeja Dudy nie tylko w państwie, lecz i w obozie władzy oraz w macierzystej partii.

Reklama