Rekonstrukcja rządu trwa już dwa miesiące. Oto co z niej wynika dla PiS
Kaczyński nie taki znowu wszechpotężny i nie jest w stanie panować nad chaosem, a do tego wewnętrznie rozdarty, niepewny swych możliwości, podupadły na zdrowiu.
Beata Szydło i Mateusz Morawiecki
Slawomir Kaminski/Agencja Gazeta

Beata Szydło i Mateusz Morawiecki

Podobno niemiłosiernie wlokący się sezon polskiej „Gry o tron” wreszcie finiszuje i z gabinetowego zamętu wyłania się w glorii nowego premiera Mateusz Morawiecki. Chyba że to kolejna kaczka sondująca wewnętrzne nastroje, aby prawdziwe centrum dyspozycji politycznej raz jeszcze mogło sobie poobserwować wewnątrzpartyjne reakcje i wyciągnąć stosowne wnioski, kto z kim i przeciwko komu trzyma. A w końcu centrum samo się ogłosi premierem. Albo i nie ogłosi z powodu niedyspozycji. Niestety – jak mówią – zdrowotnej, a nie politycznej.

Premier kocha Polskę

Póki co najwyraźniej schodzącej z piedestału pani premier siadły nerwy i odpaliła nocnego tweeta o tym, że „bez względu na wszystko” kocha Polskę. I to jaką! Nie tylko chrześcijańską, bo jeszcze tolerancyjną i otwartą (sic!), nowoczesną i ambitną, a nawet będącą przykładem dla Europy i świata. To ostatnie jest akurat prawdą. Jak wiadomo, polski przykład skłania Brukselę do wpisania kryteriów praworządnościowych w mechanizm dystrybucji unijnych pieniędzy – choć zdaje się, że nie o to autorce tweeta chodziło. Niby od dawna wiadomo, że natura poskąpiła Beacie Szydło poczucia obciachu, ale tym razem kierowniczka „biało-czerwonej drużyny” przeszła samą siebie.

Niemniej zabawnie jest obserwować publicznie wygłaszane komentarze pozostałych politycznych aktorów oraz zaangażowanych komentatorów, którzy starają się logiką państwową uzasadniać wewnętrzny chaos i bałagan panujący w obozie władzy. Prosta operacja wizerunkowa pod tytułem „rekonstrukcja rządu” (czyli: przyciągnąć uwagę na kilka tygodni, wywołać wrażenie ruchu i na koniec wymienić kilka nieistotnych głów ministerialnych) zamieniła się w wątpliwej jakości spektakl, którego nie sposób zrozumieć bez gruntownego rozeznania w sieci pisowskich układów i koterii. Rządzący nic na tym nie zyskali, o czym zresztą mówią już otwarcie. A wizerunkowe straty dopiero czekają na sondażowe ujawnienie się.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną