Daniel wszystko mogę Obajtek – zawrotna kariera nowego prezesa Orlenu

Daniel wszystko mogę
Dzięki wyczuciu potęgi telewizyjnej kamery Daniel Obajtek, były wójt gminy Pcim, został właśnie prezesem PKN Orlen. Największą i najważniejszą polską firmą będzie zarządzał absolwent prywatnej Wyższej Szkoły Ochrony Środowiska w Radomiu. Zaczął od kadrowego trzęsienia ziemi.
Daniel Obajtek został prezesem naftowego giganta.
Marek Wiśniewski/Puls Biznesu/Forum

Daniel Obajtek został prezesem naftowego giganta.

Mateusz Morawiecki wie, że takich ludzi jak nowy prezes bardzo dziś krajowi potrzeba.
Jacek Szydłowski/Forum

Mateusz Morawiecki wie, że takich ludzi jak nowy prezes bardzo dziś krajowi potrzeba.

O jego niewinności zapewniał zarówno Jarosław Kaczyński, jak i Beata Szydło. Konferencja prasowa PiS na temat prześladowań wójta Pcimia Daniela Obajtka.
Tomasz Adamowicz/Forum

O jego niewinności zapewniał zarówno Jarosław Kaczyński, jak i Beata Szydło. Konferencja prasowa PiS na temat prześladowań wójta Pcimia Daniela Obajtka.

Czystki robił wszędzie, gdzie postawiło go Prawo i Sprawiedliwość. Od wygranych przez tę partię wyborów parlamentarnych Obajtek wyczyścił już Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, gdańską Energę, teraz hurtowo wyrzuca pracowników z naftowego giganta. W firmie mówią, że musiał przyjść z gotową listą proskrypcyjną, ponieważ kadrowe porządki zaczął od pierwszego dnia urzędowania. Lista na pewno nie powstała w Orlenie, bo nowy prezes nawet nie bardzo wie, kogo zwolnił. Nikogo tu nie zna.

Tym razem Daniel Obajtek nie wymiata złogów po rządach PO-PSL, ale po ludziach „dobrej zmiany”. Najwierniejszych z wiernych, sprawdzonych od czasów Porozumienia Centrum, a nawet wcześniej. Wojciech Jasiński, odwołany właśnie prezes Orlenu, przyjaźni się z prezesem Kaczyńskim jeszcze od czasu studiów. Ale minister energii Krzysztof Tchórzewski, formalnie szef Jasińskiego, także należy do bardzo starej gwardii PC, tymczasem, gdy chciał się widzieć z Jasińskim, ten ponoć zapraszał go do Płocka, do Orlenu. Prezes paliwowego giganta wolał rozmawiać bezpośrednio z Jarosławem Kaczyńskim.

Więc Tchórzewski najpierw wymienił radę nadzorczą PKN, a nowi członkowie po kilku dniach odwołali prezesa z całym zarządem. Obaj panowie za dobrze się jednak znają, za dużo razem przeszli, żeby o kadrowym trzęsieniu ziemi w Orlenie decydować miały względy ambicjonalne. Jasiński w roli prezesa PKN mógł przestać się podobać prezesowi partii. Owszem, zwalniał ludzi, ale ostrożnie. Jakby w obawie, żeby nie przesadzić, co odbiłoby się na wynikach firmy. Ale wyniki są świetne, więc pewnie uznano, że można było pozbywać się specjalistów śmielej. To zadanie wykona Obajtek. Powszechnie w partii wiadomo, że nowy prezes cieszy się względami Jarosława Kaczyńskiego, który z pewnością jego nominację zaakceptował. Tacy jak on zastępują teraz starą gwardię.

Marek Sawicki, były minister rolnictwa z PSL, kwituje krótko: – Obajtek wiedział, kiedy rozwinąć rolkę folii. Nawiązuje do dnia, kiedy Obajtka po raz pierwszy zobaczyła cała Polska. To było jeszcze przed wyborami w 2011 r., gdy przez Polskę przeszedł huragan. Jarosław Kaczyński postanowił odwiedzić słynnego paprykarza, który wcześniej zadał ówczesnemu premierowi Tuskowi kłopotliwe pytanie: „jak żyć?”. Obajtek wyczuł w obecności kamer swoje pięć minut, postanowił je wykorzystać. Wszedł w kadr, rzucając paprykarzowi pod nogi rolkę folii, jako dar od mieszkańców Pcimia, w którym był wtedy wójtem. Prezes wymyślił wtedy dla niego ksywę Daniel wszystko może Obajtek.

Nie miał więc znaczenia fakt, że zniszczona przez huragan szklarnia paprykarza z granatowej, budowlanej folii żadnego pożytku mieć nie będzie. Mało też kto przeczytał w mediach, że ten dar od mieszkańców Pcimia pochodzi z firmy, w której Obajtek ma udziały. Dobry piar okazał się ważniejszy od nieistotnych szczegółów. Tą dewizą Daniel Obajtek kieruje się w całej swojej krótkiej, ale nad wyraz błyskotliwej karierze.

Kierować każdy może

Obecnie w PiS przeważają głosy, że przy tak dobrej koniunkturze Orlen jest maszynką do zarabiania i każdy może nim kierować – mówi osoba związana z rynkiem energetycznym. – Trzeba z tego korzystać, bo ciągle nie wszyscy zasłużeni zostali wynagrodzeni odpowiednimi stanowiskami. Orlen płaci świetnie. Po czystce Obajtka zwolniły się intratne posady. W zarządzie, marketingu, kadrach. A ponieważ zwolniona została także osoba decydująca w tej ogromnej firmie o zakupach, strumień pieniędzy wypływających z Orlenu będzie teraz zasilał zupełnie inne firmy. Nowy prezes zatrudni, kogo trzeba, zrobi wszystko, co partia każe, a Jasiński mógł się stawiać. Nie wspierał finansowo ratowania kopalń, choć Orlen siedzi na pieniądzach. Zysk za ubiegły rok wyniósł 7 mld zł. Te pieniądze bardzo są rządowi potrzebne, nie można ich rozdać w charakterze dywidendy akcjonariuszom giełdowej spółki, w której państwo ma zaledwie 27 proc. udziałów. Więc teraz Orlen będzie inwestował w to, co wskaże minister energii. Może w elektrownię atomową – spekuluje rynek. Jedno jest pewne – firma paliwowa stanie się narzędziem sprawowania władzy. Cele polityczne staną się ważniejsze niż jej rozwój. Ważną zaletą Obajtka jest i ta, że Kodeksem spółek handlowych najwyraźniej nie zamierza się przejmować.

Stawiając na czele Orlenu Obajtka, Tchórzewski raczej zagwarantował sobie akceptację premiera. Mateusz Morawiecki wie, że takich ludzi jak nowy prezes bardzo dziś krajowi potrzeba. Poza tym partia przecież Jasińskiemu krzywdy nie zrobiła. Przez okres kierowania Orlenem zdołał odłożyć na godną emeryturę, która już mu się przecież należy, ma 70 lat. Ma prawo być zmęczony. Według portalu Business Insider, zarobił przecież w tym czasie 4–5 mln zł. Ale prawicowy portal nie Jasińskiemu wytyka pieniądze, ale zwolnionemu razem z nim wiceprezesowi Orlenu Mirosławowi Kochalskiemu, to jego nazywa milionerem.

Naprawdę chodzi o to, że Kochalski stał się dla PiS bardzo niewygodny, psuje wizerunek partii walczącej z dziką reprywatyzacją, bo sam również za nią odpowiada. Gdyby jednak zwolniony został tylko on, media znów zaczęłyby o tym przypominać. A tak zastanawiają się nad Jasińskim. Podczas obrad komisji Patryka Jakiego okazało się, że pod bezprawnym zwrotem kamienicy przy Nabielaka, w której mieszkała zamordowana Jolanta Brzeska, widnieje podpis Kochalskiego. Pełnił bowiem funkcję prezydenta Warszawy ze wskazania Lecha Kaczyńskiego, po wygranych przez niego wyborach prezydenckich. To Patryk Jaki pierwszy powiedział publicznie, że Kochalski powinien z Orlenu odejść. Szkodzi wizerunkowi partii rządzącej. Zwolnienie całego zarządu w pakiecie sprawę Kochalskiego odsunęło nieco w cień. Dymisjonując cały zarząd PKN Orlen, upieczono więc kilka pieczeni przy jednym ogniu.

Prężny i nowoczesny

Drugi raz o Danielu Obajtku cała Polska usłyszała w kampanii wyborczej w sierpniu 2015 r. Do tego eventu postanowił wykorzystać znajomość z Beatą Szydło, którą znał jeszcze z czasów, gdy była burmistrzem Brzeszcz. Koleżanką z samorządu. Zaprosił ją do Pcimia, już jako przyszłą premier, i przed kamerami, w koszulkach z napisem „damy radę”, wspólnie machali pędzlami, udając, że remontują szkołę w Pcimiu, też zniszczoną przez huragan. Przekaz był jasny. Rząd nie pomaga, więc robi to Prawo i Sprawiedliwość. Trafił w punkt. Mało do kogo trafiły natomiast doniesienia mediów, że rząd dotację na odbudowę szkoły przyznał wyjątkowo szybko, bo jeszcze w kwietniu. A szkoły nie remontuje się dlatego, że gmina, czyli wójt, zwlekała z ogłoszeniem przetargu na wykonawcę. Obajtek przekonał Polskę, że jest człowiekiem, o którym na pewno jeszcze nie raz usłyszymy.

Bardzo też wzrosła jego popularność we własnej gminie. – Dynamiczny, nowoczesny – mówi o Obajtku Kazimierz Barczyk, przewodniczący Stowarzyszenia Gmin i Powiatów Małopolski. – Ludziom podobało się, że dzięki niemu Pcim przestaje być symbolem zapadłej dziury, a ich wójt staje się postacią do naśladowania.

Do tej pory był popularny tylko w gminie. Najpierw, od 2002 r. jako radny, od 2006 r. jako wójt, wybierany już w pierwszej turze. Okazywał ludziom życzliwość, zabiegał, żeby dzieci w gminie miały dostęp do dentysty, inwestował. Mieszkańcy cieszyli się z komputerów dla najbiedniejszych, oświetlenia zakopianki, nowych chodników. Mało kogo obchodziło, że dług gminy szybko rośnie i że spłaty wynoszą już kilka milionów złotych rocznie. Martwiły się tym głównie media.

Audyty Obajtka

Po wyborach jasne się stało, że wójt pójdzie w górę. Beata Szydło jeszcze w kampanii mówiła o nim: to człowiek, który realizuje program PiS i się tego nie boi. Był jednak pewien kłopot, od kilku lat Obajtkowi deptali po piętach prokuratorzy. Jeden dopatrywał się nadużyć z czasów, gdy Obajtek kierował firmą krewnego Elektroplast, w której zaczął biznesową karierę po ukończeniu technikum rolniczego. Radomską uczelnię skończył zaledwie przed kilkoma laty. Inny tropił korupcję przy przetargach gminy Pcim. Sprawa trafiła do sądu. Ale to nie sądy oczyściły Obajtka z zarzutów. Wyroki nie zapadły. O jego niewinności zapewniał zarówno Jarosław Kaczyński, jak i Beata Szydło. Jarosław Gowin, bez zaglądania w akta sprawy, uznał na Twitterze, że zarzuty są wyssane z palca. Wreszcie prokuratury sprawę z sądu wycofały.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną