Sami swoi, czyli kadry władzy

Dobry fachowiec, bo partyjny
W państwowych instytucjach obowiązuje zasada drzwi obrotowych – jedni wchodzą, drudzy wychodzą. Kiedy po wyborach rządy przejmuje nowa władza, drzwi szybko się kręcą. Tym razem jednak od dwóch lat nie przestają się obracać, a ostatnio nabrały wyjątkowego tempa. Co je tak napędza?
W polskiej polityce funkcjonuje system przypominający układ państwa średniowiecznego: na szczycie jest król, który opiera się na grupie (partyjnych) baronów, a każdy z nich ma własny poczet wasali, ci zaś swoich.
East News, Reporter, 123rf

W polskiej polityce funkcjonuje system przypominający układ państwa średniowiecznego: na szczycie jest król, który opiera się na grupie (partyjnych) baronów, a każdy z nich ma własny poczet wasali, ci zaś swoich.

Gdański koncern Energa od jesieni 2015 r. ma już siódmego prezesa. Niektórzy byli tak krótko, że nie zdążyli się czymkolwiek wykazać. Przychodzili i odchodzili, nie wiadomo dlaczego. Państwowy właściciel, nawet w spółkach publicznych, nie czuje się w obowiązku, by cokolwiek tłumaczyć, choć wpływa to na kurs akcji. Na razie Alicja Klimiuk ma status pełniącej obowiązki prezesa Energi, ale też poważne szanse na pełnoprawną nominację. Nie dlatego, że przemawiają za tym jakieś jej wyjątkowe kwalifikacje i osiągnięcia zawodowe, bo te dziś w państwowej gospodarce są raczej obciążeniem niż atutem.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj