Kraj

Nowa praca dla Pobudzina. Tu też zadba o PiS

Klaudiusz Pobudzin Klaudiusz Pobudzin Adam Chełstowski / Forum
Rok temu złożył papiery dyrektora Telewizyjnej Agencji Informacyjnej i odszedł z TVP. Ale „dobra zmiana” o nim nie zapomniała. Klaudiusz Pobudzin został właśnie szefem biura prasowego Grupy Energa.

Informację o nowej pracy Klaudiusza Pobudzina w państwowej spółce energetycznej podał tygodnik „Do Rzeczy”. Nominacja ma podobno zapoczątkować zmiany w polityce informacyjnej spółek energetycznych. Sprawa cen energii przyprawia rząd o ból głowy i wywołuje ostatnio dość nerwowe ruchy. A przed wyborami powinien być w tej kwestii spokój.

Za co zwolniono poprzedniego rzecznika Energi?

Energa to jedna z czterech największych grup energetycznych w Polsce. Zajmuje się głównie dystrybucją, wytwarzaniem oraz obrotem energią elektryczną. Dostarcza i sprzedaje prąd ponad trzem milionom klientów, zarówno gospodarstwom domowym, jak i przedsiębiorcom. Poprzednio szefem biura prasowego Energi był Andrzej Dunajski. Został odwołany w drugiej połowie grudnia, po tym jak „Gazeta Wyborcza” w tekście o cenach prądu dla firm przypomniała jego wypowiedź z listopada. Dunajski stwierdził wtedy, że Energia Obrót, funkcjonując na rynku konkurencyjnym, „dokłada wszelkich starań, aby wzrost kosztów w możliwie najmniejszym stopniu przekładał się na podniesienie cen w ofertach składanych przedsiębiorcom”.

Czytaj także: Co Morawiecki i Tchórzewski mówią o rosnących cenach prądu

Klaudiusz Pobudzin ma doświadczenie w komunikowaniu tego, co dla rządu PiS wygodne. Pobudzin pojawił się kiedyś na kongresie PiS w Przysusze, co wzbudziło wielkie zdziwienie, bo jako ówczesny dyrektor TAI powinien raczej w Warszawie koordynować relację z wydarzenia, zamiast kłaniać się politykom partii Kaczyńskiego.

Dziennikarz po szkole o. Rydzyka

Karierę zaczynał w TV Trwam (2003–14), a dziennikarstwa uczył się w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej o. Tadeusza Rydzyka w Toruniu. Po nastaniu „dobrej zmiany” w TVP był redaktorem naczelnym „Teleexpressu” (do czerwca 2017 r.), a potem awansował na szefa Telewizyjnej Agencji Informacyjnej i nadzorował wszystkie programy informacyjne i publicystyczne TVP (do stycznia 2018 r.).

Z telewizją pożegnał się w styczniu rok temu i to Jacek Kurski o tym zdecydował. Solidarnie z Pobudzinem wymówienie złożył Grzegorz Pawelczyk, jego zastępca i dyrektor TVP Info. Ewa Bugała, wtedy reporterka „Wiadomości” i prowadząca program „Nie da się ukryć” w TVP Info, też odeszła, wtedy na dyrektorkę biura prasowego w Orlenie, ale kiedy została okrzyknięta kolejnym Misiewiczem, wróciła do telewizji publicznej.

Reorientacja na Morawieckiego

Pobudzin najpierw był związany z o. Tadeuszem Rydzykiem, potem zaczął grać na środowisko „Gazety Polskiej”. Kiedy Morawiecki został premierem, Pobudzin chciał budować w telewizji jego zaplecze. Decydującą odsłoną sporu Kurski–Pobudzin było postępowanie kontrolne prowadzone w TAI, które zarządził ten pierwszy. Chodziło o niedozwoloną kryptoreklamę „Gazety Polskiej”, a dokładnie o to, że w październiku 2017 r. Michał Rachoń pokazał na antenie TVP Info gazetę z wywiadem prezesa PiS. – Pobudzin zażądał wstrzymania tej kontroli. Pokazał Kurskiemu, że czuje się na tyle silny, by wymuszać na nim decyzje, i prezes zaczął mieć z nim problem – mówi nasz rozmówca z TVP.

Ale to nie było jedyne pole sporu między Pobudzinem a Kurskim. Jak podała „Gazeta Wyborcza”, Kurski miał zażądać, by ten przedłużył na nowych, lepszych warunkach umowy gwiazdom głównego wydania „Wiadomości” TVP – Danucie Holeckiej i Michałowi Adamczykowi. Zarabialiby dalej po 40 tys. zł, ale z dłuższym, aż rocznym okresem wypowiedzenia. – Sprawa tych umów to tylko finał sporu, na którym Pobudzin chciał wykreować się jako ten, który będzie wygładzać propagandowe kanty TVP – mówi osoba z TVP. Bo ekipa skupiona wokół Pobudzina uznała, że będą trzymać z premierem Morawieckim, który ma mocne wsparcie u prezesa PiS, ale nie ma zaplecza w partii. Były już szef TAI miał dobre kontakty z doradcami premiera, dbał o budowanie jego pozycji w przekazie telewizyjnym przy równoczesnym wygaszaniu Beaty Szydło, nawet kiedy ta jeszcze była premierem.

Ale Kurskiemu nie podobało się to bratanie Pobudzina z ludźmi Morawieckiego i wybijanie się na zbytnią niezależność. Nie podobało się, choć wcześniej mawiał o „wykręcaniu pobudzinów” (od nazwiska szefa TAI) i przyznawał je materiałom, które mogą ucieszyć Kaczyńskiego, tym najbardziej paździerzowym i propagandowym. Od teraz, jeśli chodzi o politykę informacyjną rządu i państwowych spółek z obszaru energii, można spodziewać się jeszcze więcej „pobudzinów”.

Czytaj także: Prąd plus – czyli będzie drożej

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kraj

Oto jak Tadeusz Mazowiecki przewidział politykę Jarosława Kaczyńskiego

W 90. rocznicę urodzin Tadeusza Mazowieckiego przypominaliśmy fragmenty ostatniego wywiadu, jakiego udzielił „Polityce”. Wiele jego tez nie straciło na aktualności, a zyskało nowy kontekst – rządów PiS.

Redakcja
18.04.2017
Reklama