Kraj

Wróbelek pływa jak rekin

Morawiecki: triki, gesty, chwyty

Premier podczas kwietniowej konwencji PiS w kurpiowskim Kadzidle (w tle widok na Podhale). Premier podczas kwietniowej konwencji PiS w kurpiowskim Kadzidle (w tle widok na Podhale). Marek Maliszewski / Reporter
Jego wystąpienia to połączenie piarowskich trików, fraz peerelowskich dygnitarzy i banałów podobnych do tych, którymi ochoczo dzielą się rozmaici trenerzy personalni, mentorzy i influencerzy. Mateusz Morawiecki wniósł do polskiej polityki prawdziwe retoryczne perły.
Prezes utwardza żelazny elektorat, Szydło daje poczucie swojskości, a Morawiecki stara się angażować tych, którzy chcą Europy, ale zgodnej z własnymi wyobrażeniami.Adam Chełstowski/Forum Prezes utwardza żelazny elektorat, Szydło daje poczucie swojskości, a Morawiecki stara się angażować tych, którzy chcą Europy, ale zgodnej z własnymi wyobrażeniami.

Schemat terenowych wystąpień premiera zwykle jest podobny. Jakaś lokalna ciekawostka, nawiązanie do historii i próba wykazania osobistych związków z regionem. Potem garść frazesów, trochę pytań retorycznych, parę cytatów z klasyków, kilka wstawek motywacyjnych i bombastyczna metafora. No i najważniejsze: przywołanie rozmowy z panią Haliną, z panią Zofią, z panem Danielem, Henrykiem, z górnikiem, sadownikiem, gejmerem… Tak oto swój wizerunek buduje Mateusz Morawiecki: już nie technokrata, który ma oczarować zagranicę, a na krajowym podwórku wabić centrowy elektorat, ale swojak: pisowiec z krwi i kości, nieskalany związkami z liberałami, elitami, zachodnimi instytucjami finansowymi i przede wszystkim z III RP.

Czytaj także

Społeczeństwo

Ukraińska kelnerka o swojej pracy w polskich hotelach

Kobiety traktują nas jak powietrze, mężczyźni często proponują nam seks, a dzieci uważają za służące, którym nie należy się szacunek – opowiada Ukrainka, która od czterech lat pracuje na polskim wybrzeżu.

Katarzyna Zdanowicz
17.07.2019