Kraj

Odwaga polskich żołnierzy nie potrzebuje nadętych porównań

Odwaga polskich żołnierzy nie potrzebuje nadętych porównań

Konferencja prasowa prezydentów Andrzeja Dudy i Donalda Trumpa. Konferencja prasowa prezydentów Andrzeja Dudy i Donalda Trumpa. Official White House Photo by Shealah Craighead / White House
Jak można zaszkodzić na arenie międzynarodowej Polsce i Polakom? Prezentując ignorancję i tromtadrację jako rację stanu.

Wśród wyłonionych przez „dobrą zmianę” wielu ekspertów w takiej działalności znajdujemy prezydenta RP Andrzeja Dudę oraz premiera rządu polskiego Mateusza Morawieckiego. O działalności drugiego więcej innym razem, wystarczy tylko przypomnieć, że niedawno w wystąpieniu na prestiżowym New York University zapewnił publiczność, że w trakcie II wojny światowej Polacy uratowali ok. 300 tys. Żydów.

Że ten szacunek, aby zbliżyć się do historycznej rzeczywistości, należy podzielić co najmniej przez pięć, to już detal. Reakcja była do przewidzenia: wzruszenie ramion. Zaś kilka dni temu w retorycznym zapale premier zapisał Polaków (tylko tych z PiS-u i PiS popierających) do grona spadkobierców starożytnych Greków. Powstrzymujących, w domyśle, jak pod Salaminą barbarzyńskich Persów, czytaj: nie-PiS.

Czytaj też: Aleksander Hall o obchodach 4 czerwca

„My po prostu jesteśmy odważniejsi”

Prezydent Duda jest dużo bardziej kreatywnym politykiem, gdy chodzi o kształtowanie na nowo już nie tylko historii Polski, ale również historii porównawczej. Jakiś czas temu błyskotliwie zinterpretował w trakcie wizyty w Centrum Dziedzictwa Menachema Begina w Izraelu historię powstania w getcie warszawskim, nie wymieniając w ogóle nazwy głównego organizatora oporu, czyli Żydowskiej Organizacji Bojowej (ŻOB).

Już w Warszawie, 19 kwietnia 2018 r. , stanął natomiast bez jakichkolwiek problemów czy wahań przed pomnikiem żydowskich powstańców (głównie z ŻOB), na placu ograniczonym z jednej strony ulicą noszącą imię przywódcy ŻOB – Mordechaja Anielewicza. Stał wspólnie z dyrektorem Muzeum Polin, a jakże, którego sekuje jego ideowy i polityczny komiliton minister kultury. Elastyczność godna podziwu.

Natomiast kilka dni temu, w trakcie wspólnej konferencji prasowej z prezydentem USA Donaldem Trumpem w krótkim bryku z historii stosunków polsko-rosyjskich zawarł również i taką myśl tyczącą komparatystki historycznej: wśród wielu przewag Rosji nad Polską brakuje jednej, mianowicie: „uważam, że jest w nas więcej męstwa, my po prostu jesteśmy odważniejsi. Potrafimy walczyć do końca, niezależnie od wszystkiego. Pokazaliśmy to w czasie II wojny światowej pod Monte Cassino, pokazaliśmy to w Powstaniu Warszawskim, w wielu innych miejscach na świecie” (cyt. wedle portalu wPolityce.pl).

Czytaj też: „Duma i wstyd”, felieton Daniela Passenta

Lepiej nie odpowiadać

Co można powiedzieć na takie dictum? Idiotyzm, ignorancja, arogancja? Zapewne mieszanka wszystkich. Notabene, jak na skali odwagi pan Andrzej Duda, prezydent RP, umieściłby Anglików, Amerykanów, Chińczyków, Serbów, Czarnogórców, ale także Niemców i Japończyków? O Żydów nie pytam, aby nie pogłębiać konfuzji.

Jak oceniać poziom odwagi polskich asów lotnictwa Stanisława Skalskiego i Witolda Urbanowicza z 18–19 zestrzeleniami w porównaniu z sowieckim asem Iwanem Kożedubem (62 zestrzelania), Amerykaninem Richardem I. Bongiem (40), Brytyjczykiem Jamesem Edgarem Johnsonem (38) czy Francuzem Pierrem Clostermannem (33)? O niemieckich i japońskich asach znów nie wspominam. Podpowiadam: niech pan, panie prezydencie, raczej nie odpowiada na te pytania i nie pogarsza sytuacji.

Czytaj też: Kogo wyklucza retoryka godnościowa

Milczenie z uprzejmości

Nie ulega wątpliwości, że Rosjanie, a w istocie Rosjanie, Ukraińcy, Białorusini i inne nacje, które składały się w latach II wojny światowej na sowiecką armię, mogą tylko popukać się, symbolicznie, w czoło. Z uprzejmości amerykańscy dziennikarze, którzy uczestniczyli w konferencji, milczeniem zbyli rewelacje polskiego gościa. Ci, którzy mają jakie takie pojęcie o dziejach Rosji i Polski, a przede wszystkim o II wojnie światowej, nie kupią takiej beznadziejnie głupiej retoryki.

O Stalingradzie czy zapiekłej wręcz obronie Leningradu wie każdy, kto dotyka dziejów wielkiej wojny. Zaś Niemcy testowali na własnej skórze poziom odwagi sowieckiego sołdata. Nie trzeba kupować nachalnej poststalinowskiej, putinowskiej propagandy na temat II wojny, aby wiedzieć, że to właśnie odwaga i determinacja tych sołdatów i niedoszkolonych młodych oficerów, którzy ostali się po czystce z okresu 1937–39, łagodziła katastrofalne skutki stalinowskiej polityki i dowództwa w pierwszej fazie wojny z Niemcami.

Odwaga, czasami szaleńcza, polskich żołnierzy w armiach na Zachodzie i Wschodzie, w AK i innych ugrupowaniach partyzanckich nie wymaga potwierdzania za pomocą nadętych, wręcz żenujących porównań.

Henryk Szlajfer – dyplomata, ekonomista i politolog, em. profesor UW i PAN

Tytuł i śródtytuły od redakcji

Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Ukraińska kelnerka o swojej pracy w polskich hotelach

Kobiety traktują nas jak powietrze, mężczyźni często proponują nam seks, a dzieci uważają za służące, którym nie należy się szacunek – opowiada Ukrainka, która od czterech lat pracuje na polskim wybrzeżu.

Katarzyna Zdanowicz
17.07.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną