Kraj

Ody na cześć Dudy. Czy Ameryka odpuszcza Polsce sprawę praworządności?

Wiceprezydent USA Mike Pence i prezydent Polski Andrzej Duda Wiceprezydent USA Mike Pence i prezydent Polski Andrzej Duda Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Wiceprezydent Stanów Zjednoczonych Mike Pence ogłosił, że Andrzej Duda działa „na rzecz wzmocnienia rządów prawa”, i to z oddaniem. Czyżby?

„Jesteśmy wdzięczni prezydentowi Dudzie za jego oddanie na rzecz wzmocnienia rządów prawa w Polsce” – stwierdził wiceprezydent Mike Pence w odpowiedzi na pytanie dziennikarza „Washington Post”, swojego rodaka, czy rozmawiał z Dudą o „niezależności sądów, wolności mediów oraz prawach społeczności LGBT”.

Znamienne, że zanim amerykański wiceprezydent pochwalił polskiego prezydenta, podkreślił znaczenie niezależności sądów i rządów prawa. Poza tym tuż po peanie na jego cześć płynnie przeszedł do interesów. Oznajmił: „Wierzymy, że to, co robi, jest najlepszym sposobem na zwiększenie zagranicznych inwestycji”. A potem dodał, że USA będą Dudę „zachęcać do kolejnych kroków na rzecz zwiększenia niezależności sądownictwa”. W dalszej części długiej (ponaddwuminutowej) odpowiedzi nie odniósł się do żadnych innych konkretnych elementów pytania: wolności mediów czy praw środowisk LGBT. Oczywiście analitycy języka dyplomacji będą długo się spierać, czy Ameryka jest za PiS, czy też może niekoniecznie.

Czytaj także: Polskie sądy przed wyrokiem

Ameryka odpuszcza Polsce?

Pierwsze i może najbardziej znaczące jest to, że Donald Trump zamiast spotkania z Andrzejem Dudą i wizyty w Warszawie wybrał grę w golfa, chociaż jako oficjalny powód przełożenia odwiedzin podano nadciągający nad Florydę huragan Dorian. Świadczy to i o myśleniu obecnego przywódcy największego mocarstwa świata, i o pozycji w tymże myśleniu obecnego przywódcy Polski.

Po drugie, Trump nie jest akurat wzorem właściwego podejścia do praw obywatelskich. Ostatnim przykładem jest los dzieci nielegalnych emigrantów odseparowanych od rodziców i do dziś przetrzymywanych w niezidentyfikowanych miejscach na terenie USA. Znany też jest jego szacunek do władzy sądowniczej.

Po trzecie, dla Polski akurat istotniejsze niż choćby dwuznaczne wypowiedzi polityków amerykańskich powinny być wyroki organów europejskich. Na przykład luksemburskiego Trybunału Sprawiedliwości UE.

Jeśli ody na cześć Dudy ze strony Pence’a byłyby rzeczywiście szczere, to wniosek musiałby być jeden: że Ameryka, symbol wolności, odpuszcza kwestię praworządności w Polsce. Nieważne już, czy w imię pieniędzy (niespecjalnie przecież wielkich w jej skali), ideologii, czy zwyczajnego lekceważenia przebierającego nogami sojusznika.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Świat

NIEMCY: Berlin ciągnie do Moskwy

Osiem dekad po pakcie Ribbentrop-Mołotow w Niemczech rośnie presja na kolejną odwilż w relacjach z Rosją. Działania polskiego rządu raczej nie studzą tego zapału.

Adam Krzemiński
02.09.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną