Kraj

Wyścig po władzę w PO właśnie wystartował

Zarząd Platformy zatwierdził kandydatów: Małgorzatę Kidawę-Błońską i Jacka Jaśkowiaka. Zarząd Platformy zatwierdził kandydatów: Małgorzatę Kidawę-Błońską i Jacka Jaśkowiaka. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
W największej opozycyjnej partii rozpoczęła się procedura prezydenckich prawyborów, w których zmierzą się Małgorzata Kidawa-Błońska i Jacek Jaśkowiak. Ale nie tylko oni szykują się do walki o pozycję w partii.

Rozpoczynamy nowy etap polityki, który zakończy się zwycięstwem w wyborach – powiedział po piątkowym posiedzeniu zarządu PO Grzegorz Schetyna, ogłaszając jednocześnie, że w partii zaczyna się procedura prezydenckich prawyborów. Zarząd Platformy zatwierdził kandydatów: Małgorzatę Kidawę-Błońską i Jacka Jaśkowiaka.

Prawybory, czyli wreszcie emocje w PO

Los prawyborów wisiał na włosku do ostatniej chwili. Termin zgłoszeń kandydatów minął we wtorek o północy i do tego momentu jedyną oficjalnie zgłoszoną kandydatką była Kidawa-Błońska. Dopiero następnego dnia okazało się, że korespondencyjnie wpłynęło jeszcze zgłoszenie drugiego kandydata – prezydenta Poznania Jacka Jaśkowiaka.

– Grzegorz Schetyna włożył w ostatnich dniach mnóstwo energii, żeby znaleźć kogoś, kto stanie do prawyborów. Długo namawiał Tomasza Grodzkiego, posłów, europosłów, a nawet kilku samorządowców – mówi „Polityce” poseł PO. – Te prawybory to był dla niego punkt honoru, wiedział, że jeśli się nie odbędą, to zostanie to uznane za jego osobistą porażkę – dodaje nasz rozmówca.

Start Jaśkowiaka był zaskoczeniem dla prawie wszystkich. Na pierwszym miejscu – dla Kidawy-Błońskiej, która wyraźnie niezadowolona komentowała, że wolałaby się o tym dowiedzieć od samego kandydata. Ale zdziwieni byli też inni, zwłaszcza przeciwnicy Schetyny, którzy mieli nadzieję szybko zacząć kampanię prezydencką i przeprowadzić jak najsprawniej wybory na przewodniczącego PO. Według relacji naszych rozmówców Kidawa-Błońska była tak zła na Schetynę, że rozważała wycofanie się ze startu. Nie zdecydowała się jednak na to, a zamiast tego postanowiła podobno walczyć z jeszcze większą determinacją.

Czytaj także: Czy marszałek Grodzki pomoże w wewnętrznej przemianie Platformy?

Czy Jaśkowiak jest dobrym kandydatem?

Jacek Jaśkowiak do PO należy od stosunkowo niedawna (od 2013 r.). Jest jednak w partii lubiany, bo to typ fightera, który nieraz stawiał się PiS. Nie ma natomiast zbyt szerokich wpływów. Wielkopolska PO jest podzielona, a Jaśkowiak to zaledwie członek (a nie lider) jednej z frakcji. Ma charyzmę, więc w debatach może wypaść nieźle, zwłaszcza przeciw Kidawie-Błońskiej, która w występach publicznych nie jest mocna. Ma też wyraziste poglądy – jest liberałem gospodarczym i światopoglądowym.

– Nie można powiedzieć, że on w rywalizacji z Kidawą-Błońską nie ma szans. Jest bardzo sprawnym politykiem. Jego największym obciążeniem jest jednak Schetyna, bo wszyscy wiedzą, że to on w ostatniej chwili przekonał Jaśkowiaka do startu. A przewodniczący jest ostatnio niepopularny – mówi działacz antyschetynowej frakcji 40-latków.

Prawybory mogą być więc całkiem emocjonujące. Czeka nas co najmniej jedna debata między kandydatami (7 grudnia), a tydzień później – głosowanie na konwencji krajowej. Delegatów, czyli osób mających prawo głosu, jest tysiąc. To posłowie, europosłowie, senatorowie, a także delegaci wybrani w wewnętrznych wyborach PO w 2017 r. To był czas, gdy Schetyna miał w partii bardzo silną pozycję. Dlatego wybrani wówczas delegaci mogą teoretycznie być jego stronnikami. Wielu jednak może się okazać zaledwie „dawnymi stronnikami”, bo w czasie ostatnich miesięcy Schetyna mocno zraził do siebie partyjne struktury (głównie przez to, że niespecjalnie brał pod uwagę ich zdanie przy układaniu list). Wyniki prawyborów nie są więc przesądzone, ale faworytką pozostaje Kidawa-Błońska.

Na co liczy Grzegorz Schetyna?

Schetyna zapewne nie poprze oficjalnie Jaśkowiaka, by nie brać na siebie jego ewentualnej porażki. Ale będzie trzymał za niego kciuki. W partii mówi się o tym, że jeśli Jaśkowiak wygra, Schetyna, po pierwsze, ogłosi własny sukces, a po drugie – może przekonywać Jaśkowiaka, by ten poparł ideę przesunięcia wyborów przewodniczącego na czerwiec.

Na to nie ma i nie będzie naszej zgody – zapewnia jednak inny członek zarządu PO.

Odsunięcie w czasie wyborów szefa Platformy to jeden z głównych celów Schetyny. Wie, że atmosfera mu nie sprzyja i styczniowe wybory może przegrać. Dlatego na kolejnych zarządach starał się przekonywać działaczy o sensowności przesunięcia wewnętrznego głosowania o kilka miesięcy. Tym razem nie robił tego oficjalnie, tylko przed posiedzeniem sondował tę możliwość. Niewiele osób wyrażało zainteresowanie tym rozwiązaniem.

Czytaj także: Czy Grzegorz Schetyna naprawdę musi... odejść?

Borys Budka, polityczny singiel, nie gra już sam

Ostatni czas słabnięcia Schetyny w PO wykorzystuje z kolei Borys Budka, który w czwartek po raz kolejny zapowiedział gotowość do startu w wyborach na szefa partii. Swoją skuteczność w zarządzaniu chce pokazać przy okazji pracy w klubie parlamentarnym – dlatego w dzień exposé stworzył sprawny zespół punktujący wystąpienie premiera. Buduje też relację z nowymi posłami. Stara się również walczyć z jedną ze swoich głównych politycznych słabości – graniem w pojedynkę.

– Media zarzucają mi, że jestem politycznym singlem. Ale to już nieprawda. Naprawiłem ten błąd, teraz już działam w drużynie – mówi „Polityce” Budka, który ostatnio coraz bliżej współpracuje z frakcją niechętnych Schetynie 40-latków.

Piątkowy zarząd PO wyznaczył partyjne terminy, których raczej nie uda się już przesunąć: 14 grudnia odbędą się prawybory i tego samego dnia zostaną rozpisane wybory na szefa partii. W Platformie ruszyła zatem machina wyborcza, która może doprowadzić do istotnych przetasowań. Wyścig po władzę w największej partii opozycyjnej oficjalnie się rozpoczął.

Czytaj także: Kim jest Tomasz Grodzki?

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ludzie i style

Na północ od Madrytu – kastylijskim szlakiem zamków i wina

Niecałe trzy godziny lotu do hiszpańskiej stolicy i krótka jazda samochodem przenoszą nas w samo serce Krainy Zamków. Teraz jest najlepszy moment, bo tłumy turystów zniknęły, a winiarze z La Rioja czekają z poczęstunkiem.

Paweł Moskalewicz
25.11.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną