Kraj

PiS wymienia Karczewskiego. Liczy na przyspieszenie prac Senatu

Stanisław Karczewski i senator Marek Pęk Stanisław Karczewski i senator Marek Pęk Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Karczewski przekonuje, że sam ustąpił ze stanowiska, ale tak naprawdę to prezes PiS zrezygnował z niego. Do Senatu trafiła ustawa o wyborach prezydenckich. Czy Marek Pęk, nowy wicemarszałek, pomoże przyspieszyć prace?

Stanisław Karczewski ogłosił dziś, że rezygnuje z funkcji wicemarszałka Senatu. Wyglądał na zdenerwowanego, bo nie była to jego decyzja. Oficjalne powody są dwa. Po pierwsze, chce wrócić do zawodu: „W tym roku kończy mi się okres wygaszenia mojego prawa do wykonywania zawodu, a to piękny zawód”. Po drugie (jak twierdzi), ze względu na zachowanie marszałka izby Tomasza Grodzkiego: „Planowałem zrezygnować z funkcji w okolicach wakacji, ale zachowanie marszałka Grodzkiego doprowadziło do tego, że powiedziałem »nie«” – stwierdził rano w RMF FM.

Karczewski w związku z epidemią kilka tygodni temu wrócił do pracy w szpitalu w Nowym Mieście nad Pilicą. „Zostałem tam świetnie przyjęty przez przyjaciół, koleżanki, lekarki, pielęgniarki i czuję wewnętrzną potrzebę rozpoczęcia pracy” – powiedział. Dodał, że „jest bardziej potrzebny w szpitalu niż polityce”, choć z mandatu nie rezygnuje, a nawet planuje być bardziej ofensywny.

Karczewski zawiódł prezesa

O co chodzi z tą wymianą wicemarszałków? Być może Karczewski rzeczywiście został świetnie przyjęty w szpitalu, ale z pewnością ma coraz gorsze relacje z prezesem Kaczyńskim i jego najbliższym otoczeniem. Karczewski stał się kozłem ofiarnym. Kierownictwo PiS liczyło, że uda mu się zbudować większość w Senacie i znajdzie chętnych do współpracy. Zadaniu nie podołał, więc jego akcje gwałtownie spadły. Zaczął orbitować poza głównym nurtem partii, a na lidera PiS w Senacie wyrósł Marek Pęk.

Nie bez znaczenia jest i to, że Karczewski sojusze partyjne budował z Beatą Szydło. Pracował z nią przy zwycięskich kampaniach w 2015 r. Szydło ze Zbigniewem Ziobrą namawiali prezesa, żeby nie oglądał się na porozumienia z Gowinem, i parli do wyborów 23 maja. Karczewski ich w tym wspierał. Jak już wiadomo, ta opcja upadła i teraz PiS, używając okrągłych słów o porozumieniu ponad podziałami wokół wyborów, chce jak najszybciej do nich doprowadzić. Obóz władzy liczy, że wymiana Karczewskiego na Pęka pomoże szybciej przeprowadzić ustawę przez Senat. 30 dni, do których mają prawo senatorowie, to dla PiS zdecydowanie za długo, by zdążyć z wyborami w czerwcu. Wiadomo, że z każdym tygodniem topnieją szanse Dudy na reelekcję.

Czytaj też: Nie chciał być posłem. Teraz walczy o ustawę wyborczą

Senator zapasowy

Marek Pęk jest senatorem drugą kadencję. Pierwszy raz startował z Krakowa. Wcześniej senatorem w tym okręgu był jego ojciec Bogdan. Nie znalazło się dla niego miejsce na listach, gdy znalazł się w stanie nieprzytomności na podłodze w hotelu sejmowym. Marek Pęk uchodzi za polityka pragmatycznego, który ma większe zdolności negocjacyjne z rządzącą w tej izbie opozycją niż Karczewski. Ile w tym prawdy, okaże się, kiedy Senat zacznie prace nad przyjętą wczoraj ekspresowo kolejną ustawą o wyborach.

Z pewnością Pęk jest lojalny wobec prezesa. Kiedy w lutym 2018 r. Senat w tajnym głosowaniu opowiedział się przeciw aresztowi dla senatora Koguta, Pęk wezwał wszystkich senatorów PiS, aby wyjawili, jak zagłosowali. „Wyjawiając, jak sam głosował, a był za aresztowaniem Koguta, chciał się podlizać prezesowi” – mówił wtedy „Polityce” jeden z polityków PiS. Można powiedzieć, że to taki polityk zapasowy. W czerwcu 2019 r. został wicemarszałkiem Senatu w miejsce Adama Bielana, który wyjechał do Parlamentu Europejskiego.

Marek Pęk był bardzo aktywny w czasie pracy nad ustawą kopertową, którą w miniony piątek podpisał Andrzej Duda, a PiS wczoraj de facto anulował. Złożył specjalny wniosek na połączonych obradach trzech komisji w Senacie. Chciał, by ustawę przyjęto bez poprawek. „Nie możemy sobie pozwolić na okres, gdy nie będzie pewności, czy urząd prezydenta jest obsadzony” – twierdził. Przed nim teraz poważny partyjny egzamin. Ma doprowadzić do tego, aby nowa ustawa jak najszybciej wyszła z Senatu. Zadanie trudne, biorąc pod uwagę, że konstytucjonaliści i eksperci od prawa wyborczego mają do niej wiele zastrzeżeń.

Wszystkie wpadki Karczewskiego

Na niekorzyść Karczewskiego działały jego medialne występy i wpadki. A było ich ostatnio sporo. Rywalizował z Grodzkim o to, który jako lekarz lepiej myje ręce w czasie pandemii. Jeszcze w zeszłym roku wyszło na jaw, że w latach 2009–15 zarobił w szpitalu ponad 400 tys. zł na płatnych dyżurach, kiedy był na bezpłatnym urlopie na czas wykonywania mandatu. Nieudolnie tłumaczył, że „działał w pełnym przekonaniu, że wszystko odbywa się zgodnie z prawem”. Ostatnio wystąpił w kombinezonie na okładce prorządowego tygodnika „Sieci” pod hasłem: „Gorąca relacja, jak wygląda front walki z epidemią. Marszałek Stanisław Karczewski nie wahał się ani chwili, gdy w szpitalu zabrakło lekarzy. Ruszył pomagać”.

Karczewski zwrócił się niedawno z apelem do Tomasza Grodzkiego, by zrezygnował z funkcji marszałka Senatu. Ale Grodzki zostaje, a to PiS rezygnuje z Karczewskiego.

Czytaj też: Co się nie zdarzyło 10 maja i co będzie teraz

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Nauka

W kosmos tanie latanie

Prywatni przedsiębiorcy próbują opuścić Ziemię jak najmniejszym kosztem. Reszta ludzkości też może się załapać.

Jędrzej Winiecki
25.11.2014
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną