Kraj

To było do przewidzenia: ziobryści zostają w koalicji

Późnym popołudniem Zbigniew Ziobro ogłosił, że głosami 12 do 8 zarząd odrzucił wniosek o wyjście z koalicji rządzącej. Późnym popołudniem Zbigniew Ziobro ogłosił, że głosami 12 do 8 zarząd odrzucił wniosek o wyjście z koalicji rządzącej. Adam Stępień / Agencja Gazeta
W sobotę zebrał się zarząd Solidarnej Polski. Późnym popołudniem Ziobro ogłosił, że głosami 12 do 8 odrzucono wniosek o wyjście z rządzącej koalicji.

Politycy SolPolu przez cały dzień starali się budować wokół swoich decyzji polityczno-medialne napięcie. Poseł Mariusz Kałużny opublikował tweeta zza zamkniętych drzwi: „Bardzo trudna rozmowa po szczycie UE”. Do mediów przeciekło też, że odbędzie się głosowanie w sprawie pozostania w koalicji.

Ziobryści zebrali się, aby zdecydować, jak wyjść z twarzą z zamieszania, jakie wywołali po czwartkowych decyzjach na unijnym szczycie. Trzymając się swojej taktyki, nie przyjmowali do wiadomości słów Mateusza Morawieckiego o negocjacyjnym sukcesie Polski. Premier mówił, że „budżet UE może wejść w życie i Polska otrzyma z niego 770 mld zł, a te pieniądze są bezpieczne, bo mechanizm warunkowości został ograniczony bardzo precyzyjnymi kryteriami”, na co politycy Solidarnej Polski odpowiadali, że to kompromitacja, bo w rozporządzeniu „pieniądze za praworządność” nic się nie zmieniło.

Wyjście z rządu ziobrystom się nie kalkuluje

Od pół roku Ziobro wypomina Morawieckiemu, iż w lipcu „dał wiarę liderom europejskim, że ten mechanizm nie będzie powiązany ze sprawą budżetu”. W telewizji o. Tadeusza Rydzyka mówił, że brak weta oznacza „transferowanie części władzy poza obszar Polski, to moment próby, moment historyczny”. Czołowy ziobrysta Janusz Kowalski we właściwym sobie stylu, z uporem godnym lepszej sprawy powtarzał, że Polska może stworzyć własny fundusz odbudowy i nie potrzebuje do tego UE. Ogłosił hasło „weto albo śmierć”. Dziś znów się okazało, że politycy Solidarnej Polski myślą przede wszystkim o własnym interesie politycznym, honor niewiele dla nich waży i nie biorą odpowiedzialności za wypowiadane publicznie słowa i obietnice. Nie zamierzają opuszczać obozu Zjednoczonej Prawicy, bo dziś im się to zwyczajnie nie kalkuluje. Również z powodów osobistej wygody. Od wszystkich innych można wymagać publicznie obrony suwerenności i rezygnacji z unijnych pieniędzy, ale od siebie to już inna sprawa. Bo jak oddać te wygodne gabinety w resorcie, wpływy w TVP, pensje w państwowych spółkach, posady w zarządach, które zajmują znajomi, działacze i przyjaciele, a także żona samego ministra Sprawiedliwości, Patrycja Kotecka.

To sobotnie głosowanie zarządu SolPolu z wynikiem 8:12 za pozostaniem przystawką PiS było próbą, zresztą dość kompromitującą, na jako takie wyjście z twarzą z tych buńczucznych zapowiedzi, które sprowadzały się do hasła „weto albo śmierć”. W koalicji więc zostają, ale z eksponowania swojej odrębności od PiS zrezygnować nie zamierzają. A nawet więcej, będą partii Kaczyńskiego, a najbardziej Morawieckiemu, otwarcie się sprzeciwiać. Ziobro poinformował w sobotę, że Solidarna Polska zagłosuje przeciwko ustaleniom szczytu. W sobotę wytknął Morawieckiemu: „Uważamy tę decyzję pana premiera za błąd. Podtrzymujemy nasze stanowisko, które wcześniej wyrażaliśmy, że gdyby od nas ta decyzja zależała, z całą pewnością byłaby inna”.

Czytaj także: Wojownicza strategia Ziobry

Morawiecki nie ma już cierpliwości

Już od kilku miesięcy, kiedy Ziobro usłyszał od Kaczyńskiego, że Solidarna Polska nie ma szans na fuzję z PiS, ziobryści prezentują się jako bardziej ideowi i lepiej rozumiejący prawicowego wyborcę niż większy koalicjant.

Jeden z naszych rozmówców z otoczenia premiera mówił, że Morawiecki już traci cierpliwość i chętnie pozbyłby się Ziobry z rządu. – Rozumiem, że prezes Kaczyński trzyma Ziobrę tylko po to, aby ten nie wystawił w przyszłości swoich list i nie zabrał PiS być może kluczowych dla rządzenia 3–4 proc., ale tak dłużej nie da się rządzić, od kryzysu do kryzysu wywołanego przez ziobrystów. Oni są gotowi poświęcić Zjednoczoną Prawicę w imię swoich politycznych interesów i ambicji małego człowieka oraz jego żony. Chcą rozsadzić nasz obóz i na jego gruzach wykreować nowego lidera prawicy, Ziobrę – relacjonował poirytowany współpracownik premiera.

Oficjalnie Morawiecki mówi o jedności, jak w sobotę rano w wywiadzie dla RMF FM: „Będę bardzo mocno namawiał naszych kolegów, żeby utrzymać jedność. Potrafiliśmy razem zrealizować wiele celów. Wzmocniliśmy Polskę i w polityce międzynarodowej, i w sprawności instytucji chociażby podatkowych, i w obszarze polityki historycznej, polityki społecznej”. Ale wiadomo, że po cichu pracuje, zresztą razem z ważnymi politykami PiS, nad zmontowaniem sejmowego poparcia, co ma przyspieszyć pozbycie się ziobrystów. Trwają rozmowy ze stronnikami Pawła Kukiza, którzy niedawno opuścili klub PSL – Koalicję Polską – a także z niektórymi posłami dołującej sondażowo Konfederacji. A nawet, jak twierdzą nasi rozmówcy z PiS, z konserwatywnymi posłami PO.

Czytaj także: Koniec koalicji w Senacie? PSL szuka trzeciej drogi

Ziobro korzysta i się buduje

Nawet jeśli w tej słynnej, a tajemniczej, niedawno podpisanej umowie koalicyjnej był zapis o gwarancji miejsc na listach dla ludzi Ziobry i Gowina, to ci dwaj nie mogą mieć żadnej pewności, że Kaczyński słowa dotrzyma. Jednym ruchem ręki prezes może wykreślić ziobrystów, bo to on ostatecznie o tym decyduje. Dziś to dla SolPolu bardzo wygodne, by jak najdłużej, korzystając z publicznych pieniędzy i ekspozycji w resorcie, budować się jako radykalne skrzydło Zjednoczonej Prawicy.

Ziobro, mając w pamięci wyborczą porażkę po odejściu z PiS kilka lat temu, teraz zebrał wokół siebie całkiem sprawnych medialnie ludzi, dał mi awans polityczny, mianował wiceministrami, pomógł dostać się do Sejmu. Mają być mu za co wdzięczni. Przez ostatnie lata w resorcie sprawiedliwości korzystali z wszelkich zasobów, aby budować swoje polityczne zaplecze i rozpoznawalność. Dopóki Kaczyński nie straci do ziobrystów cierpliwości albo nie zorganizuje wystarczającej liczby szabel, aby wyrzucić ich za burtę, wyniszczająca wojna w obozie już nie do końca Zjednoczonej Prawicy będzie trwała w najlepsze.

Antoni Dudek: Grillowanie Ziobry

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Marcel Andino Velez o trudnej sztuce opieki nad niesamodzielnymi rodzicami

Marcel Andino Velez, założyciel opiekuńczej organizacji Młodszy Brat, o tym, dlaczego dom rodzinny jest ważny dla rodziców w jesieni życia i co należy wiedzieć, decydując się na opiekę nad nimi w domu.

Teresa Olszak
25.01.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną