Kraj

Jak się poseł zaszczepił, czyli o standardach w państwie PiS

Zbigniew Girzyński Zbigniew Girzyński Lukas Plewnia / Flickr CC by 2.0
Kolejna tzw. afera szczepionkowa – tym razem z posłem Zbigniewem Girzyńskim – potwierdza, jak dziurawe są procedury, jak wielki jest chaos w państwie PiS i jak kiepskie są standardy (czy po prostu przyzwoitość) polityków.

Po ludzku mógłbym Zbigniewa Girzyńskiego nawet zrozumieć. Kto (o ile nie należy do sekty antyszczepionkowców) zdobyłby się na rezygnację z możliwości zaszczepienia się jak najwcześniej na koronawirusa? Jednak zwykła przyzwoitość wymagałaby poczekania w kolejce – wszak Zbigniew Girzyński ma ledwie 47 lat, nie jest zatem w żadnej mierze seniorem. I chociaż ma tytuł doktorski, to z nauk historycznych, nie zaś medycznych. Nie słychać również, żeby udzielał się jako personel w sektorze ochrony zdrowia.

Czytaj też: Preludia do polskiego (wspaniałego) nowego ładu

Szczepienia, Girzyński i chaos

Łatwo moralizować, lecz przede wszystkim nader trudno wykazać w takich sytuacjach cierpliwość w obliczu hulającego po świecie zagrożenia. Zwłaszcza że wciąż nie są jasne reguły obowiązujące w kolejce po panaceum. Ba, nie jest pewne, czy cel (czyli to, „za czym kolejka ta stoi”, by użyć popularnej kiedyś frazy) będzie w przewidywalnej perspektywie czasowej w ogóle osiągalny.

Zbigniew Girzyński postanowił więc wykorzystać okazję czy też chaos w decyzjach partyjnych kolegów z rządu. Jako pracownik naukowy zgłosił się do szczepienia w pierwszej kolejności i na tej podstawie mógł skorzystać z szybszej ścieżki, choć rząd w międzyczasie zmienił reguły. Poseł/wykładowca tłumaczy, że wykonywał rozkazy, pardon, zalecenia władz uczelni, na której pracuje. I postępował „od A do Z zgodnie z obowiązującym prawem”, „nikogo o żadne pierwszeństwo w kolejce” nie prosił i nie zaszczepił się „w żadnym wypadku poza kolejnością”.

Kłopot w tym, że Zbigniew Girzyński jest nie tylko człowiekiem czy wykładowcą, jest też politykiem i posłem. A zatem osobą, którą powinny obowiązywać szczególne standardy nie tylko formalno-prawne, lecz także etyczne. I która równocześnie jest z założenia wnikliwie obserwowana przez media i opinię publiczną.

Pewnie dlatego macierzysta partia nie okazała litości. Przewodniczący Komitetu Wykonawczego PiS (cóż za groźna nazwa) obwieścił wszem wobec, że zaszczepiony kolega zostaje zawieszony „w prawach członka”. Uzasadnił to stanowczym stwierdzeniem: „zasady obowiązują wszystkich”. I podkreślił, że kara została wymierzona „decyzją prezesa”.

Czytaj też: Wirus centralizmu. Co jest nie tak z polskim planem szczepień?

Wzruszająca ekspiacja Emilewicz

Katon, znowu przepraszam, „Prezes” zdążył widać zapomnieć, że sam ma na sumieniu grzechy. Dość przypomnieć listopadowe odwiedziny na zamkniętych dla innych rodaków cmentarzach bądź systematyczne składanie kwiatów pod pomnikami czy udział w rozmaitych nabożeństwach bez przestrzegania powszechnie podobno obowiązujących obostrzeń (w sprawie ostatniego wyskoku, czyli modłów i wystąpień w kościele Wszystkich Świętych w Starachowicach, rozpoczęło się podobno postępowanie miejscowego sanepidu).

Złośliwi zwracają uwagę, że jak się kogoś z szumem zawiesza, to po to, by go potem po cichu odwiesić, a partia rządząca ma w tym niemałą wprawę.

Zwłaszcza że realny jest i inny, też sprawdzony wariant. Otóż Zbigniew Girzyński może rzecz przemyśleć i kiedyś tam przeprosić za moment słabości i niefrasobliwości. Wzorem choćby Jadwigi Emilewicz, koleżanki z koalicji. W końcu wydukała ona to straszne słowo, opatrując wszelako ekspiację wzruszającym zastrzeżeniem: „mama wygrała we mnie z posłanką”. Refleksja dotycząca wysłania dzieci na narty na zamkniętym dla innych stoków zajęła jej zresztą pół miesiąca. I choć przyznaje, że „politykom wolno mniej” i używa niemodnych ostatnio słów „nie wypada” i „niestosowne”, to brnie w tłumaczenie, że z formalnego punktu widzenia wszystko było OK.

Słusznie zresztą, bo tu właśnie jest sedno problemu: wszak prawo w państwie PiS od dawno przestało mieć sens, a politycy z Katonem/Prezesem działają bez żadnego trybu.

Czytaj też: Michał Dworczyk. Kariera człowieka premiera

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Pomocnik Historyczny

Losy władczyń, które nie mogły dać mężom potomka

Kobieta, która nie mogła urodzić następcy tronu, była narażona na niebezpieczeństwa.

Tomasz Targański
23.02.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną