Kraj

Kandydat PiS przepadł. Wizja braku RPO coraz bardziej realna

Senat nie zgodził się, aby poseł PiS Bartłomiej Wróblewski został nowym Rzecznikiem Praw Obywatelskich. Senat nie zgodził się, aby poseł PiS Bartłomiej Wróblewski został nowym Rzecznikiem Praw Obywatelskich. Andrzej Hulimka / Forum
Trybunał Julii Przyłębskiej zostawił parlamentowi niewiele czasu na wybór następcy Adama Bodnara. To się może skończyć nieobsadzeniem urzędu RPO, co będzie zapewne w interesie PiS.

Wciąż nie ma nowego Rzecznika Praw Obywatelskich. Kandydat PiS Bartłomiej Wróblewski przepadł w senackim głosowaniu. Rządzącej koalicji nie udało się przeciągnąć na swoją stronę nikogo spoza klubu PiS, w tym senatorów niezrzeszonych. Przeciw Wróblewskiemu było 49 osób, za 48, a dwie się wstrzymały.

Czytaj też: Wróblewski na RPO? Upokorzyć i przykryć

Zideologizowana wizja praw człowieka

Gra zaczyna się od nowa. Do złożenia urzędu przez Adama Bodnara zostało niespełna dwa miesiące z terminu danego mu przez Trybunał Julii Przyłębskiej na dokończenie misji. Wizja braku RPO staje się teraz coraz bardziej prawdopodobna.

Jedno trzeba przyznać: tym razem PiS nie wystawił kandydata budzącego zażenowanie, jak było w przypadku Piotra Wawrzyka. Bartłomiej Wróblewski rzeczywiście ma wiedzę o prawach człowieka i dorobek w działalności na ich rzecz. Tyle że rozumie je w sposób zideologizowany, czego dobitnym przykładem jest skarga do Trybunału Konstytucyjnego, którą wywalczył zakaz aborcji ciężko uszkodzonych płodów.

Pytany o to w czwartek przez senatorów potwierdził, że w jego rozumieniu broni w ten sposób podstawowych praw człowieka. I dodał, że przygotował kilka ustaw o pomocy dla kobiet „w trudnej ciąży” i dla chorych dzieci. Cóż, można sobie jedynie życzyć, by był w ich forsowaniu w swoim obozie równie skuteczny co w sprawie zakazu aborcji przed Trybunałem Przyłębskiej.

Czytaj też: RPO. Dlaczego to dla PiS taki niemożliwy wybór?

Brak RPO jest w interesie PiS

Co dalej? Opozycja w Senacie stanie przed wyborem: działać na rzecz uzgodnienia z PiS kandydatury kompromisowej (mówi się o senatorce Lidii Staroń) albo ryzykować nieobsadzenie urzędu RPO przynajmniej do końca tej kadencji Sejmu.

To drugie rozwiązanie jest zapewne w interesie PiS. Nawet ugrałby dodatkowe punkty, mówiąc społeczeństwu: nie macie rzecznika przez upór opozycji, która odrzuca wybranych przez Sejm kandydatów. Sytuacja może być podobna do sprawy ratyfikacji unijnego Funduszu Odbudowy.

Czytaj też: Wybór RPO, czyli pisowski dzień świstaka

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Za murami seminariów. Co chłopaków tam pcha? Jak sobie radzą?

Dziś mamy w Polsce ponad 70 seminariów, gdzie klerycy przez sześć lat są przygotowywani do swego zawodu.

Adam Szostkiewicz
24.09.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną