Kraj

Staroń odrzucona. Czy urząd RPO może przestać działać?

Lidia Staroń w Senacie. 18 czerwca 2021 r. Lidia Staroń w Senacie. 18 czerwca 2021 r. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Senat nie zgodził się na powołanie wystawionej przez PiS senator Lidii Staroń na Rzecznika Praw Obywatelskich. Za niespełna miesiąc Adam Bodnar opuści urząd, zmuszony do tego wyrokiem Trybunału Julii Przyłębskiej.

Na kandydatkę PiS zagłosowali tylko senatorowie klubu PiS. Spośród 99 głosujących za było 45, przeciw 51, trzech się wstrzymało, w tym sama Lidia Staroń.

Czytaj też: Ostatnie wystąpienie Bodnara. Dostał pięć minut

Wybór RPO. Tak odpowiada Lidia Staroń

Najpierw przez 40 minut Lidia Staroń prezentowała swoje osiągnięcia jako działaczki „na rzecz ludzi”, głównie dotyczące spółdzielni mieszkaniowych, komorników i „lichwy”. Mówiła o setkach tysięcy spraw rocznie z całej Polski, które załatwiają dwie osoby w jej biurze senatorskim, a czasem jakiś wolontariusz. Potem przez dwie godziny była odpytywana, głównie przez opozycję. Na przykład o to, dlaczego głosowała w 2015 r. przeciwko ratyfikacji konwencji o zapobieganiu i przeciwdziałaniu przemocy wobec kobiet. Nie pamiętała, ale powiedziała, że jest przeciwko przemocy.

Na wszystkie pytania dotyczące praw i wolności osobistych oraz politycznych odpowiadała, że to pytania do polityków, a nie kandydata na RPO. Do takich politycznych pytań zaliczyła także te o: • wolność zgromadzeń, • przejęcie prasy lokalnej przez spółkę Skarbu Państwa (czyli Orlen), • o to, czy Polska powinna wykonywać wyroki Trybunału Praw Człowieka oraz Trybunału Sprawiedliwości UE, • o uchwały samorządów o „strefach wolnych od ideologii LGBT” (twierdzi, że ich nie czytała), • a także o to, czy będzie wnosić o wyłączanie dublerów sędziów ze spraw, jakie RPO skieruje do Trybunału Konstytucyjnego.

Za każdym razem podkreślała, że jak ktoś przyjdzie do niej ze swoją krzywdą, to się tym zajmie. Podobnie odpowiedziała na kolejne pytanie: czy narusza prawo pracy i do prywatności oraz życia rodzinnego delegowanie prokuratorów setki kilometrów od domu (represja stosowana wobec niezależnych prokuratorów). „Są takie możliwości i takie przepisy, ale jak ktoś do mnie przyjdzie ze swoją krzywdą – to się zajmę” – stwierdziła. Podobnie z pytaniem senatora Krzysztofa Brejzy o praktykę, która pojawiła się po wyroku Trybunału Przyłębskiej, że nie abortuje się ciężko uszkodzonego płodu z ciąży bliźniaczej, aby umożliwić drugiemu normalny rozwój. Nie wyjaśniła, na czym jej pomoc miałaby polegać, i nie odpowiedziała, czy taką praktykę akceptuje.

Czytaj też: RPO wskazany przez zwykłych obywateli? Nie w świecie PiS

Po co PiS wystawił Staroń?

„Pani ponosi odpowiedzialność za polityczne podporządkowanie prokuratury, za ustawę inwigilacyjną, która m.in. pozwala policji i służbom inwigilować przez sztywne łącze bez zwracania się każdorazowo z wnioskiem do operatora, za ustawę »kagańcową« dla sędziów, za zmiany w Sądzie Najwyższym i sądownictwie powszechnym znoszące niezależność sądów” – senator Bogdan Klich (KO) wymieniał ustawy, przeciw odrzuceniu których głosowała Staroń. „Jak pani chce bronić praw i wolności jako Rzecznik Praw Obywatelskich, gdy uczestniczyła pani w uchwalaniu prawa, które te wolności narusza?” – pytał. „Normalnie: bo będę walczyła o ludzi. Pana wypowiedź jest polityczna” – odpowiedziała Staroń.

„Pani w głosowaniach stawała za każdym razem w obronie interesów politycznych PiS, przeciwko interesom obywateli. Rolą RPO jest przeciwdziałanie naruszaniu praworządności. Pani nie broni praworządności, dlatego ja nie mogę za panią głosować” – stwierdził senator Michał Kamiński (Koalicja Polska). Uznał, że Staroń jest ofiarą walk frakcyjnych w klubie PiS i jej kandydatura była tylko po to, aby Jarosław Kaczyński pokazał Jarosławowi Gowinowi, że bez niego ma większość w Sejmie.

Kazimierz Michał Ujazdowski (KO) zwrócił uwagę na antysędziowskie nastawienie kandydatki: „Urząd RPO nie powstał w opozycji do sądów, tylko do władzy politycznej, którą ma kontrolować” – mówił.

„Są prawa ekonomiczne i polityczne. Nie można być rzecznikiem tylko wybranych spraw – mówił senator Marek Borowski (KO). – Pani senator odpowiada, że będzie działać, jeśli prawo będzie naruszone. Jakie prawo? Każde? Także to niezgodne z konstytucją? Z umowami międzynarodowymi?”.

Czytaj też: Rzeszów i RPO. Udawany spokój pisowskiej władzy

Co teraz zrobi partia Kaczyńskiego

Koniec końców kandydatura Lidii Staroń została odrzucona. To trzecia odrzucona przez Senat kandydatura partii Kaczyńskiego. Wcześniej PiS dwukrotnie odrzucił w Sejmie Zuzannę Rudzińską-Bluszcz, kandydatkę organizacji obywatelskich popartą przez KO, Lewicę i PSL.

Senackie głosowanie nad Staroń odbyło się błyskawicznie, dwa dni od wyboru jej przez Sejm. Opozycja chce, aby jak najszybciej przystąpić do szóstej próby wyboru RPO. Być może ponownie zgłosi prof. Marcina Wiącka. Pytanie, czy PiS ma pomysł na swojego kandydata? I kiedy marszałek Elżbieta Witek ogłosi nowy nabór? PiS-owi nie będzie się z tym raczej spieszyć, bo sytuacja, w której Biuro RPO nie będzie działać, jest w interesie rządzących.

Mówi się, że teraz PiS może się skupić na przygotowaniu jakiejś ustawy-protezy w sprawie RPO. Ale co miałoby w niej być? Z ustnego uzasadnienia wyroku Trybunał Przyłębskiej, który pozbawił Adama Bodnara możliwości pełnienia urzędu do wyboru następcy, można wnioskować, że jakakolwiek funkcja „p.o. RPO” lub komisarza byłaby z tym wyrokiem niezgodna.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Za murami seminariów. Co chłopaków tam pcha? Jak sobie radzą?

Dziś mamy w Polsce ponad 70 seminariów, gdzie klerycy przez sześć lat są przygotowywani do swego zawodu.

Adam Szostkiewicz
24.09.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną