Kraj

NIK obnaża Ziobrę. Szokujące wyniki kontroli w Funduszu Sprawiedliwości

Siedziba NIK w Warszawie Siedziba NIK w Warszawie Maciej Łuczniewski / Forum
Liczby i styl wydawania publicznych pieniędzy są druzgocące. Najwyższa Izba Kontroli ogłosiła wyniki kontroli funduszu zawiadywanego przez resort sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. Tyle że w mafijnym państwie PiS i w teflonowej ostatnio Polsce nic to zapewne nie zmieni.

W założeniu Fundusz Sprawiedliwości ma „wspomagać pokrzywdzonych wskutek przestępstw i w wypadkach” oraz służyć zapobieganiu tychże. Jego stronę internetową otwiera hasło: „Pomagamy sprawiedliwie”. Pada też deklaracja: „Naczelnym celem jest pomoc tym, których spotkała krzywda”. Fundusz rozporządza pieniędzmi, które sądy zasądzają od sprawców przestępstw. Te środki – tu znowu cytat – „pochodzące z kieszeni ludzi, którzy wyrządzili krzywdę innym – mają czynić dobro”.

Zmarnowane 280 mln

Tymczasem po pierwsze, kontrolerzy NIK wyliczyli, że „w okresie kontroli koszty funduszu przekraczały 900 mln zł, a dotacje udzielone z funduszu to ponad 680 mln”.

Zauważyli też, po drugie, że fundusz celowy, który miał przeciwdziałać przestępczości, przekazał swoje środki chociażby na:

  • wynajem sali na konferencję Fundacji Wyszehradzkiej, powstałej – jak czytamy na internetowej wizytówce – „w celu budowania trwałych fundamentów współpracy między krajami Grupy Wyszehradzkiej oraz państw Trójmorza” (250 tys. zł), catering (kolejne 250 tys.) i organizację bankietu (200 tys.)
  • promowanie instytucji małżeństwa (1,5 mln zł) oraz prowadzenie cywilnych kursów przedmałżeńskich (3 mln) przez Fundację Mamy i Taty
  • badanie prześladowań chrześcijan w Polsce prowadzone przez Instytut Wymiaru Sprawiedliwości (2,5 mln zł) – a tyczące, tak się składa, sposobu ukazywania chrześcijan w „Gazecie Wyborczej”, „Newsweeku" i na portalu Onet.pl.

Kontrolerzy NIK zaznaczyli, że Fundusz wydał „niezgodnie z przepisami, niecelowo, niegospodarnie lub nierzetelnie” – a w każdym razie z naruszeniem podstawowych zasad finansów publicznych – ponad 280 mln.

Czytaj też: Coraz mniej ośrodków dla ofiar przemocy

Wicepremier ds. bezpieczeństwa milczy

Do tego dochodzą inne smaczki. Otóż wedle NIK minister wprost „odmówił realizacji” siedmiu z 17 wniosków pokontrolnych NIK. W tym, co symptomatyczne, dotyczących właśnie dotacji niezwiązanych z celami Funduszu i wprowadzania mechanizmów mających przeciwdziałać korupcji. Inspektorzy sygnalizują też, że ze środków FS promowane były działania ministra sprawiedliwości słabo powiązane z pomocą pokrzywdzonym – a więc choćby stanowisko Zbigniewa Ziobry w jego sporze z Unią Europejską.

Ciekawe poza tym, że choć prezes NIK powiadomił o nieprawidłowościach premiera, szefa Centralnego Biura Antykorupcyjnego oraz wicepremiera do spraw bezpieczeństwa i – co wszak kluczowe – prezesa obozu władzy, to na odpowiedzi, niechby i zdawkowe, doczekał się jedynie od dwóch pierwszych. Ten najważniejszy zbył go milczeniem. Czytaj: zapiekłym pewnie zlekceważeniem.

Znamienne wreszcie, że już po poprzedniej kontroli w 2018 r. NIK zarzucał Ministerstwu Sprawiedliwości, że ogromne środki, którymi dysponował FS, nie trafiają na główny cel jego działalności, a więc na pomoc ofiarom przestępstw. Inspektorzy wyliczali przykładowo, że „z 385 mln zł, które wpłynęły na Fundusz w 2016 r., na bezpośrednią pomoc ofiarom przestępstw wydano jedynie 16 mln zł”. Dowodzili też, że „sytuacji nie poprawiły nowe przepisy wprowadzone w 2017 r., które znacząco rozszerzyły zakres zadań Funduszu o przedsięwzięcia niezwiązane z pomocą pokrzywdzonym. Może to skutkować dalszym ograniczeniem realizacji podstawowych zadań, czyli pomocy ofiarom przestępstw i ich rodzinom”. I co? I nic.

Kto oskarży prokuratora?

Nic to, że wysocy urzędnicy NIK, odpowiadając na pytanie dziennikarzy o ewentualny wniosek do prokuratury o karne ściąganie Zbigniewa Ziobry, odpowiedzieli wszystko mówiącą frazą, że informacja o kontroli to w istocie akt oskarżenia. Wszak prokuratura podlega ministrowi Ziobrze właśnie.

Tyle że w polskiej logice ustrojowo-politycznej wielu będzie mimo wszystko gardłować za sensownością połączenia tych urzędów. Wielu też będzie sugerować, że wszystko jest zemstą bądź obroną przez atak ze strony prezesa NIK Mariana Banasia, na którym przecież też ciąży brzydki cień. Lecz to właśnie pokazuje poziom państwa i stan umysłów Polski 2021.

PS I ciekawe, czy tzw. opozycja parlamentarna znowu pójdzie na uchlaj do znajomego, a w jej mniemaniu wpływowego dziennikarza, pojedzie na kolejny weekend na rodzinne łono czy też w imię narodowego pojednania bądź innych subtelnych politycznych gier uzna, że trzeba jednakowoż wybaczyć.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kraj

Tata Maty

W przewrotnym sensie jest beneficjentem rządów PiS, gdyż będąc ich konsekwentnym krytykiem, stał się znaczącą osobistością życia publicznego. Niektórzy określają go mianem „opozycyjnego celebryty”, na co Marcin Matczak nieco się zżyma. Ale w sumie nieźle oddaje ono jego status.

Rafał Kalukin
18.10.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną