Osoby czytające wydania polityki

„Polityka” - prezent, który cieszy cały rok.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

Jak „dzielni” policjanci zasadzili się na dzieci z kredą. I ich mamy

Kraków, ul. Retoryka. Protest „Gdzie są dzieci” pod siedzibą PiS Kraków, ul. Retoryka. Protest „Gdzie są dzieci” pod siedzibą PiS Jakub Wlodek / Agencja Gazeta
Widać strach przed partią rządzącą stał się już wśród niektórych oficerów tak silny, że gotowi są łamać prawo i naginać procedury, nie bacząc na rozum i słynny niegdyś oficerski honor.

Krakowska policja stała się ostatnio słynna na pół kraju. Więcej, jej zachowanie stało się w czasach PiS symbolem rozmaitych postaw, ba, wyborów moralnych. I chodzi nie tylko o funkcjonariuszy.

Tę mołojecką sławę przyniosła mundurowym spod Wawelu brawurowa interwencja wobec dwóch matek z dziećmi, które w minionym tygodniu zaczęły przychodzić pod lokalną siedzibę PiS w geście solidarności z ludźmi – w tym rodzinami z dziećmi właśnie – bezlitośnie nękanymi na polsko-białoruskiej granicy.

Czytaj też: Stan wyjątkowej obłudy. Co się dzieje na granicy?

Akcja policji. Mamy dzieci z kredą wezwane na komisariat

W imię hasła „Rodzina bez granic” krakowskie dzieciaki na chodniku przed lokalem partii władzy narysowały kredą swoje wyobrażenia losu rówieśników koczujących na granicy: smutne buzie, płonące domy, a także czerwone serduszka. Rodzice dopisali swoje hasła: „Gdzie są dzieci?” i „Nikt nie jest nielegalny”.

I wtedy do akcji przystąpiła grupa funkcjonariuszy w bojowych (pozbawionych choćby plakietek identyfikacyjnych) mundurach. Nie dość, że wylegitymowali dwie uczestniczące w solidarnościowym geście mamy, to nakazali odebrać dzieciom kredę i – jak opowiadała mi jedna z protestujących – sprawdzali, czy jest zmywalna. Kiedy zaś mamy zapytały, czy dzieci mogą liczyć na zwrot kredy, usłyszały, że została… zarekwirowana. Policjanci na dodatek zaczęli napominać dzieci, by nie skakały sobie po chodniku, bo zamazują dowody.

Faktycznie, na miejscu pojawiła się też ekipa techników kryminalistyki, którzy zaczęli dokumentować miejsce zdarzenia tak, jak się to robi w przypadku najpoważniejszych przestępstw (a więc z użyciem m.

Reklama