Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

Nie będzie Budapesztu w Warszawie

Donald Tusk w rozmowie z Jerzym Baczyńskim: Nie będzie Budapesztu w Warszawie

Donald Tusk Donald Tusk Mateusz Włodarczyk / Forum
Były premier, szef Platformy Obywatelskiej Donald Tusk o wnioskach z wyborów na Węgrzech, antyukraińskich, antyeuropejskich i prorosyjskich tendencjach w PiS oraz o tym, po co Kaczyński wraca do Smoleńska.

JERZY BACZYŃSKI: – Panie przewodniczący, wybory węgierskie miały być polskimi prawyborami, testem, czy zjednoczona opozycja może w nierównych warunkach pokonać autorytarną władzę dysponującą całym aparatem państwa. I już wiemy. Czy jest pan zaskoczony skalą klęski węgierskiej opozycji? Jeździł pan przecież na Węgry i spotykał się z tymi ludźmi, wspierał ich. Jaki wniosek płynie z tego,
co się zdarzyło?
DONALD TUSK: – Jestem rzeczywiście dobrym adresatem takich pytań jako polityczny przyjaciel Orbána sprzed lat, kiedy był jeszcze niemal wzorowym liberalnym demokratą, i jako jego główny oponent w Europejskiej Partii Ludowej. Obserwuję z bliska jego ewolucję, a właściwie przepoczwarzanie się z europejskiego demokraty i wolnościowego idealisty we wschodniego satrapę, który konsekwentnie buduje swój model konstytucyjnego autorytaryzmu. Przez te lata stałem się dość wybitnym „orbanistą” siłą rzeczy. Moja wiedza każe mi stwierdzić, że analogie między Węgrami a Polską są złudne. Jesteśmy bratankami, ale różnimy się tak jak nasze języki: prawie we wszystkim. Także w polityce. A więc wnioski z wyborów nad Dunajem należy wyciągać tu, nad Wisłą, bardzo ostrożnie.

Czy jestem zaskoczony skalą porażki? Tak, wydawało się, że opozycja będzie w stanie zdobyć dużo więcej mandatów, szczególnie w okręgach jednomandatowych, bo to one w dużej mierze zmusiły do zjednoczenia tak różne partie. Wigor, z jakim opozycja rozpoczęła swój bój: przede wszystkim te słynne prawybory kandydata na premiera, wcześniej zwycięstwo w Budapeszcie w wyborach samorządowych dawały pewną nadzieję. Trzeba jednak pamiętać, że na prowincji Orbán od początku miał przygniatającą przewagę, a na Węgrzech, jeszcze bardziej niż w Polsce, wybory wygrywa się nie w stolicy, tylko w Końskich.

Polityka 16.2022 (3359) z dnia 12.04.2022; Temat z okładki; s. 16
Oryginalny tytuł tekstu: "Nie będzie Budapesztu w Warszawie"
Reklama