Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 11,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

Odc. 1. Ratajczak, czyli rewizja Holokaustu

Nacjonalistyczne Opole, Kowalski i Jaki. Odc. 1. Ratajczak, czyli rewizja Holokaustu

Dariusz Ratajczak przed sądem. Kwiecień 2000 r. Dariusz Ratajczak przed sądem. Kwiecień 2000 r. Sławomir Mielnik / Agencja Wyborcza.pl
W latach 90. dwie osoby kształtowały opolską skrajną prawicę. Pochodzą z jednego osiedla, Chabrów, i fascynują się historią. Dla jednego okaże się ona zgubą, dla drugiego trampoliną do władzy. Pierwszy inspirował powstanie ONR, drugi uformował politycznie takich ludzi jak Janusz Kowalski i Patryk Jaki.

Publikujemy pierwszy odcinek cyklu „Nacjonalistyczne Opole, Kowalski i Jaki”. Następny odcinek – jutro na Polityka.pl. Komentarz „Co się dzieje pod świętą górą” – tutaj.

Ich losy łączy dziwna zależność. Kiedy jeden idzie jak burza, drugi ma pod górkę. I odwrotnie. Ten, który ma wszystkie predyspozycje, żeby stać się kimś, ostatecznie umiera samotny, pijany i bezdomny. Ten z trudnym startem dziś wydaje publiczne miliony i realizuje swoje marzenie życia – buduje muzeum „wyklętych”. Dariusz Ratajczak i Arkadiusz Karbowiak – jedno małe miasto, dwie równoległe historie.

Młodzi gniewni

Obaj realnie nie łapią się na festiwal „Solidarności” w latach 1980–81. Ich starsi koledzy są internowani, oni najwyżej dostają milicyjną pałką. Pod koniec lat 80. system już się sypie. Elity partii i opozycji szykują się do rozmów. Są młodzi i wściekli – „zero ustępstw dla »komuny«!” – dlatego ciągnie ich do radykałów kontestujących Okrągły Stół i wybory kontraktowe – Solidarności Walczącej Kornela Morawieckiego, Konfederacji Polski Niepodległej, Stronnictwa Narodowego czy Unii Polityki Realnej Janusza Korwin-Mikkego.

To z tych środowisk w większości wywodzić się będzie polska skrajna prawica. Kiedy triumfują liberałowie, a lewica „wybiera przyszłość”, wchodzą coraz głębiej w ultraprawicowe kręgi. Niezgoda na „układ” i „postkomunę” doprowadzi ich do odrzucania demokracji i usprawiedliwiania hitlerowskich kolaborantów.

Reklama