Osoby czytające wydania polityki

„Polityka” - prezent, który cieszy cały rok.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

Czarowanie rzeczywistości

Co spowodowało, że z ogłoszonej strategii uświadamiania Polaków, w jak wspaniałym kraju (i pod jak cudowną władzą) żyją, zostało po pierwszym weekendzie tylko szczucie na mniejszości seksualne, Niemców oraz spekulantów?

W PiS postanowiono (czyli Jarosław Kaczyński zdecydował), że prezes odejdzie z rządu i skupi się na partii, by przygotować ją na wybory. Wybrano nawet formułę owych przygotowań: objazd po Polsce i opowiadanie o dokonaniach rządu, które – w opinii aktywu partyjnego – są ogromne, tyle tylko, że za mało uświadamiane sobie przez ludzi. Tournée prezesa miało zatem pokazać, że kraj rośnie w siłę, a Polakom żyje się dostatnio.

Trudno jakoś jednak jest uwierzyć, że w PiS naprawdę uznano, iż najlepszym sposobem komunikowania się z wyborcami, którzy na co dzień zmagają się z galopującą inflacją oraz rosnącymi kosztami życia, jest przekonywanie ich, że mają się klawo i wszystko jest w dechę (by użyć sformułowań z czasów, gdy kształtowało się imaginarium obecnego naczelnika państwa). Jednak zapowiedzi były stanowcze i twarde: prezes jedzie w teren, by udowodnić skuteczność rządów Zjednoczonej Prawicy. Nadszedł pierwszy weekend wykonywania owego ambitnego (by nie powiedzieć szaleńczego) planu. Prezes w tym czasie dwukrotnie zaatakował osoby transpłciowe, kpił z demokracji niemieckiej, która – jak „dowcipnie” zauważył Kaczyński – sięga Adolfa Hitlera, oraz ukuł tezę, że za wysokimi cenami mieszkań stoi spisek deweloperów. Jak na plan operowania pozytywnym przekazem oraz chwalenia się osiągnięciami ekipy rządzącej to raczej słabo.

Dlaczego tak się stało? Co spowodowało, że z ogłoszonej strategii uświadamiania Polaków, w jak wspaniałym kraju (i pod jak cudowną władzą) żyją, zostało po pierwszym weekendzie tylko szczucie na mniejszości seksualne, Niemców oraz spekulantów? Wytłumaczenia są dwa (od razu dodajmy: sprzeczne ze sobą).

Pierwsze widzi w tym dowód przytomności prezesa, który jednak zrozumiał, że chwalić za bardzo nie ma się czym, ale zawsze można odwołać się do starej i sprawdzonej metody atakowania różnych grup społecznych (ze szczególnym uwzględnieniem środowiska LGBT) oraz oskarżania „układu” o własne niepowodzenia.

Polityka 28.2022 (3371) z dnia 05.07.2022; Komentarze; s. 8
Reklama