Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 11,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

Kujawiak reparacyjny

Najwyraźniej prezes uznał, że zamiast deficytowym węglem rozgrzeje Polaków nadzieją na biliony z Berlina.

W niezbyt okrągłą, bo 83. rocznicę agresji Niemiec hitlerowskich przeciwko Polsce prezes Jarosław Kaczyński wyciągnął z szuflady zalegający tam od kilku lat raport o stratach wojennych i zażądał od Berlina reparacji w wysokości ponad 6 bln zł. Poseł Arkadiusz Mularczyk, który kierował zespołem przygotowującym raport, przyznał, że był on gotowy jeszcze w 2018 r. i cztery długie lata czekał na „polityczną decyzję” Kaczyńskiego o jego ogłoszeniu. Dlaczego tak długo? Najwyraźniej prezes czekał na dogodny moment albo też trzymał go w szufladzie opisanej „materiały na czarną godzinę”.

W tym pierwszym przypadku wybór terminu należałoby wiązać z osłabieniem pozycji Niemiec w Europie, wynikającej z klęski polityki energetycznej tego kraju opartej na rosyjskim gazie. Sądząc jednak po reakcjach w Europie i USA, prezes ewidentnie przecenił poziom owego osłabienia, bo jakoś nie słychać nigdzie głosów poparcia dla polskich żądań. Ponieważ zaś nie podejrzewam go o naiwność, to bardziej przekonujące wydaje się drugie z wyjaśnień. Z dwóch badań przeprowadzonych niemal w tym samym czasie wynika, że około połowy Polaków uważa wysunięcie żądań wobec Niemiec za uzasadnione. Jest to zatem znacząco więcej, niż PiS uzyskuje w najkorzystniejszych dla siebie sondażach. A że te ostatnie wprawdzie powoli, ale jednak zniżkują, a na horyzoncie rysuje się najcięższa od bardzo wielu lat zima, to najwyraźniej prezes uznał, że zamiast deficytowym węglem rozgrzeje Polaków nadzieją na biliony z Berlina.

Wprawdzie odsetek tych, którzy wierzą, że Niemcy kiedykolwiek reparacje zapłacą, jest już znacznie niższy od tych uznających zasadność ich żądania, ale kujawiak reparacyjny, do którego prezes Kaczyński zaprosił opozycję, ma jedną ewidentną zaletę: wszystkich jej polityków, którzy, jak Grzegorz Schetyna, otwarcie powiedzą, co sądzą o tej inicjatywie, można będzie oskarżać o brak patriotyzmu czy wręcz agenturalność wobec Niemiec.

Polityka 38.2022 (3381) z dnia 13.09.2022; Komentarze; s. 8
Reklama