Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

Kwadratura okręgów

Zapowiedzi zmiany sejmowej ordynacji wyborczej budzą niepokój i sprzeciw opozycji. Słusznie i niesłusznie. Oczywiście każda korekta dokonana w ostatnim roku wygląda podejrzanie. Ale w historii III RP zdarzały się sytuacje, w której oddająca władzę większość rzucała kłody pod nogi następcom. Sojusz Lewicy Demokratycznej nie musiałby zawrzeć w 2001 r. koalicji z PSL, gdyby jego poprzednicy z AWS i UW nie zmienili sposobu przeliczania głosów na mandaty i nie znieśli metody D’Hondta, listy krajowej i nie zmniejszyli liczby okręgów.

Tym razem jednak mielibyśmy do czynienia z sytuacją, w której PiS zmieniałby ordynację po to, by utrzymać władzę, by wzmocnić zwycięzcę. I w tym właśnie tkwi pułapka. Nawet przy dzisiejszych sondażach mogłoby to partii Kaczyńskiego przynieść straty.

Polityka 40.2022 (3383) z dnia 27.09.2022; Komentarze; s. 8
Reklama