Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

Macierewicz dopiął swego. Nie dało się bez Smoleńska?

Antoni Macierewicz Antoni Macierewicz ppor. Robert Suchy / Ministerstwo Obrony Narodowej
Nawet w tak dramatycznej sprawie, jak bezprawna agresja w sercu Europy, obóz Kaczyńskiego wolał zburzyć konsens tylko po to, by przemycić hipotezę o zamachu, odrzuconą przez niezależnych ekspertów.

Antoni Macierewicz dopiął swego. Sejm za drugim podejściem przyjął 14 grudnia uchwałę uznającą Rosję „za państwo wspierające terroryzm i stosujące środki terroru”. Wcześniej do uzgodnionego i zaakceptowanego projektu w ostatniej chwili dodano wzmiankę, że Federacja Rosyjska odpowiada za katastrofę smoleńską. Napisaną odręcznie na świstku papieru prawdopodobnie przez promotora hipotezy o zamachu jako przyczynie tej tragicznej katastrofy. Demokratyczna opozycja uznała to słusznie za ruch nie do przyjęcia, gdyż odrzuca hipotezę Macierewicza. W efekcie opuściła salę, zabrakło kworum, uchwała nie mogła być przyjęta.

PiS i kłamstwo smoleńskie

W środę 14 grudnia obóz Jarosława Kaczyńskiego zapewnił kworum i mimo powtórnej odmowy opozycji wzięcia udziału w głosowaniu uchwałę przeprowadził. W jej tekście znalazło się kontestowane przez opozycję zdanie, że Federacja Rosyjska jest „bezpośrednio odpowiedzialna za katastrofę samolotu polskich sił powietrznych w Smoleńsku w kwietniu 2010 r.”. Tym samym w dokumencie polskiego Sejmu znalazła się hipoteza lansowana od lat przez Macierewicza i jego współpracowników. Teza nieudowodniona i dlatego uważana przez jej krytyków za „kłamstwo smoleńskie”.

Poza tym fragmentem tekst uchwały jest zdrowy. Szkoda, że zmarnowano wysiłek podjęty wspólnie przez wszystkie ugrupowania, aby Sejm przemówił jednym głosem w sprawie napaści Rosji Putina na wolną Ukrainę. To dałoby rezolucji powagę, bo Sejm jest przecież reprezentacją całego społeczeństwa, a zatem byłby to głos nie tylko koalicji rządzącej, lecz wszystkich demokratycznie wybranych ugrupowań.

A już skandalem są próby pisowskiej propagandy, by obciążyć za to fiasko opozycję. Jak do tego doszło, wszyscy wiemy: od momentu gdy Kaczyński oświadczył publicznie, że w Smoleńsku był zamach, los uchwały był przesądzony – musiała powtórzyć kłamstwo smoleńskie albo przepaść. Nawet w tak dramatycznej sprawie, jak bezprawna agresja w sercu Europy, obóz Kaczyńskiego wolał zburzyć konsens tylko po to, by przemycić hipotezę odrzuconą przez niezależnych polskich i zagranicznych ekspertów.

Czytaj też: Taniec Macierewicza

Więcej na ten temat
Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną