Osoby czytające wydania polityki

„Polityka” - prezent, który cieszy cały rok.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

Drogi do zgody

Warto jednak pamiętać, że jeśli mamy budować realną, społeczną – nie tylko urzędową – kohabitację „dwóch Polsk”, to najpierw, i to nie przejmując się krzykami posłów PiS, nowa władza musi odebrać Kaczyńskiemu instrumenty podgrzewania politycznych konfliktów. Warto jednak pamiętać, że jeśli mamy budować realną, społeczną – nie tylko urzędową – kohabitację „dwóch Polsk”, to najpierw, i to nie przejmując się krzykami posłów PiS, nowa władza musi odebrać Kaczyńskiemu instrumenty podgrzewania politycznych konfliktów. Prawo i Sprawiedliwość / Facebook
Jeśli mamy budować realną, społeczną – nie tylko urzędową – kohabitację „dwóch Polsk”, to najpierw, i to nie przejmując się krzykami posłów PiS, nowa władza musi odebrać Kaczyńskiemu instrumenty podgrzewania politycznych konfliktów.

No i zdarzył się cud, a życzenia sprzed roku się spełniły. Niby nie powinno się politycznych zdarzeń tłumaczyć w kategoriach metafizycznych, ale jeśli przypomnę sobie nastroje u progu 2023 r., a nawet sondaże tuż przed wyborami, nic nie wskazywało na tak spektakularne zwycięstwo demokratycznej opozycji. Nadal próbujemy zrozumieć fenomen 15 października; socjologia i politologia też w istocie nie podsuwają innych wyjaśnień niż cud społecznej mobilizacji. Oto, nieoczekiwanie, trafiła się rekordowa w historii 75-procentowa frekwencja, także wśród tych, którzy w ogóle mieli nie pójść na wybory, czyli młodych osób, zwłaszcza kobiet.

Równo przed rokiem świąteczny komentarz kończyłem pytaniem: „Gdzie tu szukać nadziei?” – mając na myśli raczej słabe szanse na oderwanie od władzy, zrośniętej już z państwem, partii PiS. Jakieś szanse na przełom widziałem „w narastającym społecznym zmęczeniu konfliktami, w dysonansie między propagandą a doświadczeniem, w sumowaniu się afer, coraz większej arogancji i pazerności władzy”. Widać, że to ciche oburzenie, obrzydzenie, zbierało się przez lata – aż nastąpiła wielka kumulacja. Była w dniu wyborów szczególna atmosfera, jakby echo protestów z jesieni 2020 r., z prostym przesłaniem do rządzących: mamy was dość, spadajcie. Tak, 15 października to był politycznie najważniejszy dzień dekady: w ostatniej chwili udało się zatrzymać marsz Polski na Wschód, zawrócić do Europy. Potem obserwowaliśmy jeszcze, jak „moc truchleje”, jak długo i brzydko, bez klasy PiS żegna się z władzą. Ale stało się.

Demokratyczna koalicja obejmuje rządy tuż przed świętami i zapewne usłyszymy z tej strony wiele uroczystych apeli o narodową zgodę, pojednanie. Bo wojna w Ukrainie przybiera niekorzystny obrót, bo cała Europa, razem z nami, musi się mierzyć z presją migracyjną, zmianami klimatu, globalną konkurencją, a – jak ktoś trafnie powiedział – Polska podzielona na dwa wrogie obozy jest o połowę słabsza.

Polityka 52.2023 (3445) z dnia 19.12.2023; Przypisy; s. 6
Reklama