Szeryf uciekinier
Szeryf Ziobro uciekinier. PiS w kuluarach się podśmiewa, do obrony się nie pali
Ważny polityk PiS zapytany o to, co tak naprawdę mówi się w partii o ucieczce Zbigniewa Ziobry do Budapesztu, odpowiada: – Na palcach jednej ręki mogę policzyć posłów, którzy go bronią. Nawet najbliżsi współpracownicy Zbyszka wiedzą, że jest dla nas obciążeniem.
W minionym tygodniu sąd odroczył do 5 lutego decyzję o areszcie dla byłego ministra sprawiedliwości ze względu na wniosek obrony o wyłączenie sędzi prowadzącej sprawę. Nawet jeśli ostatecznie zdecyduje o jego zatrzymaniu, będzie to trudne do wyegzekwowania, bo jak się spodziewano, Ziobrowie otrzymali azyl polityczny od Viktora Orbána.
Pierwszy tak otwarcie na temat Ziobry wypowiedział się (już na początku grudnia) jeden z czołowych polityków partii Ryszard Terlecki. „To nas topi” – przyznał. Kilka dni temu zaś poseł PiS Bolesław Piecha stwierdził, że ma „w sprawie azylu dla Ziobry wątpliwości”. Mateusz Morawiecki był jeszcze bardziej dosadny: zapewniał, że nie będzie się „starał nigdzie o żaden azyl”, i dodał: „Będę walczył tu, na ubitej ziemi z tym rządem”. – Typowe dla Morawieckiego: z jednej strony dowala Ziobrze, a z drugiej realizuje przekaz partyjny ustalony przez prezesa, że mamy osadzać sprawę Ziobry w kontekście politycznym i walki tego rządu z nami – zauważa nasz rozmówca z PiS.
Kaczyński dobrze wie, że jego posłowie nie palą się do obrony byłego ministra sprawiedliwości. Mówią, że Ziobro zajmuje za dużo uwagi opinii publicznej, że odciąga ją od problemów rządu Tuska. Wielu przyznaje też, że po prostu Ziobro nie jest w partii lubiany, że zawsze grał głównie na siebie; wypominają mu, że choć miał w poprzedniej kadencji zaledwie kilka szabel, to jego ludzie rozpychali się w spółkach i w Lasach Państwowych.