Sprawdzian dla prezydenta
Sprawdzian dla Nawrockiego. Podpisze? Jeśli nie, ludzie mu tego nie zapomną
Usunięcie przez Karola Nawrockiego Okrągłego Stołu z Pałacu Prezydenckiego to ważny polityczny krok eskalujący wojnę polsko-polską. Ten historyczny mebel symbolizuje bowiem gotowość do rozmowy o sprawach dla Polaków najważniejszych. Przypomina, że nawet najwięksi wrogowie mogą porozumieć się dla dobra kraju.
Osiągnięcie kompromisu przychodzi łatwiej, jeśli zwaśnionym stronom służy pomocą mediator – taki, jakim przy Okrągłym Stole w 1989 r. był polski Kościół, wspierany w tej misji przez Jana Pawła II. Nie było bowiem w czasach komunistycznej dyktatury innej, niezależnej instytucji mogącej podjąć się tego zadania. W systemie demokratycznym nasza konstytucja arbitrem uczyniła głowę państwa, wyposażając ją w uprawnienia pozwalające nie tylko mediować, ale i rozładowywać kryzysy. W tym duchu działali kolejni prezydenci: Aleksander Kwaśniewski, Lech Kaczyński i Bronisław Komorowski.
Za prezydentury Kwaśniewskiego, który przy Okrągłym Stole zasiadał po komunistycznej stronie, w Pałacu stworzono ekspozycję prezentującą ten mebel. Decyzję poprzednika podtrzymał Kaczyński, przy Okrągłym Stole reprezentujący Solidarność. Nie zmienił jej też Komorowski, choć w 1989 r. zwalczał rozmowy z komunistami. Mimo odmiennych życiorysów wszystkich prezydentów łączyło przekonanie, że warto taką ekspozycją podkreślić rolę głowy państwa jako mediatora i arbitra. Nawet Andrzej Duda, na co dzień trzymający stronę PiS, takiego przesłania pałacowej prezentacji nie zanegował.
Zrobił to dopiero Karol Nawrocki. Co ciekawe, uczynił to w formie obraźliwej dla PiS, podkreślając, że dopiero wraz z tą decyzją „skończył się w Polsce postkomunizm”. A to oznacza, że za „postkomunistyczną” uznał nie tylko Polskę Lecha Kaczyńskiego, ale i tę z lat 2015–23.