Jak nie pałką, to kijem
Kogo słucha Nawrocki? Jest trochę pogubiony, mocarna sylwetka i miłość własna już nie wystarczą
Rada została zaanonsowana z wyprzedzeniem, żeby media miały czas podgrzać atmosferę. Miała precyzyjnie skonstruowaną agendę, w której było miejsce zarówno dla tematów istotnych, jak i trywialnej politycznej bijatyki. Wyciągnięto również wnioski z nieudanej dla Nawrockiego jesiennej Rady Gabinetowej, kiedy został publicznie skontrowany celnymi ripostami Donalda Tuska. W otwartej części posiedzenia RBN można więc było teraz zobaczyć wyłącznie prezydenckie wystąpienie, a resztę obrad zapobiegliwie utajniono.
Wielki uraz Nawrockiego
Najwięcej uwagi miał zapewne przyciągnąć widowiskowy konflikt prezydenta z marszałkiem Sejmu. Sztucznie podpompowany, gdyż impuls wyszedł tym razem z pisowskich mediów. Telewizja Republika „ujawniła” w charakterze newsa wygrzebaną z książki Tomasza Piątka sprzed kilku lat informację o biznesowej relacji Włodzimierza Czarzastego z Rosjanką mającą ponoć związki z Kremlem. Temat został natychmiast przechwycony przez polityków PiS, którzy szeroko kolportowali rewelacje prawicowej stacji, szykując grunt dla prezydenta. A ten ochoczo wszedł na urobione pole, chociaż tyle zazwyczaj mówi o swoim dystansie wobec partii politycznych.
Nawet jeśli sprawa wymaga sprawdzenia, podciąganie jej pod zagrożenia bezpieczeństwa państwa to oczywiste nadużycie prezydenckich prerogatyw. I nie do końca wiadomo, po co Nawrocki dał się namówić do kontynuowania publicznej wymiany ciosów z Czarzastym, która bardziej wzmacnia tego ostatniego. Niektórzy kładą to na karb frustracji Nawrockiego, któremu marszałek bezceremonialnie pokazał, jak skromnymi narzędziami ustrojowymi w gruncie rzeczy dysponuje. Sejmowa blokada nałożona na prezydenckie projekty wydaje się bowiem trwała i nie ma sposobu, żeby ją złamać. I to przy niewielkim w sumie zainteresowaniu opinii publicznej.