Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kraj

KO–PiS: zacięta prekampania

KO kontra PiS: zacięta prekampania. Szykuje się męcząca walka na punkty i błędy przeciwnika

Nadchodzące wybory będą inne niż te w 2023 r., pozbawione już pewnych złudzeń i nadmiernych nadziei, ale nie mniej zacięte. Nadchodzące wybory będą inne niż te w 2023 r., pozbawione już pewnych złudzeń i nadmiernych nadziei, ale nie mniej zacięte. Anita Walczewska/East News, Krystian Dobuszyński/Reporter/SP
Chociaż rząd Donalda Tuska formalnie ma przed sobą jeszcze kilkanaście miesięcy, wydaje się, jakby był już finisz. Wszyscy od dawna szykują się do wyborów. To chyba najszybciej zaczęta kampania od dekad.

Wydarzenia przyspieszają, trwa walka na wrzutki i przykrywki. Problemy ochrony zdrowia czy aferę senatora Tomasza Lenza miało załagodzić podpisanie SAFE, ale triumfalna ucieczka Ziobry spowodowała, że Lenza trzeba było z partii jednak wyrzucić, a dodatkową przykrywką, także imprezy techno w Wilanowie, było pryncypialne poparcie premiera dla transkrypcji małżeństw jednopłciowych, choć w niejasnej formule.

PiS natomiast, wystraszony rozrastającą się aferą Zondacrypto, zalicytował całkowity zakaz kryptoaktywów, czym przysporzył sobie nowych problemów i teraz będzie musiał czymś przykryć przykrywkę. A dla tuszowania sporów wewnętrznych prezes Kaczyński wyrzucił posła Łukasza Mejzę, choć wcześniej go bronił. Wszystkie te ruchy, najczęściej grubo spóźnione, wynikają z niepewności, co dzisiaj ludzi oburza, a co da się przeczekać i przemilczeć. Dominuje taktyka „aby nie popsuć”.

Jest tak także dlatego, że w polskiej polityce od wielu miesięcy trwa sondażowy remis, w zasadzie fałszywy, ponieważ wszystkie trzy aktywa prawicy są nad progiem wyborczym, a dwa z czterech ugrupowań koalicji rządzącej – pod nim, więc w przeliczeniu na mandaty przewagę zazwyczaj ma prawica. Jednak ten psychologiczny remis skłania ku opinii, że trzeba go dowieźć do okolic wyborów i zadać decydujące ciosy w samej kampanii.

Powoduje to, że Koalicja Obywatelska, główna siła władzy, nie chce proponować większych zmian ekonomicznych i społecznych, aby nikogo nie zirytować i tego „remisu” nie stracić. Dotyczy to także PiS – nie tak już pewnego sukcesu w 2027 r. jak tuż po zwycięstwie Karola Nawrockiego – który szuka klucza do powiększenia elektoratu, a nie czuje już tak dobrze wyborców, jak jeszcze dekadę temu, daleko mu też do ułożenia się z ewentualnymi koalicjantami.

Polityka 21.2026 (3565) z dnia 19.05.2026; Polityka; s. 19
Oryginalny tytuł tekstu: "KO–PiS: zacięta prekampania"
Reklama