Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kraj

Co z tą młodzieżą

„Zabierz dziecku smartfon” – brzmi fajnie, ale przecież coraz trudniej uniknąć konieczności wczytania kodu QR, użycia czujnika NFC czy aplikacji mObywatel w życiu codziennym.

Czerwiec to w oświacie okres pożegnań i powitań – jedne roczniki przychodzą, drugie odchodzą. Nie sposób uniknąć porównań prowadzących do refleksji: co się dzieje z naszą młodzieżą? Z roku na rok przybywa uczniów z orzeczeniami i opiniami – to empiryczny fakt. Ale z czego to się bierze? Rozmowy na ten temat należą do żelaznego kanonu small talku w pokojach nauczycielskich. Często cytowany jest amerykański psycholog społeczny Jonathan Haidt, autor książki „Niespokojne pokolenie. Jak wielkie przeprogramowanie dzieciństwa spowodowało epidemię chorób psychicznych”. Poświęcę jej zasadniczą część felietonu.

Haidt stawia dwie tezy, na tyle rozłączne, jakby to były dwie odrębne książki. Jedną z przyczyn widzi w uzależnieniu młodzieży od smartfonów. Samo w sobie nie jest to kontrowersyjne, o negatywnych skutkach mediów społecznościowych sam piszę od kilkunastu lat. I niezmiennie wzywam do jak najostrzejszych regulacji, niestety internetowe korporacje ciągle są w stanie finansować „społeczne oddolne ruchy” w obronie tzw. wolności słowa w internecie.

Drugą przyczyną jest coś, co Haidt nazywa „sejfityzmem”, a co ma polegać na przesadnej trosce o bezpieczeństwo dzieci. Tu jego teza robi się dziwnie niespójna. Odnotowuje na przykład, że dzieci mają dziś mniej wypadków niż kiedyś, i pisze, że nie zamierza na to narzekać, ale zaraz zaczyna na to narzekać. Pokazuje zdjęcie niebezpiecznego placu zabaw sprzed dekad i pisze, że oczywiście nie namawia do powrotu do takich praktyk, ale zaraz potem jakby jednak namawia.

Apeluje do rodziców, żeby się nie bali ryzykownych zabaw swojego dziecka. Jeśli dorobi się paru guzów, siniaków czy zadrapań, to wyjdzie mu tylko na zdrowie – i snuje analogię do nabywania odporności immunologicznej.

Polityka 24.2026 (3568) z dnia 09.06.2026; Felietony; s. 90
Reklama