Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kraj

Maszynista w starym pociągu

Operacja: premier Czarnek. Ten projekt okazuje się fiaskiem. Reporter „Polityki” był na jego spotkaniu w terenie

Preferuj w Google
Przemysław Czarnek Przemysław Czarnek Dawid Wolski / East News
W tradycyjnym elektoracie PiS wciąż jeszcze potrafi wywołać entuzjazm, ale na tym wyczerpują się jego możliwości. Inwestycja w „premiera” Przemysława Czarnka okazuje się fiaskiem, czego konsekwencje ponosi głównie Jarosław Kaczyński. Tyle że wycofanie się z niej byłoby równie bolesne jak kontynuacja.
Spotkanie „kandydata na premiera” i innych polityków PiS z mieszkańcami Kalisza. Na pierwszym planie Przemysław Czarnek, Jarosław Kaczyński, Mariusz Błaszczak.Maciej Konieczny/Reporter Spotkanie „kandydata na premiera” i innych polityków PiS z mieszkańcami Kalisza. Na pierwszym planie Przemysław Czarnek, Jarosław Kaczyński, Mariusz Błaszczak.

Internetowi szydercy tym razem przestrzelili, gdyż entuzjazmu wcale nie trzeba było dowozić do Kalisza autokarami. To w zdecydowanej większości mieszkańcy wypełnili salę gimnastyczną jednej ze szkół, w której zorganizowana została w ubiegłą niedzielę konwencja PiS. Odświętnie ubrani, wielu zapewne dotarło tutaj prosto z przedpołudniowej mszy. Na każdym krzesełku czekała na nich biało-czerwona chorągiewka z papieru, żeby mieli czym zamanifestować poparcie.

I nie trzeba ich było specjalnie namawiać, żeby robili użytek z rekwizytu. Reagowali na wydarzenia z nieodgrywanym animuszem. Nikomu nie przyszło do głowy ociągać się z powstaniem, kiedy duet wodzirejów ogłosił pojawienie się na sali prezesa PiS. Jak już przyszło skandować „Niech żyje Polska!”, to naprawdę ze wszystkich gardeł. Mazurek Dąbrowskiego obowiązkowo od pierwszej do ostatniej zwrotki, oczywiście na baczność. A zaraz potem rozległo się już gromkie „Prze-my-sław!”, zapowiadając wejście na scenę gwiazdy imprezy.

Sami swoi, najwierniejsi z wiernych, z opanowanymi do perfekcji odruchami wspólnotowymi. Szczęśliwi, że ponownie była okazja zobaczyć na żywo swoich ulubieńców. Posłuchać, co mają tym razem do powiedzenia, ale choćby goście odgrywali ze sceny wyłącznie pisowskie evergreeny, w niczym nie zmąciłoby to radości z ponownego spotkania. Pod wieloma względami konwencja PiS w Kaliszu przypominała wielki i od dawna oczekiwany zlot rodzinny.

Naród otwiera oczy

Czarnek nie sprawiał w Kaliszu wrażenia polityka, któremu grunt zaczyna się palić pod nogami. Jak zawsze pewny siebie, dosadny, panujący nad salą. Płynnie przechodził z jednej kreacji w drugą. Zaczął wystąpienie jako chłopak z sąsiedztwa, co miało uzasadnienie, bo pochodzi z pobliskiego Koła. Ale później już pozował na światowca, który odwiedza międzynarodowe konferencje i spotyka się z ambasadorami najpotężniejszych państw świata.

Polityka 26.2026 (3570) z dnia 23.06.2026; Polityka; s. 26
Oryginalny tytuł tekstu: "Maszynista w starym pociągu"
Reklama