Rozwód Plus
Morawiecki idzie na swoje, pisowskie armaty strzelają. Teraz rysują się trzy scenariusze
Jest w jakimś sensie po wszystkim – podsumował ostatnie chwile Mateusza Morawieckiego i jego ludzi w PiS Jarosław Kaczyński. Był piątek 24 lipca, kilkanaście godzin wcześniej minął termin ultimatum, które władze partii postawiły członkom stowarzyszenia Rozwój Plus i które zostało przez nich zignorowane. Największy rozłam w historii PiS stał się faktem. Z ugrupowaniem żegna się 40 posłów, jeden senator i trzech europosłów.
Pisowskie armaty zaczynają strzelać w Morawieckiego – teraz to już doradca Donalda Tuska, przeciwnik programu 800 plus i zakupu myśliwców F-35; działacze Rozwoju Plus odpowiadają, że grupa intrygantów przejęła PiS, i sugerują, że Kaczyński stracił panowanie nad partią. Uruchamiają się skrypty znane z poprzednich rozłamów – od Prawicy RP Marka Jurka po Solidarną Polskę Zbigniewa Ziobry.
Ale nie jest „po wszystkim”. Zaczyna się całkiem nowa historia i nawet jej bohaterowie nie mają pojęcia, jak ich przygoda się zakończy. Ba, trudno nawet wskazać dokładny moment, kiedy się zaczęła.
Czytaj też: Wkroczył Kurski, w PiS się rozłamują sztachetami. A w nowym sondażu już tylko 16 proc.
Ultimatum Sasina i Kaczyńskiego
Wiadomo natomiast, kiedy sprawy przyspieszyły. W środowe popołudnie 15 lipca zebrało się prezydium komitetu politycznego PiS, tradycyjnie już bez Morawieckiego, który kilka miesięcy wcześniej oznajmił, że nie zamierza uczestniczyć w obradach tego zdominowanego przez jego oponentów ciała.
W tym dniu na Nowogrodzkiej sporo się zresztą działo; Kaczyński wystąpił w towarzystwie Marka Wocha i ogłosił, że porozumiał się z nim w sprawie startu w wyborach do Senatu.