Nowa Trzecia Droga?
Nowa Trzecia Droga? Duże pieniądze i część aparatu PiS to za mało. Morawiecki chyba to wie
Z chwilą rozłamu w PiS pojawiła się hipoteza, że mamy do czynienia z tzw. ustawką, czyli wyreżyserowanym wspólnie przez Jarosława Kaczyńskiego i Mateusza Morawieckiego przedstawieniem, którego celem jest pozyskanie przed przyszłorocznymi wyborami centrowo nastawionych wyborców. Stowarzyszenie Rozwój Plus, które za kilka miesięcy przekształci się w partię, po wejściu do kolejnego Sejmu powróci do macierzystej formacji, jak niegdyś Zbigniew Ziobro i jego kompani. Na poziomie typowym dla fanów słabych politycznych thrillerów taki scenariusz wygląda atrakcyjnie, bo w nich zawsze takie makiaweliczne plany się udają, pozostawiając najbardziej naiwnych widzów w podziwie nad przebiegłością ich autorów.
W rzeczywistości jednak może być też i tak, że Rozwój Plus odbierze PiS zaledwie 2–3 proc. głosów, ale w konsekwencji tego pozornie niewielkiego uszczerbku partia Kaczyńskiego zostanie na ostatniej przedwyborczej prostej dogoniona i przegoniona przez Konfederację. A to byłby dla PiS koniec marzeń o fotelu premiera i odgrywaniu w prawicowej koalicji dominującej roli. Pierwsze sondaże po rozłamie, dające formacji Morawieckiego ok. 7 proc., traktowałbym z dużą rezerwą. Bo na polskim rynku politycznym każda nowa oferta, byle tylko firmowana przez osobę powszechnie znaną, dostaje na starcie rodzaj sondażowego kredytu.
Udziela go – jak wynika z wielu badań – nawet kilkanaście procent wyborców, zwykle tych najsłabiej zainteresowanych polityką, którzy szukają wciąż nowej oferty. Dlatego z realną oceną potencjału wyborczego Rozwoju Plus poczekałbym do jesiennych sondaży, kiedy będzie też wiadomo, czy – w ślad za 40 parlamentarzystami – za Morawieckim pójdzie proporcjonalna część działaczy PiS w terenie.
Trzeba też pamiętać, że ten sondażowy kredyt dla debiutantów jest krótkoterminowy i wysoko oprocentowany.