Rozwojowiec plus
Horała na pasie startowym. Kaczyński go nie docenił, życiowy sukces już ma. Ale mogą nadejść kłopoty
W kwietniu Marcin Horała awansował na wiceprezesa stowarzyszenia Mateusza Morawieckiego Rozwój Plus, które ma się stać partią polityczną. – W PiS było kilku wiceprezesów, a i tak wiadomo, kto podejmował decyzje. W naszym politycznym start-upie jestem jedynym wiceprezesem i mam poczucie dużej odpowiedzialności oraz sprawczości. Natomiast kluczowe decyzje podejmujemy wszyscy razem, nawet w tajnych głosowaniach. Święto demokracji, jak sobie żartujemy – mówi Horała.
Jego dawny kolega z PiS widzi to inaczej: – Wreszcie dochrapał się stanowisk, których Jarosław Kaczyński nie chciał mu dać. 2 października Marcin Horała skończył 45 lat, a 9 października po raz pierwszy poprowadził obrady Sejmu.
Faktycznie w PiS jego kariera partyjna stała w miejscu. Przez cztery lata za rządów prawicy pełnił ministerialne funkcje i dawał wiele z siebie w kampaniach, ale w samej partii, na Nowogrodzkiej, nie awansował. Był wiceministrem najpierw w resorcie infrastruktury, a następnie w Ministerstwie Funduszy i Polityki Regionalnej, a także pełnomocnikiem do spraw budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego. Kiedy Kaczyński pozbywał się z partii byłego premiera i jego ludzi, Horała spadł ze stołka prezesa zarządu okręgu gdyńskiego PiS. Do Komitetu Politycznego, czy tym bardziej do jego Prezydium (słynnego PKP), nigdy nie był doproszony.
To pozwala dziś jego dawnym kolegom z PiS snuć opowieść o tym, że „prezes Kaczyński wiedział, co robi”, bo „Horale zależało tylko na stanowisku i Mateusz mu je dał”. – Generalnie jednym z problemów w PiS było to, że pewna bardzo specyficzna grupa towarzysko-pokoleniowa, będąca tylko częścią formacji, obsiadła najwyższe gremia w partii i to w stopniu nieproporcjonalnym. Ja niewątpliwie byłem spoza tej grupy – mówi dziś Marcin Horała.