Kultura

Wideoklik

Wideoklipy, czyli sztuka sama w sobie

Bjoerk „All Is Full of Love” (1999 r.), reż. Chris Cunningham Bjoerk „All Is Full of Love” (1999 r.), reż. Chris Cunningham materiały prasowe
Co się dzieje z wideoklipem, odkąd nie widać go w telewizji? Stracił wielkie budżety, ale zyskał na znaczeniu. Bardziej niż elementem promocji stał się sztuką samą w sobie.
Buggles „Video Killed the Radio Star” (1979 r.), reż. Russell Mulcahymateriały prasowe Buggles „Video Killed the Radio Star” (1979 r.), reż. Russell Mulcahy
Madonna „Like a Prayer” (1989 r.), reż. Mary Lambertmateriały prasowe Madonna „Like a Prayer” (1989 r.), reż. Mary Lambert
Aphex Twin „Come To Daddy” (1997 r.), reż. Chris Cunninghammateriały prasowe Aphex Twin „Come To Daddy” (1997 r.), reż. Chris Cunningham
Michael Jackson „Thriller” (1983 r.), reż. John Landismateriały prasowe Michael Jackson „Thriller” (1983 r.), reż. John Landis
Queen „Radio Ga Ga” (1984 r.), reż. David Malletmateriały prasowe Queen „Radio Ga Ga” (1984 r.), reż. David Mallet
Johnny Cash „Hurt” (2003 r.), reż. Mark Romanekmateriały prasowe Johnny Cash „Hurt” (2003 r.), reż. Mark Romanek
UNKLE „Rabbit in Your Headlights” (1998 r.), reż. Jonathan Glazermateriały prasowe UNKLE „Rabbit in Your Headlights” (1998 r.), reż. Jonathan Glazer
Fatboy Slim „Weapon of Choice” (2001 r.), reż. Spike Jonzemateriały prasowe Fatboy Slim „Weapon of Choice” (2001 r.), reż. Spike Jonze
The White Stripes „Fell in Love with a Girl” (2002 r.), reż. Michel Gondrymateriały prasowe The White Stripes „Fell in Love with a Girl” (2002 r.), reż. Michel Gondry
„Nie ma cwaniaka na warszawiaka”, Łukasz Garlicki i Projekt Warszawiakmateriały prasowe „Nie ma cwaniaka na warszawiaka”, Łukasz Garlicki i Projekt Warszawiak

Trzy wydarzenia sprawiły, że zadawano sobie ostatnio pytanie o to, gdzie jest i czemu służy dziś wideo jako forma sztuki. Najpierw obchodzone w sierpniu 30-lecie MTV – stacji, która w latach 80. wywołała światową modę na łączenie miniatur filmowych z muzyką i całkowicie zmieniła kulturę popularną, by po latach stać się zwykłym kanałem dla nastolatków. Potem impreza MTV Video Music Awards, którą kanał ten wciąż sygnalizuje związek z muzyką, ale tą widzianą przez pryzmat czerwonego dywanu dla wielkich gwiazd (tegoroczne VMA było przede wszystkim wydarzeniem towarzyskim). Trzeci pretekst to zakończona właśnie 20 edycja gdańskiego festiwalu wideoklipów Yach Film, na którym co roku przyznawane są krajowe nagrody w tej branży.

W tym roku jury wybierało spośród ponad 200 zgłoszeń, z których większość stanowiły niskobudżetowe produkcje pokazywane tylko w którymś z internetowych serwisów – YouTube, Vimeo lub Daily Motion – do muzyki nierzadko prawie anonimowych twórców. Dla realizatorów to powrót do korzeni: teledyski są znów bardziej poligonem pomysłów niż elementem strategii rynkowej.

Interesujące w erze YouTube jest to, że wiele klipów przypomina mi te najstarsze, sprzed epoki MTV, takie jak Bob Dylan przekładający kartki z fragmentami tekstu w filmie nakręconym przez dokumentalistę D.A. Pennebakera – komentuje nowojorczyk Matthew Schroeder, zwycięzca ubiegłorocznego Yach Filmu, kręcący w Polsce świetne wideoklipy dla mało popularnego artysty o pseudonimie Bajzel. – Zresztą nawet w czasach MTV do moich ulubionych należały klipy z pomysłem, które można zrobić za niewielkie pieniądze, choćby „Enjoy the Silence” Depeche Mode.

Kto nie kręcił, ten nie żył

Kogo zabiło wideo? Idoli czasów radia. Tak jak w tytule jednego z pierwszych klipów wyemitowanych przez MTV, „Video Killed the Radio Star”. Kto nie kręcił klipów w latach 80., nie żył. Kto ich nie śledził, nie miał o czym dyskutować ze znajomymi. Muzyczne wideo kreowało gwiazdy – Madonna i Duran Duran należeli do pierwszych, którzy popularność zawdzięczali świetnemu wykorzystaniu tego medium.

Michael Jackson, który świetnie wyczuł nową modę, produkował od razu wysokobudżetowe klipy-filmy i zapraszał kinowych reżyserów (John Landis, Martin Scorsese). W pierwszych latach MTV zarzucano, że bojkotuje czarnych artystów, więc tym ważniejszym przełomem okazał się Jackson. Klipy dały jego płycie „Thriller” status bestsellera wszech czasów, a rok 1983 (album wyszedł w listopadzie 1982 r.) okazał się pierwszym – po kilku chudych latach – który cały przemysł muzyczny skończył dużym wzrostem.

Stopniowo klipy przejadały coraz większe budżety promocyjne – dziesiątkom piosenek z czołówki list przebojów dokręcano filmiki za milion dolarów i więcej. Za „Scream” Michaela Jacksona i jego siostry Janet w reżyserii Marka Romanka zapłacono w 1995 r. 7 mln dol. To był moment największego rozrostu rynku – później budżety już raczej malały. Zamiast kilkudziesięciu tysięcy złotych, które jeszcze pod koniec lat 90. wpisywano do budżetu polskiej płyty na klip promocyjny, dziś wydaje się na niego kilka tysięcy.

Poza dokładaniem pieniędzy była i druga strategia – wzbudzanie kontrowersji. To udawało się dość łatwo, bo klipy jako medium świeże i łatwo dostępne dla młodego widza wywoływały spory na linii obyczajowej. W sprawie głośnego wideo Madonny „Like a Prayer” z płonącymi krzyżami doczekaliśmy się oficjalnej interwencji Watykanu. Stacje muzyczne odmawiały emisji wielu klipów. Choćby „Smack My Bitch Up” Prodigy, w którym patrzymy na świat oczami bohatera, a ten odwiedza nocny klub, zażywa narkotyki, wdaje się w bójkę, odwiedza dom publiczny, gdzie uprawia seks, ma halucynacje i wymiotuje. Albo przebojowego „Relax” grupy Frankie Goes To Hollywood pokazującego wizytę w klubie gejowskim.

W wielu krajach zakazano „My Favourite Game” The Cardigans – bo pokazywał niewychowawczy wzór jazdy samochodem – i „Happiness in Slavery” Nine Inch Nails z naturalistyczną wizją tortur zadawanych nagiemu i skrępowanemu człowiekowi przez maszynę. W Polsce też mieliśmy podobne dylematy – pokazujący przemoc wideoklip „To nie był film” Myslovitz uznano za niebezpieczny i w telewizji bojkotowano. Skandal próbowała kilkakrotnie wywołać Doda, choćby pokazując stylizowane na amatorskie nagrania sceny seksu ze swoim ówczesnym chłopakiem Radosławem Majdanem w klipie „Dżaga”.

Wszystkie z opisywanych wyżej filmów, te cenzurowane niegdyś przez MTV i te emitowane po północy, dziś można zobaczyć o dowolnej porze w Internecie. W tym medium trudno wywołać kontrowersje – cokolwiek byśmy chcieli tu umieścić, z pewnością już gdzieś jest. Nawet niemiecka grupa Rammstein, która próbowała dotrzeć do mediów, prezentując w sieci otwarcie pornograficzny klip do swojej piosenki „Pussy” (2008 r.), musiała się zadowolić ledwie kilkutygodniowym szumem.

To był film

Jeszcze w latach 90. zaczęto się dopatrywać wpływu wideoklipu na film – od „Urodzonych morderców” Olivera Stone’a (1994 r.), po „Trainspotting” (1996 r.) Danny’ego Boyle’a czy „Biegnij, Lola, biegnij” (1998 r.) Toma Tykwera. Co się kryło za tą „estetyką klipu”? Perfekcyjne technicznie ujęcia, koncentracja na tym, żeby każdy kadr był wizualnie dopracowany, szybki montaż, premiowanie pomysłów i sprawności realizatorskiej rodem z reklamówek. Jeśli popatrzymy uważniej na banalny z pozoru klip do przeboju „Wannabe” grupy Spice Girls (1996 r.), zobaczymy skomplikowany czterominutowy film kręcony w wymagającej wiele sił i środków technice jednego ujęcia, a prościutki, kręcony w jednym pomieszczeniu „Virtual Insanity” Jamiroquai okaże się fajerwerkiem najnowszej technologii filmowej.

W dziedzinie techniki klipy błyszczały zresztą i wcześniej. Animacja komputerowa w „Money for Nothing” Dire Straits dziś trochę się zestarzała, ale w 1985 r. robiła ogromne wrażenie, podobnie jak nagradzana w latach 80. poklatkowa animacja w „Sledgehammer” Petera Gabriela. Coraz częściej też pojawiały się fajerwerki estetyczne rodem ze sztuk wizualnych. Nakręcony dla Björk klip „All Is Full of Love” Chrisa Cunninghama stał się elementem wystaw indywidualnych tego artysty, jednego z ciekawszych młodych twórców wideo w Wielkiej Brytanii. Pokazywany był m.in. w warszawskiej Zachęcie.

Cała fala wybitnych twórców teledysków trafiła z czasem do kina. David Fincher zaczynał m.in. od „Vogue” i „Express Yourself” Madonny. Lasse Hallström nagrywał klipy i filmy muzyczne Abby. Mark Romanek (Madonna, Nine Inch Nails) także skończył jako twórca fabuł – „Zdjęcia w godzinę” i „Nie opuszczaj mnie”. Anton Corbijn, realizator wspomnianego na wstępie klipu Depeche Mode, jest dziś twórcą filmów pełnometrażowych, podobnie jak Michel Gondry („Zakochany bez pamięci”) i Spike Jonze („Być jak John Malkovich”).

W Polsce związki między światami muzyki i filmu też były od dawna. Juliusz Machulski już w latach 80. nakręcił dwa klipy dla Kombii. Nad „Balem wszystkich świętych” Budki Suflera pracował Maciej Dejczer. A w naturalistycznym „To nie był film” Myslovitz reżyser Wojciech Smarzowski pokazał styl, który można było odnaleźć w jego przyszłych produkcjach kinowych: „Weselu” czy „Domu złym”.

Załamanie przyszło pod koniec lat 90., wraz z kryzysem przemysłu muzycznego na całym świecie. Inwestycje były zbyt wielkie, spadek sprzedaży nieuchronny – nadchodziła era masowo dostępnych plików mp3, a wideo nie robiło już takiego wrażenia jak 20 lat wcześniej. MTV nadawała stopniowo coraz mniej muzyki w swoim głównym programie, za to powstały w 2005 r. społecznościowy serwis YouTube błyskawicznie wypełnił się muzycznymi wideo wrzucanymi tam przez samych użytkowników. Dziś ma zasięg, którego MTV nigdy nie miała. Ponad 11 mln użytkowników odwiedza go co miesiąc w samej tylko Polsce, a światowe hity zbierają tu po pół miliarda odtworzeń.

Miliard kliknięć Lady Gagi

Najpopularniejszy klip muzyczny w historii YouTube, „Baby” Justina Biebera, obejrzało ponad 600 mln osób, a wszystkie teledyski Lady Gagi to już ponad miliard kliknięć! Polski superhit Sokoła i Pono „W aucie” obejrzano 13,4 mln razy. Mniej więcej tyle osób śledziło rekordowe dla TVP transmisje skoków Adama Małysza.

YouTube wyrównał szanse. Zadowoleni są z niego zarówno znani artyści, bo po podpisaniu przez wielkie wytwórnie umów z YouTube (który od stycznia br. współpracuje również z polskim ZAiKS) emisje przynoszą im dodatkowy dochód, jak i debiutanci z zerowym budżetem, którzy dzięki dobremu pomysłowi mają szanse przebicia się do widowni. Tym ostatnim YouTube proponuje udział w zyskach z reklam, zapraszając do swojego programu partnerskiego. Przykładem jest zdolny Polak MC Silk, który pokazał się w domowym klipie jako najszybszy raper świata. Obejrzało go w krótkim czasie prawie 2,5 mln osób.

Amatorzy kręcą coraz częściej swoje „odpowiedzi” na klipy w wersji wideo, parodie czy wreszcie tzw. wersje dosłowne (ang. literal versions), w których do starych teledysków, najczęściej klasyków takich wykonawców jak A-ha czy Wham!, dogrywają nową linię wokalną opisującą to, co rzeczywiście dzieje się w kadrze. Jeden z najgłośniejszych krajowych klipów ostatnich miesięcy „Nie ma cwaniaka na warszawiaka” Projektu Warszawiak ze współczesną wersją ballady Grzesiuka (klip autorstwa Krzysztofa Skoniecznego i Marcina Starzeckiego, aż 3,2 mln odtworzeń na YT!) doczekał się u progu kampanii wyborczej nowej wersji – „Na PiS-owiaka nie ma cwaniaka”. Zamiast twarzy aktora Łukasza Garlickiego ktoś wmontował chałupniczo poszczególnych polityków PiS.

Łatwiej i taniej dziś wideoklip nagrać, co nie znaczy, że zaniedbano jakość. Przeciwnie. – Nie szukamy już wideoklipów zrobionych dobrze technicznie – mówi Yach Paszkiewicz, dyrektor Yach Filmu. – Narzędzia tak się upowszechniły, że większość młodych ludzi wykorzystuje znakomite aparaty fotograficzne z możliwością filmowania i coraz lepsze komputery.

– Ciekawe jest też to, że coraz częściej klipy finansują nie wytwórnie muzyczne, tylko instytucje publiczne, choćby muzea historyczne – zauważa Paszkiewicz. Niezłą ilustracją tego zjawiska jest wideo „Tribute to Stefan Starzyński” zrealizowane przez L.U.C-a, zdobywcę Paszportu POLITYKI, wspólnie z Platige Image na zamówienie Narodowego Centrum Kultury.

Dyrektor gdańskiej imprezy nie dziwi się temu publicznemu wsparciu, bo wideoklip ma jeszcze jeden ważny aspekt: jest zawsze dokumentem czasów.

Wśród prac, które pojawiły się na tegorocznym Yach Filmie, mamy – jak zwykle w Polsce – mnóstwo świetnych animacji. – Jeśli polska muzyka rozrywkowa nie jest doinwestowana w podobnym stopniu co zachodnia, to animacja jest tu znakomitym rozwiązaniem, daje możliwość przeogromnej kreacji, a jednocześnie praca, która powstaje, trzyma światowy poziom – komentuje Yach Paszkiewicz. Wymienia swoje typy: Monika Kuczyniecka, Katarzyna Kijek i Przemysław Adamski, klip „Krzyżówka dnia” Moniki Brodki, będący kompilacją pomysłów 16 artystów związanych z animacją, wreszcie „Słoik” Habakuka (Urszula Morga, Bartosz Mikołajczyk) z nawiązaniem do drzeworytu średniowiecznego.

Do tego doliczyć warto Łukasza Rusinka, twórcę charakterystycznych animowanych klipów dla Pablopavo, Lao Che, a teraz także projektu R. U. T. A., wreszcie duet Katarzyna Nalewajka i Paulina Szewczyk („Sponge Ideas” grupy Paris Tetris).

To nie są piosenki z list przebojów. Ale też wideoklip jest dziś gałęzią sztuki, która nie potrzebuje wsparcia – ani telewizyjnego, ani gwiazdorskiego. Widać to po ostatnich poczynaniach grupy Arcade Fire. Spike Jonze nakręcił 28-minutowy film „Scenes from the Suburbs”, by zilustrować ich najnowszą płytę – całość znalazła się w specjalnej edycji albumu. Ten sam zespół zrealizował niezwykłe interaktywne wideo, które poza Internetem (thewildernessdowntown.com) nie ma racji bytu. Z kolei zeszłoroczny klip Kanye Westa do piosenki „Runaway”, zrealizowany z pomocą całego zespołu choreografów, scenarzystów i artystów wizualnych, przenosi nas w rzeczywistość rodem z artystycznych filmów Matthew Barneya. Trwa 35 minut.

Muzyczne wideo po rozstaniu z telewizją wraca do korzeni. Zaczynało się przecież jeszcze w czasach Beatlesów od dużych, ambitnych projektów filmowych, realizowanych niezależnie od płyt. I – o czym przypomina Matthew Schroeder – od pomysłu.

10 wideoklipów, które wypada znać

Buggles „Video Killed the Radio Star” (1979 r.), reż. Russell Mulcahy

Przełom pod każdym względem i prezentacja prostych technik wideo, które oglądaliśmy przez całą dekadę lat 80. Australijski reżyser klipu stał się na lata sprawnym wyrobnikiem od teledysków, a później – filmów akcji („Nieśmiertelny”, „Resident Evil: Zagłada”).

Madonna „Like a Prayer” (1989 r.), reż. Mary Lambert

Jeden z największych sukcesów Madonny, a zarazem budząca kontrowersje wypowiedź wideo, którą uznawano za atak na Ku-Klux-Klan, ale też za krytykę Kościoła katolickiego.

Aphex Twin „Come To Daddy” (1997 r.), reż. Chris Cunningham

Przerażające, ale jednocześnie niezwykle wyrafinowane wideo w reżyserii znanego brytyjskiego artysty wizualnego, nakręcone w plenerach nawiązujących do „Mechanicznej pomarańczy” Stanleya Kubricka – ulubieńca większości współczesnych twórców klipów.

Queen „Radio Ga Ga” (1984 r.), reż. David Mallet

Sugestywny remiks obrazów z klasycznego filmu „Metropolis” Fritza Langa do piosenki, która przyniosła grupie Queen wielką falę popularności w latach 80. Ten sam reżyser stworzył dla zespołu także zabawny przebierankowy klip „I Want to Break Free”.

Michael Jackson „Thriller” (1983 r.), reż. John Landis

14-minutowy film utrzymany w stylistyce horroru, a nakręcony przez autora „Blues Brothers” i „Nieoczekiwanej zmiany miejsc”. Pochłonął pół miliona dolarów, ale okazał się sukcesem komercyjnym – samo wideo sprzedało się w 9 mln egz.

UNKLE „Rabbit in Your Headlights” (1998 r.), reż. Jonathan Glazer

Francuski aktor Denis Lavant gra tajemniczego człowieka idącego przez tunel pełen samochodów, potrącanego przez nie i mamroczącego coś pod nosem – to w istocie świetny krótki metraż, więc nie wypada zdradzać finału.

Björk „All Is Full of Love” (1999 r.), reż. Chris Cunningham

Niezwykły, przepiękny wizualnie klip pokazujący miłość (także fizyczną) dwóch robotów płci żeńskiej. Wygrał w plebiscycie na najlepszy klip wszech czasów stacji MTV2, jest też częścią ekspozycji stałej w nowojorskim MoMA.

Johnny Cash „Hurt” (2003 r.), reż. Mark Romanek

Film „Spacer po linie” opowiadał historię Johnny’ego Casha w ponad dwie godziny. Romankowi – jak to w klipie – udało się oddać emocje człowieka żegnającego się powoli z niezwykłym życiem w kilka minut. Mistrzostwo prostoty.

Fatboy Slim „Weapon of Choice” (2001 r.), reż. Spike Jonze

Pomysł – jak zwykle u Spike’a Jonze’a – tyleż prosty, co szalony. Przez prawie sześć minut nowoczesnego, elektronicznego nagrania widzimy tylko aktora Christophera Walkena jak tańczy. Ale jak!

The White Stripes „Fell in Love with a Girl” (2002 r.), reż. Michel Gondry

Kolejny szalony pomysł francuskiego reżysera, jednego z bardziej znaczących w historii muzycznego wideo. Całość historii została ułożona i zanimowana przy użyciu prostych klocków lego w kilku kolorach.

Polityka 38.2011 (2825) z dnia 14.09.2011; Kultura; s. 72
Oryginalny tytuł tekstu: "Wideoklik"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kultura

Marzec 2020: Pięć najciekawszych książek dla dzieci

Jak co miesiąc proponujemy książki mądre, ciekawe i estetycznie wydane. A teraz może szczególnie potrzebne.

Sebastian Frąckiewicz
29.03.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną