Poczet Hamletów polskich

Hamletyzowanie po polsku
Każda epoka ma swojego Hamleta. W najnowszej premierze w warszawskim Teatrze Współczesnym duński książę będzie miał twarz Borysa Szyca. Przypomnijmy tych, którzy wcześniej mówili „Być albo nie być”, i różne czasy, w których padało to pytanie.
O Gustawie Holoubku w roli Hamleta krytycy pisali, że stoi obok postaci i jest od niej mądrzejszy, co w tym wypadku nie było komplementem.
EAST NEWS

O Gustawie Holoubku w roli Hamleta krytycy pisali, że stoi obok postaci i jest od niej mądrzejszy, co w tym wypadku nie było komplementem.

Hamletowi granemu przez Mariusza Czarnika (na zdj.) reżyser dał do ręki książeczkę do nabożeństwa, z której odczytywał Poloniuszowi „Ojcze nasz”.
Piotr Małecki/Forum

Hamletowi granemu przez Mariusza Czarnika (na zdj.) reżyser dał do ręki książeczkę do nabożeństwa, z której odczytywał Poloniuszowi „Ojcze nasz”.

Najnowsze wcielenie Borysa Szyca – Hamlet w Teatrze Współczesnym
Magda Hueckel, Tomasz Śliwiński

Najnowsze wcielenie Borysa Szyca – Hamlet w Teatrze Współczesnym

Nowy „Hamlet” pojawił się też ostatnio w teatrze Polskiego Radia, gdzie mówi głosem innego popularnego aktora, Marcina Hycnara. Dwa lata temu w spektaklu dyplomowym Wydziału Aktorskiego PWST w Krakowie Hamleta zagrał początkujący wówczas, dziś już dobrze znany (chociażby z filmu „Sala samobójców”) Jakub Gierszał, z szansami na aktora pokoleniowego.

Mamy zatem nowy sezon na Hamleta, czego dowodem był również niedawny zjazd w Gdańsku odtwórców tej wyjątkowej roli. Pomysłodawca zlotu Andrzej Wajda z tragicznym bohaterem spotykał się wielokrotnie. Po raz pierwszy w 1960 r. w gdańskim Teatrze Wybrzeże, kiedy to Hamleta odtwarzał Edmund Fetting, który zagrał zupełnie inaczej, niż nakazywała nasza tradycja teatralna. „Widziałem już Hamletów przeintelektualizowanych, poetyckich i neurastenicznych – zachwycał się krytyk Konrad Eberhardt – nie widziałem jeszcze Hamleta okrutnego”. W pamiętnym 1981 r. Hamletem u Wajdy został Jerzy Stuhr, wtedy aktor zdobywający ważną pozycję, po kilku rolach filmowych, m.in. w „Wodzireju”. W 1992 r. mistrz w głównej roli obsadził Teresę Budzisz-Krzyżanowską.

Na gdański zjazd przybyło ponad 30 współczesnych Hamletów, w tym m.in. Mirosław Baka, Krzysztof Tyniec, Mariusz Bonaszewski, Krzysztof Gordon oraz Paulina Chruściel. Hamletów mamy zresztą w Polsce więcej, nie wszyscy mogli przybyć, nie wszyscy też chyba zostali zaproszeni. Tuż po zlocie list otwarty do Wajdy napisał pominięty Stanisław Brejdygant, przypominając, że zagrał Hamleta w 1960 r. w teatrze koszalińskim, mając zaledwie 23 lata, a Jan Kott napisał o nim w pochlebnej recenzji „Hamlet prywatny”.

Tylko oczami wyobraźni zobaczyć można zjazd wszystkich polskich Hamletów, ale musiałoby to być spotkanie z duchami, co wszakże mieści się doskonale w szekspirowskiej poetyce.

Nasz narodowy bohater

Jarosław Iwaszkiewicz zanotował w miesięczniku „Twórczość” w 1974 r.: „Czy królewicz duński jest naszym narodowym bohaterem? Widocznie tak, skoro raz po raz otrzymujemy tak wspaniałe kreacje aktorskie oparte na nieśmiertelnym dziele Williama Szekspira… Zastanawiające jest to pokrewieństwo młodych partyzantów, kontestatorów, niewydarzonych światoburców z Szekspirowskim bohaterem. Zastanawiające i budzące niepokój. Pókiż będą nam braćmi ci »niepogodzeni«, nie mogący sobie znaleźć miejsca w świecie, wiecznie musujący wewnętrznym fermentem, dla których cała Dania jest więzieniem, ci, którzy się zastanawiają »być czy też nie być«?”. Wielki pisarz miał na myśli najnowsze inscenizacje szekspirowskiego arcydramatu, ale zapewne widział przynajmniej kilka głośnych powojennych inscenizacji.

Do legendy przeszedł „Hamlet” wystawiony w 1956 r. w krakowskim Starym Teatrze z Leszkiem Herdegenem w roli tytułowej. Jan Kott, jeden z najwybitniejszych znawców twórczości Szekspira, napisał entuzjastyczną recenzję zatytułowaną „Hamlet po XX Zjeździe”. (Informacja dla młodszych czytelników: chodziło o zjazd radzieckiej partii komunistycznej, na którym potępiono zbrodnie Stalina). Spektakl trwał trzy godziny, tylko trzy godziny, można by dodać, bo wcześniejsze wystawienia trwały znacznie dłużej, i był w całości dramatem politycznym. „Dania jest więzieniem”, w którym wszyscy są śledzeni i śledzą się nawzajem. Hamlet chowa się za maską szaleństwa, by dokonać zamachu stanu. Jest obłąkany, ponieważ polityka pozbawiona uczuć staje się czystym szaleństwem.

Herdegen, aktor i poeta, zagrał chłopaka zarażonego polityką, pozbawionego złudzeń, namiętnego i brutalnego. Ma wyraźny cel, który uświęca środki, dlatego nie przeżywa wątpliwości moralnych.

„Leszek Herdegen ma autentyczną świeżość gestów i wynurzeń. Nic z teatralnej rutyny. Jest zbuntowany jak młodzi chłopcy z »Po prostu«, ale jednocześnie ma w sobie coś z wdzięku Gerarda Philippe’a. Ma niewygaszoną pasję. Jest chwilami dziecinny w swojej gwałtowności. Jest niewątpliwie prymitywniejszy od wszystkich dawnych Hamletów. Jest cały w działaniu, nie w refleksji. Jest wściekły. To młody skandalista, który się upaja własnym oburzeniem. Ale odzyskał zdolność do czynu. To Hamlet po XX Zjeździe. Jeden z wielu” – podsumowywał Jan Kott w „Przeglądzie Kulturalnym”.

Z legendą krakowskiego Hamleta musieli się zmierzyć kolejni wykonawcy tej roli. Adam Hanuszkiewicz w 1959 r. w warszawskim Teatrze Powszechnym, Gustaw Holoubek w Teatrze Dramatycznym w 1962 r. W zachowanych recenzjach z tamtych czasów nie ma jednak wielkich zachwytów. Nawet o Holoubku, który po przyjeździe z Katowic czarował Warszawę jedną rolą po drugiej, pisano, że stoi obok postaci i jest mądrzejszy od Hamleta, co w tym wypadku nie było komplementem. Wielki aktor do tej akurat sztuki Szekspira jakoś nie miał szczęścia, co się jeszcze okaże później.

Student z Elsynoru

Na kolejnego znaczącego polskiego Hamleta trzeba było poczekać do 1970 r. Musiał pojawić się aktor pokoleniowy, już popularny, ale jeszcze młody. Był nim wówczas 25-letni Daniel Olbrychski, mający tyle samo lat co Hamlet, jak przekonywali znawcy twórczości Szekspira, zarazem rówieśnik Polski powojennej.

Aktor miał już za sobą znaczące role w filmach Wajdy, w „Popiołach”, ale też we „Wszystko na sprzedaż”, gdzie grał samego siebie, wyznaczanego na następcę tragicznie zmarłego kultowego aktora, w domyśle – Zbigniewa Cybulskiego. Od Wajdy trafił w ręce Adama Hanuszkiewicza, dyrektora i głównego reżysera Teatru Narodowego, który ściągał do siebie najzdolniejszych aktorów kolejnych roczników.

Olbrychski dał Hamletowi samego siebie: swoją wrażliwość, nerwowość, spontaniczność. W czarnej skórzanej kurtce przypominał rówieśników, których można było spotkać nieopodal, na Krakowskim Przedmieściu. Także studentów pałowanych podczas demonstracji w marcu 1968 r. Sam aktor tak mówił o koncepcji roli: „publiczność i ja sam chcemy oglądać w teatrze Hamleta młodego. Myślę, że obecnie gdyby te same słowa wypowiadał ktoś starszy, dojrzalszy, brzmiałyby może już nie tak serio, na miarę naszej epoki”. I dalej: „Hamlet wcale nie jest tym najmądrzejszym, jest to tylko po prostu bardzo wrażliwy, bardzo inteligentny młody człowiek”.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną