Kto ustala muzyczne kanony

Kanonada
Czy Papa Dance było lepsze od Brygady Kryzys? Dlaczego Sting i U2 wypadają z kanonu muzyki rozrywkowej? Którą płytę The Beatles wybrać? I czy mogą to w końcu zrobić sami słuchacze?
Papa Dance na Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu w 1987
Krzysztof Świderski/PAP

Papa Dance na Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu w 1987

Płyta wszech czasów wg RYM (stan na koniec sierpnia 2012)
materiały prasowe

Płyta wszech czasów wg RYM (stan na koniec sierpnia 2012)

Najlepsza polska płyta wg polskich słuchaczy na RYM (stan na koniec sierpnia 2012)
materiały prasowe

Najlepsza polska płyta wg polskich słuchaczy na RYM (stan na koniec sierpnia 2012)

Polska piosenka wszech czasów wg Screenagers (czerwiec 2012) to „Byłaś serca biciem” z 1988 r.
materiały prasowe

Polska piosenka wszech czasów wg Screenagers (czerwiec 2012) to „Byłaś serca biciem” z 1988 r.

„Biała flaga” Republiki to nr 1 Polskiego Topu Wszech Czasów radiowej Trójki (kwiecień 2012).
materiały prasowe

„Biała flaga” Republiki to nr 1 Polskiego Topu Wszech Czasów radiowej Trójki (kwiecień 2012).

Kiedyś kanon muzyczny mógł zmienić jeden wpływowy krytyk. Jak w 1975 r., gdy Lou Reed wydał bardzo hałaśliwą płytę – ciąg gitarowych sprzężeń, zakłóceń i szumów. Zatytułowana „Metal Machine Music”, trafiła na rynek z etykietką albumu, którego nie da się znieść – a prasa ubolewała nad losem słynnego dźwiękowca Boba Ludwiga, sugerując, że musiał być jedyną osobą, która, z racji wykonywanego zawodu, dosłuchała do końca. Dopiero Lester Bangs, kontrowersyjny, ale poczytny dziennikarz, z lekką ironią, ale też i podziwem napisał, że to „najlepszy album w historii ludzkich bębenków słuchowych”. Nie zaczęła się po tym szczególnie dobrze sprzedawać, ale Bangs zagwarantował jej miejsce w alternatywnym kanonie.

Na Zachodzie regularnie pojawiały się duże prasowe zestawienia najważniejszych płyt – jedno z najgłośniejszych tego typu przedsięwzięć to pięćsetka ułożona 9 lat temu przez jurorskie grono, starannie wybrane przez amerykański magazyn „Rolling Stone”.

U nas kanon tworzyło przez lata publiczne radio. I jeśli bilety na koncert Dead Can Dance sprzedawały się szybciej niż na niedawny występ Madonny, trzeba to zaliczyć w poczet efektów polityki repertuarowej radiowej Trójki z lat 80. Podobnie jak to, że w Polsce do ścisłego kanonu rocka zaliczamy słabo pamiętaną na świecie grupę Budgie.

Hierarchię klasyków polskiej muzyki pop, budowaną z kolei przez top wszech czasów Trójki – w którym ostatnio na pierwszych miejscach mieliśmy Republikę, Niemena i Dżem – grupa dwanaściorga młodych polskich krytyków, skupionych wokół serwisu Screenagers.pl, zamieniła na nieco inną: Andrzej Zaucha, Anna Jurksztowicz, Skaldowie. Brzmi odświeżająco, ale czy przy okazji nie pachnie skandalem?

Piosenki bez mitologii

Opublikowaną w całości na początku czerwca listę komentowano przez ostatnie miesiące wielokrotnie. Piotr Bratkowski na łamach „Newsweeka” nazwał ją „buntem młodych mieszczan”. Pisał, że ekipa Screenagers odarła kanon polskiej piosenki z tego, co najbardziej cenił, niemal zupełnie ignorując dorobek rockowych lat 80., które komentowały polską rzeczywistość. Choćby Brygady Kryzys. Narzeka na ślady „kiczu festiwali opolskich” i „dyskotekowego zblazowania”, zauważa za to brak na liście Jacka Kaczmarskiego.

Ekipa Screenagers zasłania się klarowną metodą i założeniami, a nie chęcią zrobienia zamieszania. – Impulsem była chęć spojrzenia na całe dziedzictwo polskiej piosenki tak jak dotąd nikt tego nie zrobił, czyli pokazując ewolucję tej formy artystycznej na przestrzeni kilku dekad – komentuje Kuba Ambrożewski, redaktor naczelny serwisu. – Chcieliśmy, żeby piosenki obroniły się same – bez mitologii ciągnącej się za nimi, ale też bez krępującej otoczki kulturowej czy politycznej im towarzyszącej.

Mówiąc inaczej: twórcy zestawienia dokonali dekontekstualizacji. Nie chcieli wynosić na sztandary Kombi czy Papa Dance – po prostu w toku prac wyszło im, że wiele piosenek tych wykonawców mieści się na ostatecznej liście liczącej 200 pozycji. – Stanęliśmy przed wyborem: polityczna poprawność i marginalizowanie tej kłopotliwej, wstydliwej części historii polskiego popu czy uczciwość względem siebie i czytelników – dodaje Ambrożewski.

Tych kilkadziesiąt tysięcy osób, które obejrzały zestawienie, to czytelnik trochę inny niż dotąd. Wychowany w etosie nowych mediów muzycznych – głównie internetowych. Papierowe tytuły padają od lat 90. na skutek kłopotów na rynku reklamowym, ale też niemożności nadążenia za bardzo wyspecjalizowanym gustem słuchaczy. W muzyce kurczy się main­stream, a żeby opowiedzieć o całej masie nowych, prężnych, ale niszowych gatunków, potrzeba tylu specjalistów, ilu nawet „Rolling Stone” nie wyżywi. Koniec lat 90. był więc okresem powstawania półamatorskiej, ale stopniowo krzepnącej finansowo prasy internetowej – od amerykańskiego Pitchfork Media, przez brytyjski Drowned In Sound, po polskie serwisy – Porcys i Screenagers. Oba ostatnie, wzorem Pitchforka, słyną z tworzenia ambitnych, potężnych zestawień płyt poszczególnych lat, dekad, gatunków. Proces układania tego z polskimi piosenkami wszech czasów trwał prawie dwa lata.

Takie wielkie porządkowanie ułatwia życie odbiorcy, który ma stały dostęp do niemal całej nagranej kiedykolwiek muzyki – nie tak jak w latach 80., do paru licencyjnych płyt i kilku audycji w radiu. Poza tym, choć grono osób zainteresowanych dyskusją na temat muzycznego kanonu nie jest oszałamiająco wielkie, to jest aktywne i skupione właśnie wokół internetowego dziennikarstwa.

 

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną