Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 11,90 zł!

Subskrybuj
Kultura

Pisarz, czyli detektyw

Roberto Bolano - sławny po śmierci

Opowiadania i powieści Roberto Bolańo są strukturą otwartą, nie prowadzą do rozwikłania zagadki zła czy śmierci. Opowiadania i powieści Roberto Bolańo są strukturą otwartą, nie prowadzą do rozwikłania zagadki zła czy śmierci. Leemage / EAST NEWS
Tak spektakularnej kariery pośmiertnej nie mieliśmy w ostatnich czasach. Urodzony w Chile pisarz Roberto Bolaño stał się już literackim mitem, ale w przeciwieństwie do sezonowych objawień jego książki się nie zestarzeją nawet do 2666 r.
Dwie cechy: kropla, fragment, który odbija całość (jak w poezji), i nierozwiązywalna zagadka sprawiają, że można czytać Bolańo bez końca.Giovanni Giovannetti/EFFIGIE/CZARNY KOT Dwie cechy: kropla, fragment, który odbija całość (jak w poezji), i nierozwiązywalna zagadka sprawiają, że można czytać Bolańo bez końca.

Choć Roberto Bolańo nie żyje od 2003 r., ciągle dostajemy jego nowe książki, a o życiu pisarza krążą legendy. Po monumentalnej pośmiertnej powieści „2666” ukazał się teraz zbiór opowiadań „Rozmowy telefoniczne”, a już zapowiadany jest następny, zatytułowany „Mordercze dziwki”. Opowiadania Bolańo są równie warte uwagi jak obie wielkie powieści, są zresztą ściśle z nimi połączone. Całość przypomina splątane kłącze, w którym wszystkie utwory nawzajem się oświetlają i zazębiają. Twórczość pisarza jest na tyle wieloznaczna i tajemnicza, że prowokuje czytelników do układania diagramów, wzorów i do rozmaitych konfabulacji. Niedawno jego tłumacz i znawca literatury latynoamerykańskiej Tomasz Pindel ułożył nawet wzór tłumaczący żartobliwie sukces jego twórczości: F = jP x pŚ/2. Gdzie F to Fama, jP – jakość pisarstwa, a pŚ oznacza przedwczesną śmierć.

Bolańo zmarł w Barcelonie na wirusowe zapalenie wątroby w wieku 50 lat. Nie doczekał się na przeszczep, niektórzy twierdzą nawet, że zaniedbał leczenie, bo tak był zaabsorbowany ostatnią powieścią „2666”. Sława przyszła późno, zaledwie pięć lat przed śmiercią, po ukazaniu się powieści „Dzicy detektywi”, kiedy na autora spadł deszcz nagród. Wcześniej brał niemal każdą robotę – był kierowcą śmieciarki, nocnym stróżem, robotnikiem portowym i akwizytorem sprzedającym katalońskie encyklopedie. Od dzieciństwa obsesyjnie czytał (zdarzało mu się kraść książki) i pisał, pisał, pisał.

Uważał się przede wszystkim za poetę (podobnie jak Houellebecq) i był przekonany, że „umrze niepublikowany”. W wierszu „Moja kariera literacka” z 1990 r. wylicza odmowy, jakie dostał z wydawnictw. Mimo to pisze, nawet pod mostem, wszędzie i zawsze: „Pisząc poezję w kraju głupców/Pisząc z dzieckiem na kolanach/Pisząc, aż z diabelskim hałasem/zapadnie noc.

Polityka 14.2013 (2902) z dnia 02.04.2013; Kultura; s. 76
Oryginalny tytuł tekstu: "Pisarz, czyli detektyw"

Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Reklama