Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Kultura

Chyba się zahartowałem

Polański znów na ekranach

Roman Polański: Jako reżyser uważam się za rzemieślnika. Robię filmy, bo są moją pasją. I nie zastanawiam się dlaczego. Roman Polański: Jako reżyser uważam się za rzemieślnika. Robię filmy, bo są moją pasją. I nie zastanawiam się dlaczego. Jan Zamoyski / Agencja Gazeta
Rozmowa z Romanem Polańskim o karze, wolności, feminizmie i nowym filmie „Wenus w futrze”.
Roman Polański (rocznik 1933) – reżyser, scenarzysta, aktor, jeden z najwybitniejszych twórców kina.Marechal Aurore/ABACA/Newspix.pl Roman Polański (rocznik 1933) – reżyser, scenarzysta, aktor, jeden z najwybitniejszych twórców kina.

Janusz Wróblewski: – Jak się zmieniło pana życie po wyjściu ze szwajcarskiego aresztu? Czy groźba deportacji wywołuje w panu lęk?
Roman Polański: – Nie, po prostu nigdzie teraz nie jeżdżę. Wcześniej dużo podróżowałem, więc niespecjalnie się tym przejmuję. Oczywiście, pewne sprawy łatwiej byłoby załatwiać za granicą.

Stosunek ludzi do pana nie uległ zmianie?
Nie. Może Szwajcarzy stali się bardziej serdeczni. W czasie domowego aresztu w Gstaad dostawałem od nich wiele listów, odwiedzali mnie, przynosili podarunki, butelki wina. Ten czas był trudny głównie dla mojej rodziny, zwłaszcza dla moich dzieci. Przez prawie rok pozbawiono je kontaktu ze mną. Musiały przyjeżdżać do Szwajcarii, żeby się ze mną zobaczyć, a to dość skomplikowana sprawa, gdy się chodzi do szkoły.

Spodziewałem się ujrzeć człowieka załamanego, tymczasem jest pan w doskonałej formie, jakby to wszystko po panu spływało.
Wiele innych rzeczy spływało po mnie przedtem. Chyba się jakoś zahartowałem.

Nie dotknęło to pana?
Sytuacja mnie bardzo dotknęła. Nie spodziewałem się zatrzymania. Przyleciałem do Zurychu po odbiór nagrody, na festiwal filmowy. Miałem nawet takie myśli, że gdy przyjadę do Gdyni, też na festiwal, znów mnie wsadzą do ciupy. Wcześniej ruszyłem się tylko do Cannes, ale to we Francji, w domu.

Co dla pana znaczy utrata wolności?
No nie... będziemy rozmawiać na filozoficzne tematy? Wie pan, kiedy pierwszy raz znalazłem się za kratami, było to olbrzymie przeżycie. Wtedy jako mężczyzna miałem najwięcej energii, byłem najbardziej aktywny. Sekundy nie mogłem wytrzymać bez jakiegoś zajęcia.

Polityka 42.2013 (2929) z dnia 15.10.2013; Ludzie i style; s. 106
Oryginalny tytuł tekstu: "Chyba się zahartowałem"
Reklama