Kultura

... i butelka rumu

Recenzja gry: Assassin’s Creed IV: Black Flag

materiały prasowe
Temperaturę zabawy podtrzymuje pokusa dominacji na wodach Karaibów.

Tym razem to nie ciągnące się przez wieki zmagania zakonów asasynów i templariuszy, tylko bitwy morskie pod czarną piracką banderą są solą gry z serii „Assassin’s Creed”. I jest to miła odmiana. Owszem, wątek zmagań obu potężnych frakcji w walce o losy świata jest nadal obecny, ale główny bohater – młody pirat – patrzy nań z boku. Interesują go: rum, bogactwa do złupienia na morzu, rum, ukryte skarby, jawne walory niewiast i rum. Ten zdroworozsądkowy pragmatyzm wzbudza sympatię – oto młodzieniec, który twardo stąpa po ziemi, nawet jeśli się na niej trochę po marynarsku zatacza. Temperaturę zabawy podtrzymuje pokusa dominacji na wodach Karaibów. Aby zwiększyć swe szanse w morskich bitwach, potrzebujemy większej siły ognia – czyli więcej złota. I tak się to kręci.

 

Assassin’s Creed IV: Black Flag, Ubisoft Montreal, Ubisoft, PC, X360, PS3, wkrótce PS4

Polityka 46.2013 (2933) z dnia 12.11.2013; Afisz. Premiery; s. 79
Oryginalny tytuł tekstu: "... i butelka rumu"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Samice alfa: czego nie dostają, kogo poszukują?

Silne kobiety współczesne: z jakimi mężczyznami mają największe szanse na udany, trwały związek.

Ryszarda Socha
09.02.2016
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną