Kawiarnia literacka

Bogurodzica nie chce Putina
Kiedy patrzysz w oczy systemowi opartemu na terrorze i pogardzie dla człowieka, to możesz albo próbować go zmienić, albo zamknąć oczy.

Odwracając się do niego plecami, przybijasz pieczątkę: „Akceptuję”. I nie zmieni tego zblazowana postawa ironiczno-dystansująca, krytykująca wszelkie objawy sprzeciwu. Nic się nie da zrobić, po co podpisywać petycję, nie ma sensu robić pikiety. Otóż jest sens, ponieważ każde działanie nagłaśnia problem i sprawia, że nie ginie on w tysiącu innych doniesień o zabiciu, pogromie i wypadku. Poza tym to ludzki odruch działania: siedzimy przed telewizorami donoszącymi o kolejnym nieszczęściu i zwyczajnie chcemy coś zrobić: pomóc, zareagować.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj