Kultura

Wycyckać system

Kawiarnia literacka

Kiedy pracowałam dla korporacji, wszyscy się poświęcaliśmy – nadgodziny, za które nikt nam nie płacił, wyjazdy integracyjne, gdzie twarze drętwiały od sztucznych uśmiechów, skracane urlopy macierzyńskie. My, młodzi Polacy, w szeregach korpo walczyliśmy o lepsze jutro, inteligenci ze słoikowcami ramię w ramię, pal sześć motywację.

Tylko Marzenka się wyłamała. Upewniła się, że jest na etacie, po czym szybko zaszła. Wzięła cały macierzyński, bez skracania-poświęcania się, a gdy już miał jej się skończyć, gruchnęło, że znów spodziewa się dziecka. „Co ty wyprawiasz? – krzyknął ktoś na nią w końcu. – Blokujesz etat, zamiast ciebie moglibyśmy przyjąć kogoś, kto będzie pracował, a nie siedział w domu!”. „My” obowiązywało, wierzyliśmy w „my”. Urabialiśmy się po łokcie, nad wyjazdy ze znajomymi ze studiów zaczęliśmy przedkładać te z ludźmi z firmy, dekadenckie popijawy przegrały z imprezami, gdzie zdobywało się sprawność w obracaniu w palcach kieliszka z drogim winem.

Reklama

Czytaj także

Historia

Gasiłem getto. Świadectwo człowieka, który w czasie powstania w getcie pracował jako polski strażak

Któregoś dnia widziałem tak potworne wydarzenie, że prawie zemdlałem.

Janusz Ostrowski
04.11.2009
Reklama