Kawiarnia literacka

Emigrantka
Przez całe lata zdawało mi się, że wydarzyło się to dopiero co, w liceum, ale z czasem musiałem przyjąć do wiadomości, że do liceum chodziłem dawno temu, a od tamtego popołudnia niedługo będą mnie oddzielały pełne dwie dekady.

Był rok 1996, szesnastoletni i blady z przejęcia przyjechałem do Warszawy specjalnie na wielką wystawę „Caravaggio i Caravaggioniści”.

Mieliśmy podówczas „naszego człowieka w Rzymie”, dzięki czemu z Muzeów Watykańskich sprowadzono „Złożenie do grobu”. Cóż, jak na pozycję „naszego człowieka w Rzymie”, wypożyczenie jednego Caravaggia wydawać się może osiągnięciem skromnym, ale wystawa zapierała dech w piersiach.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj